Lektor o „Głuszy” Anny Goc

Czemu właściwie służy dziennikarstwo i jak powinno się je uprawiać? Zamiast odpowiedzi radzę lekturę tej książki. I naprawdę nie dlatego, że autorka jest moją redakcyjną koleżanką.
Czyta się kilka minut
 /
/

Ta lektura otwiera bramę do świata, którego większość z nas nie zna, a cichy dramatyzm opisywanych przez Annę Goc ludzkich historii i dylematy, przed jakimi stają bohaterowie, długo nie dają o sobie zapomnieć. Oto obok nas żyje społeczność pod wieloma względami wykluczona – nie z racji pochodzenia, religii, poglądów czy stanu materialnego (choć z językiem jest już coś na rzeczy). Społeczność ludzi głuchych.

Niesłyszące małżeństwo ma słyszącego syna: syn zachorował i stracił przytomność, rodzice nie potrafią wezwać telefonicznie pogotowia. Słyszący kilkulatek musi służyć niesłyszącej matce za tłumacza u lekarza. Molestowana seksualnie niesłysząca dziewczynka długo nie potrafi przekazać swojego upokarzającego doświadczenia. To proste przykłady, ale są też znacznie bardziej skomplikowane. Anna Goc opowiada o sporach wokół koncepcji dotyczących edukacji ludzi głuchych i o tym, jak ślepe przywiązanie do pewnej teorii może krzywdzić tych, którym chciało się pomóc. O tym, czym różni się PJM (polski język migowy) od SJM (systemu językowo-migowego), dlaczego PJM powinien być traktowany jako pełnoprawny język i dlaczego stosowanie w terapii „metody oralnej” – uczenia głuchych języka fonicznego – może łączyć się z przemocą. O dzieciach „bezjęzycznych”, jak mały Wiktor, który „nie potrafił się nauczyć języka polskiego od matki, bo jej nie słyszał. Ani migowego, bo nikt z jego bliskich nie migał”. I o głuchych Polakach, którzy po polsku nie tylko nie mówią, ale po prostu naszego języka nie znają.


GŁUSI W POLSCE - NIEWYSŁUCHANA MNIEJSZOŚĆ: zobacz serwis specjalny "Tygodnika"


Reporterski opis konkretnych przypadków podbudowany jest solidną wiedzą, zdobytą podczas kilkuletniej pracy nad książką, co oczywiście zwiększa jej siłę rażenia – fragment poświęcony pewnej poznańskiej placówce edukacyjnej dla głuchych, opublikowany wcześniej w „Tygodniku”, wywołał sporą burzę. Jest też międzynarodowe tło, z niezrealizowanym pomysłem Miasta Głuchych w Dakocie Południowej. A ile w Polsce żyje osób z większym lub mniejszym ubytkiem słuchu? Zdaniem Polskiego Związku Głuchych – nawet pół miliona. ©℗

 

Anna Goc GŁUSZA Wydawnictwo Dowody na Istnienie, Warszawa 2022, ss. 248, Seria Reporterska.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 0.00 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 4/2023