Reklama

Mit "suwerenności walutowej"

Mit "suwerenności walutowej"

11.09.2005
Czyta się kilka minut
W czasach poprzedzających powstanie państwa polskiego przeważała wymiana towaru za towar. Jednak stopniowo rosnącą rolę odgrywały pieniądz towarowy (czyli płacidła takie jak skórki kun i wiewiórek, płaty płótna, sól lub bursztyn), kruszec (zwłaszcza srebro) oraz moneta kruszcowa (rzymska, arabska, niemiecka, czeska itd.). Był więc pieniądz, a nie było jeszcze państwa.
S

Srebrne denary pierwszych Piastów zapoczątkowały państwową emisję pieniądza. Ich rola w obiegu pieniężnym była zapewne bardzo skromna. Zmiany w sytuacji pieniężnej zaczęły się w czasie panowania Bolesława Śmiałego (1076-81). Skala produkcji denarów świadczyła o wyraźnym dążeniu do opanowania krajowego obiegu pieniężnego przez rodzimą monetę. Denar miał teraz większą wartość niż zawarte w nim srebro. Stempel menniczy zaczął zapewniać dochód. Takie tendencje kontynuował Władysław Herman, a po nim Bolesław Krzywousty.

Za czasów Bolesława Krzywoustego rozpoczęto przymusową wymianę monety. W XII wieku wymiana była początkowo przeprowadzana mniej więcej co dziesięć lat, potem coraz częściej, a w końcu nawet kilka razy w roku. Nowa moneta, lżejsza i z gorszą próbą srebra, zastępowała starą. Dawało to władcy niemały zysk. Taki proceder psucia pieniądza był nawet zrozumiały w epoce słabo rozwiniętego systemu podatkowego i stanowił właściwie odpowiednik podatku obrotowego1.

Było więc państwo, które uosabiał władca mający wyłączne prawo bicia monety.

W dobie rozbicia dzielnicowego doszło jednak do decentralizacji mennictwa. Około 1163 roku pojawiły się denary księcia raciborskiego Mieszka Plątonogiego. Za jego przykładem poszli kolejni książęta dzielnicowi. Nic więc dziwnego, że w całych dziejach na ziemiach polskich pracowało około 130 warsztatów menniczych. “Suwerenność walutowa" została sprowadzona do poziomu prowincji. Pieniądz był “ozdobą władcy" i zapewniał dochody na pokrycie wydatków minipaństwa.

Długotrwałe psucie monety doprowadziło do miniaturyzacji denara. Pożądanym “grubym pieniądzem" stały się grosze. Reformę groszową przeprowadził w 1300 roku Wacław II, król czeski i polski jednocześnie. Srebrny grosz czeski (praski) stał się w Polsce popularną monetą i głównym miernikiem wartości. W tej roli zaczął z nim na ziemiach polskich współzawodniczyć złoty dukat węgierski. W Polsce bito najwyżej półgrosze. Co prawda Kazimierz Wielki w swych statutach głosił zasadę: “jeden władca, jedno prawo, jedna moneta" oraz podjął próbę emisji groszy krakowskich (nieudaną, ze względu na niedostatek własnego srebra), to jednak grosz czeski i dukat węgierski były wiodącymi walutami zarówno w XIV, jak i XV stuleciu.

Było więc państwo z własną i obcą monetą.

Obieg różnych monet doprowadził na początku XVI wieku do chaosu monetarnego. Just Ludwik Decjusz doliczył się wówczas 17 rodzajów monet polskich, czeskich, węgierskich, śląskich, pruskich (z Prus Królewskich), krzyżackich, niemieckich, litewskich i wołoskich w różnych odmianach, także fałszowanych, z różną zawartością kruszcu przy tym samym nominale i podobnym nieraz wyglądzie. Bałagan wymagał głębokiej reformy, którą przeprowadził Zygmunt Stary. Warto przypomnieć, że uczestniczący w przygotowaniu tej reformy Mikołaj Kopernik krytycznie ocenił praktyczne funkcjonowanie “suwerenności monetarnej", mówiąc, że gorsza moneta wypiera lepszą z obiegu, zaś spodlony pieniądz podsyca raczej lenistwo, aniżeli zapobiega ubóstwu2.

Kilkadziesiąt lat później Stefan Batory dokonał kolejnej zasadniczej regulacji systemu monetarnego już w całej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. W 1580 roku, dokonano nie tylko ujednolicenia obiegu pieniężnego w państwie, ale także jego adaptacji do systemu niemieckiego. Złoty polski, równy guldenowi cesarskiemu, miał zapewnić rozwój handlu, a przede wszystkim zapobiec niekontrolowanemu ruchowi pieniądza w przypadku jego różnej jakości.

"Suwerenność walutowa" zaczęła więc dobrowolnie respektować konieczne ograniczenia.

Wkrótce pojawiły się też ograniczenia przymusowe. W krajach niemieckich od końca XVI wieku wzrost cen zwiększał popyt na drobną monetę srebrną. Rosła cena srebra, co powodowało nieopłacalność produkcji drobnej monety. Mennice dokonywały wykupu talarów i po dodaniu miedzi przebijały na gorszą monetę drobną. Rosły więc ceny talarów oraz ceny towarów w pogorszonym, drobnym pieniądzu. Konflikty polityczne i religijne dodatkowo zwiększyły zapotrzebowanie na drobną monetę. Napływ gorszej monety niemieckiej i odpływ lepszej, rodzimej zmusił do obniżania wartości polskiej monety3.

Zygmunt III Waza zmniejszył zawartość srebra w groszu o około 57 proc. Obieg pieniężny wypełniła drobna moneta po aktywnej działalności przynajmniej 11 mennic, a potem nastąpiło wstrzymanie bicia monet przez 23 lata, do 1650 roku.

"Suwerenność walutowa" okazała się więc fikcją.

Nieco później jednak “suwerenność walutowa" okazała się sprzymierzeńcem w nieszczęściach Jana Kazimierza. Po potopie szwedzkim doszło do załamania gospodarki i finansów. Potrzeby skarbu spowodowały masowe emisje, najpierw małych, miedzianych monet szelężnych (boratynek), a nieco później monet złotowych (tymfów) o niewielkiej zawartości srebra. Zgodnie z prawem Kopernika, lepsza moneta została wyparta z obiegu przez tymfy i boratynki lub opuściła kraj albo też stała się przedmiotem tezauryzacji [gromadzenie pieniędzy i złota poza obrotem gospodarczym - red.].

W czasach saskich do obiegu pieniężnego w Polsce weszła moneta saska. Od 1740 roku polski obieg w coraz szerszym zakresie zasilały też monety pruskie, gorszej próby, naśladujące monety Augusta III. Gdy w 1756 roku Prusy zajęły Lipsk i weszły w posiadanie tamtejszej mennicy ze stemplami Augusta III, do obiegu w Rzeczypospolitej płynął już wartki strumień nielegalnie bitej marnej monety, a odpływała lepsza moneta do przerobu na gorszą.

"Suwerenność walutowa" raz jeszcze okazała się iluzoryczna.

Zamęt w sprawach monetarnych likwidował Stanisław August Poniatowski, zwolennik zdrowego pieniądza. Reforma przeprowadzona w 1766 roku uporządkowała sytuację, ale wprowadziła monetę lepszą niż w Prusach. Wbrew królowi, w 1787 roku podjęto próbę zahamowania odpływu dobrych monet z kraju, obniżając zawartość srebra.

Tak więc "suwerenność walutowa" nie zapewniła stabilizacji.

Ziemie polskie, włączone do organizmów państwowych i systemów pieniężnych państw zaborczych, przeżyły polskie epizody monetarne. Najważniejszy z nich to historia Banku Polskiego. Utworzony w 1828 roku w Królestwie Polskim, do 1832 roku utrzymywał kontrolę nad emisją monet, a do 1841 roku nad emisją banknotów złotowych. Autonomię monetarną zastąpiła "suwerenność walutowa" Rosji.

W odrodzonym państwie polskim instytucją emisyjną stała się, wcześniej utworzona przez Niemców, Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa. Jej historia jest powszechnie znana. Emisja marek polskich, finansująca wydatki wojskowe i inne potrzeby budżetu oraz wspomagająca odbudowę kraju, ostatecznie urosła do kolosalnych rozmiarów. Doszło do hiperinflacji. Reforma walutowa, przeprowadzona w 1924 roku, wprowadziła złotego, związanego ze złotem parytetem równym frankowi szwajcarskiemu. Obok emisji banknotów przez Bank Polski SA dopuszczono emisję państwowych znaków pieniężnych, która dość szybko nawet przekroczyła rozmiary emisji bankowej. Do ostatecznej stabilizacji złotego doszło w 1927 roku, po głębokiej dewaluacji (o 42 proc.). Złotego wsparła pożyczka międzynarodowa. Zaufanie do złotego nie zostało jednak ugruntowane, bowiem w roli środka tezauryzacji w szerokim zakresie występował dolar (do jego dewaluacji w 1934 roku)4. "Suwerenność walutową", mocno podkreślaną w okresie międzywojennym, ograniczyły również warunki towarzyszące wspomnianej pożyczce międzynarodowej (w szczególności ciągła kontrola jej wykorzystania).

Okres wojny i okupacji przyniósł pozory “suwerenności monetarnej": Bank Emisyjny w Polsce z polskim prezydentem i emisją “złotych krakowskich". Obieg pieniężny finansował wojnę. Funkcje pieniądza, lepiej od “złotych", pełniły dolary, wódka i rąbanka.

W Polsce Ludowej utrzymano tradycyjną już jednostkę monetarną - złotego. Jego emisję powierzono bankowi centralnemu podporządkowanemu rządowi. Obieg pieniądza gotówkowego i rozmiary kredytu ujęto w ramy planów. Stopę procentową i kurs walutowy ustalano administracyjnie. Kurs czarnorynkowy, przeważnie pięciokrotnie wyższy od oficjalnego, pozbawiał złudzeń co do wartości złotego. Złoty stał się “walutą wewnętrzną"5. Oznaczało to właściwie pełną swobodę państwa w kształtowaniu systemu pieniężnego, a więc nieograniczoną "suwerenność walutową", mimo ograniczonej suwerenności politycznej. Owa swoboda monetarna skutkowała hiperinflacyjnym wzrostem cen, rozległą dolaryzacją gospodarki i w końcu ucieczką od złotego.

Zmiany, zapoczątkowane w 1989 roku, oznaczały powrót do gospodarki rynkowej i przestrzeganie szeregu wymogów ograniczających “suwerenność walutową". Walutą pozostał złoty. Bank centralny, odpowiedzialny za jego siłę nabywczą, realizował swe obowiązki jako instytucja niezależna od rządu i sił politycznych. Jego pozycję wzmocnił konstytucyjny zakaz finansowania deficytu budżetowego.

Kurs walutowy, początkowo sztywny, a potem stopniowo uelastyczniany, ograniczył rolę walut obcych. Złoty odzyskał zdolność pełnienia funkcji miernika wartości i środka płatniczego. W miarę hamowania inflacji i urealniania stopy procentowej złoty stał się atrakcyjnym środkiem tezauryzacji.

Wnioski płynące z przeglądu zdarzeń z przeszłości można sprowadzić do kilku stwierdzeń.

Po pierwsze, pieniądz jest apolityczny. Nie było jeszcze państwa, a był pieniądz. Współcześnie za pieniądz odpowiada bank centralny niezależny od rządu i sił politycznych. Zamiast mówić o “suwerenności walutowej", trzeba mówić o autonomicznej polityce pieniężnej.

Po drugie, "suwerenność walutowa" była zawsze parawanem. Faktycznie sprowadzała się do produkowania pieniądza na pokrycie wydatków przekraczających dochody władców lub rządów. Władcom i rządom zawsze brakowało pieniędzy. To wywoływało nadmierne emisje, których następstwem było psucie pieniądza (inflacja).

Po trzecie, w praktyce “suwerenność walutowa" nie była pełna, choć taka wydawała się być w okresie Polski Ludowej. Zawsze, wcześniej lub później, rodzimy ("suwerenny") pieniądz był konfrontowany z obcym. Najczęściej w długim okresie własny pieniądz, w wyniku psucia, tracił zdolność pełnienia funkcji - najpierw środka tezauryzacji, potem miernika wartości i w końcu środka płatniczego. Gdy zaś własny pieniądz okazywał się w krótkim okresie lepszy od obcego, był wypierany z obiegu - opuszczał kraj lub stawał się przedmiotem tezauryzacji.

Po czwarte, użytkownicy pieniądza, choćby byli wielkimi patriotami, zawsze byli pragmatyczni - cenili wartość pieniądza i jego stabilność. Dla nich “suwerenność walutowa" nie miała znaczenia. Interesowała ich kiedyś zawartość kruszcu, a nie moneta, zaś współcześnie woleli dolary niż złote, gdy te ostatnie nie budziły ich zaufania.

Po długiej podróży w czasie warto też odbyć krótką podróż w przestrzeni, biorąc pod uwagę perspektywę wejścia Polski do strefy euro.

Dzisiaj, gdy na globalnej scenie występuje około 200 państw, tylko dolar i euro odgrywają pierwszoplanowe role, kilka innych walut jest ważnych w skali światowej i chyba jeszcze kilkunastu walutom można przypisać znaczenie międzynarodowe. Europa staje się unią walutową - z euro jako pieniądzem apolitycznym. Jest to logiczną konsekwencją historycznej ewolucji i współczesnych tendencji - od nacjonalizacji do globalizacji polityki gospodarczej, a w jej ramach polityki pieniężnej6.

Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej oznacza, że zastąpienie złotego przez euro i rezygnacja z prowadzenia autonomicznej polityki pieniężnej jest kwestią przesądzoną. Wybór terminu wejścia do strefy euro zależy od Polski. Pozytywny bilans kosztów i korzyści sugeruje, aby tej decyzji nie odkładać7. Jej podjęcie będzie oznaczać, że "suwerenność walutowa" - tak jak wiele innych, fałszywych i wyznawanych bez dowodu przekonań - została wreszcie zaliczona do mitów.

Grzegorz Wójtowicz jest doradcą Prezesa Narodowego Banku Polskiego; był członkiem Rady Polityki Pieniężnej pierwszej kadencji. Wydał m.in. “Historię monetarną Polski" (2003).

1 Z. Żabiński: Ekonomika emisji pieniądza monetarnego, “Wiadomości Numizmatyczne", zeszyt 3-4/1986, s. 119-120.

2 N. Copernicus: Monetae Cudendae Ratio, Olsztyn 2005, s. 7, 53 i 57.

3 Ch. Kindleberger: Szaleństwo, panika, krach, Warszawa 1999, s. 214-215 i 386.

4 Z. Karpiński: Ustroje pieniężne w Polsce od roku 1917, Warszawa 1968, s. 138-139.

5 B. Minc: Ekonomia polityczna socjalizmu, Warszawa 1963, s. 343.

6 H.-P. Spahn: From Gold to Euro, Heidelberg 2001, s. 187-188.

7 Narodowy Bank Polski: Raport na temat korzyści i kosztów przystąpienia Polski do strefy euro, Warszawa 2004, s. 90-91.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]