Lew się obudził. Czy w Iranie upadnie reżim ajatollahów?

Jeśli Donald Trump zdecyduje o ataku na centra rządowe w Iranie, reżim znajdzie się na krawędzi. Dla Irańczyków oznaczać to może długo oczekiwaną wolność. Lub wojnę domową.
Czyta się kilka minut
Protest w Teheranie, 9 stycznia 2026 r. Demonstrant trzyma portret syna ostatniego szacha Iranu // Middle East Images / Abaca / Forum
Protest w Teheranie, 9 stycznia 2026 r. Demonstrant trzyma portret syna ostatniego szacha Iranu / Middle East Images / Abaca / Forum

Podczas nieudanej irańskiej Zielonej Rewolucji w 2009 r. mieszkałem w dzielnicy Sa’adat Abad w północnym Teheranie. Mimo że był to jeden z najbardziej zrewoltowanych i najmniej religijnych dystryktów, nikomu nie przyszłoby do głowy zaatakowanie meczetu Al-Rasool na głównym Placu Kaj, choć miały w nim bazę znienawidzone paramilitarne bojówki reżimu.

Tymczasem w ubiegły piątek, 9 stycznia, rozwścieczeni Teherańczycy podłożyli pod tym meczetem ogień. Dymiące minarety oraz (mało rozsądne) zdjęcia młodych kobiet masowo zrzucających obowiązkowe nakrycia głowy – to symbol zmian, jakie dokonały się w młodym irańskim społeczeństwie.

Jego zdecydowana większość urodziła się po 1979 r., gdy obalono szacha, a rządy objęli ajatollahowie, i dziś widzi głównie degrengoladę islamskiej republiki, która stała się fasadą dla skostniałego reżimu, rządzonego przez duchownych, Korpus Strażników Rewolucji oraz uprzywilejowaną kastę urzędników i biznesmenów.

Wszyscy oni przez lata czerpali zyski z ogromnych złóż ropy i gazu, które pozwalały im w momentach przesilenia przekupywać społeczeństwo (dzieląc się z nim ochłapami ze stołu, przez co rewolta nigdy wcześniej nie sięgnęła poza wielkie miasta) i równocześnie finansować Hezbollah oraz Hamas.

Nad Iranem znów wisi groźba amerykańsko-izraelskich nalotów 

Irańczycy mają tego dość. Protesty, które wybuchły pod koniec grudnia 2025 r. – i których bezpośrednie przyczyny to upadek kursu riala, niemal 50-procentowa inflacja oraz jeszcze większy wzrost cen żywności – są skumulowanym efektem korupcji, niespójności systemu, twardych sankcji i izolacji Iranu.

W kraju, w którym narasta katastrofalny kryzys wodny, ludzi przestaje być stać na godne życie, co w bogatym w surowce państwie jest szczególnie absurdalne. Na dodatek władze mają podkopaną reputację po kompromitacji z czerwca 2025 r., gdy Izrael przeprowadził akcję dekapitacji dużej części kierownictwa armii i udowodnił, że o ile w długotrwałym starciu Iran miałby pewne szanse w walce z państwem żydowskim dzięki rakietom balistycznym, to nie jest w stanie stawić oporu powietrznym atakom USA.

Dziś znowu nad Teheranem zawisła groźba amerykańsko-izraelskich nalotów i kto wie, czy nie zostaną one wymierzone nie tylko w cele wojskowe, ale też w budynki rządowe oraz parlament. Mało prawdopodobne jest, by doszło do interwencji lądowej USA (Iran to 90-milionowy kraj, dużo silniejszy niż Irak, Afganistan lub Wenezuela) czy do nalotów na siedzibę Najwyższego Przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego. Jednak precyzyjne uderzenia w centra administracji i rozbudowany aparat represji mogłyby doprowadzić do zawalenia się struktur państwa. Oraz do wojny domowej, gdyż system wciąż ma wielu zwolenników.

Wyjątkowo brutalna pacyfikacja irańskich protestów

Czas gra na korzyść władz, które dokonują dziś wyjątkowo brutalnej pacyfikacji protestów. Według niezależnych źródeł znane są już nazwiska ponad 500 zabitych (zginęli przeważnie od strzałów z broni palnej), w dużych miastach kostnice są pełne ciał, a ponad 10 tys. osób zostało aresztowanych. Wielu z nich usłyszy zapewne wyroki śmierci.

Mimo ogromnej skali represji te ekonomiczne początkowo protesty, które rozpoczęły się na bazarach wielkich miast od strajku kupców, niebędących w stanie sprowadzać towarów z zagranicy z powodu kursu riala – rozlały się dziś po całym kraju. Szybko pojawiły się też na nich hasła wolnościowe. Symboliczne jest zwłaszcza to, iż jedne z największych zamieszek trwają w konserwatywnym trzymilionowym Maszhadzie. Z kolei w regionach zamieszkanych przez mniejszości Kurdów i Beludżów dochodzi do zbrojnych ataków m.in. na komendy policji.

Irańskie władze niemal całkowicie odcięły obywateli od internetu

Niemożliwa jest precyzyjna ocena skali buntu, gdyż reżim dokonał bezprecedensowego odcięcia obywateli od internetu, co w tym dość dobrze scyfryzowanym państwie oznacza kolejne kłopoty ekonomiczne. W zasadzie w Iranie działa dziś tylko rządowy intranet (trochę wiadomości wydostaje się na zewnątrz dzięki połączeniom internetowym systemu Starlink Elona Muska).

Jednak takie kłopoty to dla reżimu niewielka cena. Dla niego ważniejsze jest, by zrewoltowane społeczeństwo nie mogło koordynować działań. Specyfiką Iranu jest bowiem to, że nie istnieją tutaj żadne zorganizowane struktury opozycyjne, a to z uwagi na brutalność represji.

Dość powiedzieć, że obaj przywódcy wspomnianej na początku Zielonej Rewolucji, choć byli w 2009 r. oficjalnymi kandydatami w (sfałszowanych ostatecznie) wyborach prezydenckich, szybko przestali być liderami, mimo że nie domagali się wcale obalenia islamskiej republiki. Obaj zostali umieszczeni w areszcie domowym: Mir Hosejn Musawi wyszedł z niego w 2018 r., a Mehdi Karrubi dopiero po 14 latach.

Dlaczego to syn szacha Rezy Pahlawiego jest jedyną rozpoznawalną postacią oporu 

Brak przywódców wśród protestujących w Iranie sprawia, że rosną notowania przebywającego na uchodźstwie syna ostatniego szacha Rezy Pahlawiego. Do niedawna był on w Iranie uważany za postać karykaturalną, pragnącą odbudowy monarchii i pełniącą rolę pacynki USA (Irańczycy pamiętają obalenie przez CIA demokratycznego rządu w 1953 r.) oraz Izraela (Reza wspierał niedawne naloty na Iran). 

W społeczeństwie, które na tle regionu jest dobrze wykształcone (dotyczy to także kobiet), bo mułłowie postanowili nie tyle trzymać lud w ciemnocie, ile ukształtować nowego człowieka, raczej nikt nie czeka dziś na króla. Jednak ciągłe nawoływania Rezy do walki sprawiają, że stał się on jedyną figurą oporu z rozpoznawalnym nazwiskiem. A dawne irańskie flagi z lwem i słońcem nie są już wspomnieniem po obalonym 47 lat temu reżimie szacha, lecz nadzieją dla mieszkańców państwa, które szczyci się tym, że swoje pierwsze imperium, perskie, stworzyło w VI wieku p.n.e.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 03/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Lew się obudził