Mistrzostwa to nie polityka gospodarcza

Traktowanie Euro 2012 jako recepty na cud gospodarczy jest cokolwiek przesadne. Można się cieszyć ze względów sportowych - mówię to jako orędownik sportu i dawny wyczynowy sportowiec. Można się cieszyć także z tego powodu, że będzie to dodatkowy pomost między Polską a Ukrainą. Ale nie należy mylić tego z czynnikiem, który miałby trwale przyspieszyć wzrost polskiej gospodarki. Tego rodzaju postawa jest głoszeniem mitologii gospodarczej.
Czyta się kilka minut

Warto pamiętać, że pieniędzy na inwestycje od tego nie przybędzie. Unia Europejska nie da nam na mistrzostwa nic więcej, trzeba więc będzie gospodarować tym, co mamy, i ważne, żeby dokonywać inwestycji sensownych, dalekosiężnych, przydatnych nie tylko w piłce nożnej. Można oczywiście liczyć na przychody związane z przyjazdem zagranicznych turystów, ale czy to się zrównoważy: czy będzie nadwyżka, czy wyjdziemy na zero, czy może będziemy dopłacać - to w tej chwili sprawa otwarta. Były kraje, które zyskały na organizacji olimpiady, ale i takie, które wyszły na tym źle.

Zapewne wiele z inwestycji zostałoby i tak zrealizowanych, nawet gdyby nie było Euro 2012 w Polsce. Co najwyżej powstałyby później. Drogi i tak trzeba ulepszyć, podobnie jak zakorkowane przejścia z Ukrainą. Trudno się obawiać negatywnych skutków napływu pracowników ze Wschodu, bo nie jest to aż taka skala, a nam zresztą pracowników zaczyna brakować. Chyba że wykorzysta się to jako pretekst do jeszcze mniej sensownej polityki gospodarczej niż prowadzona w ostatnim czasie. Co się zaś tyczy ryzyka inflacji, to przecież zależy ona od tego, czy Rada Polityki Pieniężnej będzie wykonywać swoją konstytucyjną misję - zapewniać stabilność pieniądza.

Przyznanie nam mistrzostw nie zapowiada więc cudu ekonomicznego. Cuda ekonomiczne możliwe są tylko wtedy, gdy tworzy się bardzo dobre warunki gospodarowania, obniża wydatki budżetowe, a dzięki temu - podatki, jeśli wyprowadza się politykę z przedsiębiorstw, a więc gdy się je prywatyzuje, gdy usuwa się zbyteczne przepisy, umacnia fachowość i niezależność organów publicznych czuwających nad zdrowiem gospodarki. Owszem, po ogłoszeniu wiadomości z Cardiff skoczyły indeksy giełdowe, ale trzeba zobaczyć, co dalej. Giełda wibruje, podlega wahaniom, zatem ten skok niekoniecznie musiał nastąpić z powodu Euro 2012.

Cieszmy się, jeśli lubimy sport, miejmy nadzieję, że więcej ludzi będzie go uprawiać, a nie tylko siedzieć przed telewizorami, ale nie mylmy tego z sensowną polityką gospodarczą. Sam, gdy przyszła wiadomość o decyzji UEFA, nie myślałem o gospodarce. Raczej o sporcie

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2007