Czcigodny Księże Prowincjale,
Szanowni Księża Marianie,
Nie podważając decyzji Władz Zgromadzenia, jako 35-letni katolik, wierzący, praktykujący, posiadający wykształcenie wyższe, żonę (pierwszą i jedyną), dwójkę dzieci, od 15 lat pracujący w biznesie, utrzymujący bieżące kontakty z duszpasterzami i ludźmi kościoła, szukający każdego dnia odpowiedzi na pytanie, jak kochać Boga i ludzi, chciałem powiedzieć, że bardzo będzie brakowało mi głosu Księdza Adama Bonieckiego i jego obecności w gazetach, radiach i telewizjach. Inspirował, wnosił spokój (i pokój), pokazywał ciekawą perspektywę spojrzenia na bieżące problemy, drugiego człowieka i Boga.
Nigdy nie dzielił, zawsze łączył. Niósł to, co nie tylko unikalne w polskim kościele, ale przede wszystkim tak bardzo potrzebne w drodze szukania Boga. Bardzo będzie tych Jego inspiracji brakowało.
Zwłaszcza, że Ksiądz Boniecki, podobnie zresztą jak ś.p. Karol Wojtyła, nie ma w sobie nic z "celebryckości" i zawsze jest na drugim planie, na pierwszym stawiając Boga i drugiego człowieka.
Życie nie znosi pustki, miejsce Księdza Bonieckiego w mediach zapewne szybko zajmie ktoś inny. Czy będzie to osoba tak wrażliwa na Boga i drugiego człowieka? Czy w części będzie choć tego formatu, co Ksiądz Boniecki? Istnieje duże ryzyko, że nie. Ale to ryzyko obciąży już sumienia tych, którzy taką decyzję podjęli.
Z wyrazami szacunku,
Maciej
Łódź
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.













