Pułkownik Avichay Adraee, arabskojęzyczny rzecznik armii Izraela, to dziś najpopularniejszy influencer w Libanie. Jego media społecznościowe śledzą tutaj wszyscy, gdyż Adraee informuje na nich z wyprzedzeniem o niektórych planowanych izraelskich nalotach i atakach.
W czwartek 5 marca Adraee zamieścił na platformie X bezprecedensowe wezwanie: do ewakuacji całego południowego Bejrutu. Patrzyłem przez kilka minut z niedowierzaniem w telefon. Wcześniejsze wezwania dotyczyły wybranych ulic czy dzielnic. Teraz całe południe Bejrutu było zaznaczone na czerwono, w tym mój dom, znajdujący się w dzielnicy chrześcijańskiej. Adraee jednym wpisem wysiedlił kilkaset tysięcy ludzi.
Panika w Bejrucie
Chwyciłem, co się dało, i wybiegłem z budynku. Nie było sensu brać samochodu, ulice były zakorkowane, wszyscy próbowali się przedostać na północ. Na ulicach pojawiły się libańskie służby próbujące zapanować nad sytuacją.
Przeciskałem się między stojącymi w korku samochodami i starałem się robić zdjęcia. Nagle obok pojawił się tajniak w cywilnym ubraniu, który mnie wylegitymował i chciał zniszczyć mój telefon. Skończyło się na usunięciu zdjęć.
Ostatnio Libańczycy reagują nerwowo na obcokrajowców wymachujących telefonami i aparatami, ponieważ obawiają się izraelskich szpiegów. Przypomniało mi się, że gdy w 2024 r. także miały miejsce codzienne naloty na Bejrut, mój przyjaciel z Byblos zaproponował, że mogę zostać u nich w domu, aż wszystko się uspokoi. Wybrałem numer do niego.
– Cześć! Właśnie pielę z mamą ogródek i sadzimy winorośl. Wiesz, że strona mojego taty o kaligrafii arabskiej ma milion obserwujących na Facebooku? Tutaj na północy żyjemy jakby w innej rzeczywistości niż Bejrut. W Jounieh i Byblos panuje la vie en rose – Salim zacytował francuską piosenkę Édith Piaf, tłumaczoną na polski jako „Przez różowe okulary”.
Libańczycy między Izraelem a Hezbollahem
Salim zdobył wykształcenie w języku francuskim, jak wielu chrześcijan w Libanie, będącym w przeszłości terytorium mandatowym Francji. Jounieh i Byblos to nadmorskie miejscowości słynące z turystyki i zamieszkane głównie przez chrześcijan. Pierwsza leży 15 km na północ od Bejrutu, a druga niecałe 40 km.
Izraelskie ataki są wymierzone głównie w południe kraju, zamieszkane w większości przez szyitów. Jedną z dwóch partii reprezentujących szyitów w libańskim parlamencie jest Hezbollah.
Z kolei największą partią chrześcijańską są Siły Libańskie: te z kolei obarczają Hezbollah winą za wciąganie Libanu do konfliktu z Izraelem. Dla nich Hezbollah to irańscy agenci, którzy poświęcają Libańczyków na rzecz obcego państwa.
Wielu Libańczyków miało nadzieję, że tym razem Hezbollah nie zaangażuje się w wojnę między USA i Izraelem a szyickim Iranem, ponieważ – jako sprzymierzeniec palestyńskiego Hamasu – został już w 2024 r. zdziesiątkowany przez siły izraelskie, m.in. poprzez ciągłe naloty, zdalne zdetonowanie ładunków wybuchowych w radiokomunikatorach będących na wyposażeniu bojowników i zamach na legendarnego przywódcę partii, Hassana Nasrallaha.
Wbrew powszechnym oczekiwaniom, Hezbollah jednak stanął po stronie swego wieloletniego sojusznika, czym zapoczątkował izraelskie ataki i po raz kolejny podzielił libańskie społeczeństwo. Wielu Libańczyków ma żal do partii za to, że poświęca życie rodaków w obronie obcej, irańskiej racji stanu.
Salim trafnie to podsumował: – Jeśli jesteś przeciwko Hezbollahowi i ich walce, szyici nazwą cię „syjonistycznym zdrajcą”. Jeśli przeciwstawiasz się Izraelowi i współczujesz ofiarom ataków, Siły Libańskie okrzykną cię „irańskim zdrajcą”.
Setki tysięcy uchodźców, ofiary i prowizoryczne schroniska
Nie miałem teraz samochodu, a drogi wyjazdowe były zakorkowane, więc musiałem odpuścić sobie Byblos i szybko zarezerwowałem ostatni dostępny pokój w hotelu w centrum Bejrutu.
Ci, których nie było stać na hotel, szukali miejsca u rodziny i znajomych. Albo zostali na ulicy, śpiąc w samochodach lub pod gołym niebem. Prawie 130 tys. osób trafiło do prowizorycznych schronisk rozsianych po całym kraju (328 z nich urządzono w szkołach). Nie ma tam nic – ani kuchni, ani łóżek, ani materacy. Wszystko trzeba dostarczyć. Część wygnańców uciekła do Syrii.
Dotąd w wyniku izraelskich ataków w Libanie straciło życie ponad 680 osób, w tym kobiety i dzieci. Prawie 1800 zostało rannych. Ponad 820 tys. ludzi – w pięciomilionowym kraju – musi znów uciekać z domów. Tak jak oni mam nadzieję, że będę miał dokąd wrócić, gdy na Bejrut przestaną spadać bomby.
Autor ostatecznie 9 marca musiał ewakuować się do Polski.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















