Łagodny jak pies pasterski

Po przeczytaniu artykułu o. Wiśniewskiego z pytaniami do biskupów nasunęło mi się pewne skojarzenie. Ten dominikanin postępuje jak na dominikanina przystało.
Czyta się kilka minut

Gdzieś w Italii widziałem fresk z psami symbolizującymi walkę z herezją (aluzja do Domini canes). Tam, zdaje się, psy są raczej walczące, zagryzające odszczepieńców. Wypowiedzi o. Wiśniewskiego są tymczasem raczej z ducha psów pasterskich (sheep dogs).

Czy oglądaliście Państwo kiedykolwiek zawody psów pasterskich? Niewielkie, czarny pysk, głowa, uszy i grzbiet, biały spód. Lekko futrzaste. Pasterz, obowiązkowo z długim kijem, stoi na pastwisku otoczonym kamiennym murkiem, gdzieś tam są owce – czarnogłowe, czarnonogie, rozproszone (moje pierwsze wrażenie z Wysp z roku 1973 było takie, że tam owce nie tworzą stad, pasą się indywidualnie). Idea na zawodach jest taka, że gwiżdżąc, pasterz daje komendy psu, by ten zagnał stado do przygotowanej zagrody. Psy robią to w try miga. Wrota zagrody zawiera na końcu pasterz. Sheep dogs są łagodne, czarno-białe, jak Domini canes.

Pomysł o. Wiśniewskiego, by wszystkich zebrać razem, godny jest wszelkiego szacunku. Chapeau bas, jak mówił mój śp. ojciec.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2013