Ku chwale demokracji

Miesiąc. Tyle zajęło partii Jarosława Kaczyńskiego przebudzenie opozycji, a wokół niej – tysięcy Polaków szczerze zatroskanych o los demokracji.
Czyta się kilka minut
Michał Okoński / / fot. Grażyna Makara
Michał Okoński / / fot. Grażyna Makara

Trudno już mówić o histerii, kiedy obserwuje się próbę zniszczenia instytucji państwa (Trybunał Konstytucyjny jest jedną z najważniejszych) i stawianie się ponad prawem (był taki moment w ubiegłym tygodniu, gdy szefowa Kancelarii Premiera uznawała się za instancję powołaną do orzekania, które wyroki TK są pozbawione waloru legalności)

Zważmy: mowa tu nie o praktykach w polityce polskiej codziennych, jak obsadzanie swoimi ludźmi spółek skarbu państwa i urzędów. „Rozpędzanie tej bandy kolesiów”, jak zechciał to nazwać prezes PiS, jest efektem zwycięstwa wyborczego. Wszyscy tak robili (tu ocenie podlega wyłącznie jakość ludzi, których proponuje się w zamian, np. na stanowisko prezesa PKP). Są jednak instytucje z tego wyłączone. Mówienie, że ludzie orzekający w imieniu Rzeczypospolitej tak naprawdę orzekają w imieniu jakiegoś środowiska, partii czy układu (tak, to słowo wróciło w ustach prezesa), nie jest postawą państwowca. Jest postawą nihilisty.

Nie jest rolą dziennikarza chodzenie na manifestacje (chyba że w roli sprawozdawcy, starającego się np. ustalić liczbę zgromadzonych). Nie jest rolą dziennikarza nakręcanie społecznych emocji. Powiedzmy więc i to: demokracja w Polsce działa – czego dowodem są choćby formułowane tu, w piśmie od tylu dekad niezależnym, słowa, i czego dowodem były weekendowe marsze. Zadziała po raz kolejny, kiedy ci, którzy uważają oponentów za „gorszy sort Polaków” wywodzący się z tradycji „zdrady narodowej”, przegrają następne wybory. Na własne życzenie. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 51-52/2015