Usunięcie z kamienicy przy zamojskim Rynku tablicy poświęconej Róży Luksemburg (1871-1919) zostanie zapewne jedynym zapamiętanym wydarzeniem z czasów rządów pewnego wojewody lubelskiego, który potem zajął się polską oświatą, a niedawno majaczył wśród kandydatów na prezydenta RP. Zresztą słynna rewolucjonistka rzeczywiście urodziła się w Zamościu, ale zupełnie gdzie indziej...
Książkę Weroniki Kostyrko czyta się świetnie. Dobrze napisana, oparta na źródłach i, co najważniejsze, obiektywna – nie jest ani paszkwilem, ani hagiografią. Jest za to wielostronnym, bo i prywatnym, i publicznym portretem fascynującej postaci o niezwykłym życiorysie. Niebywale zdolnej indywidualistki, wiernej swoim przekonaniom i gotowej ich bronić w ostrych polemikach także z ludźmi z własnego obozu ideowego – jak choćby Lenin. W „Akumulacji kapitału” poddającej rewizji poglądy Marksa („wśród książek o imperializmie żadna bodaj nie jest niesiona tak wyjątkowym instynktem historycznym”, pisała o tej pracy Hannah Arendt). A przy tym kobiety wrażliwej nie tylko na ludzkie nieszczęście, ale też na literaturę i naturę, wielbicielki Mickiewicza i twórczyni zreprodukowanego niedawno zielnika. Władającej świetną polszczyzną, o czym można się przekonać choćby z listów do jej wieloletniego partnera Leona Jogichesa.
Do tego mocno zarysowane tło – Warszawa w ponurej epoce postyczniowej; Berlin, stolica państwa będącego w porównaniu z Rosją oazą demokracji; rozwijający się oraz dzielący się właśnie ruch socjalistyczny i galeria jego działaczy; wyemancypowana część społeczności żydowskiej. Weronika Kostyrko obszernie też rozwija wątek stosunku Róży Luksemburg do niepodległości Polski, podnoszony przez nienawistników, podkreślając, że decydującą rolę odegrał w nim nie tylko internacjonalizm, ale i integralny pacyfizm. I przypomina, że pierwszy w życiu Luksemburg proces polityczny i pierwszy wyrok skazujący (na grzywnę) dotyczył... obrony polskości – broszurę „W obronie narodowości” uznano za obrazę pruskiego ministra do spraw wyznań i oświecenia publicznego.
Podziwiając niemiecką kulturę, krytykowała germanizację, czuła się Polką, była też niechętna rozwijaniu literatury jidysz („literatura żargonowa – co za drwiny!”). Kim byłaby później, gdyby nie zamordowali jej okrutnie pruscy oficerowie? Tego nie wiemy, ale dobrze, że wraca pamięć o niej.
Weronika Kostyrko RÓŻA LUKSEMBURG. DOMEM MOIM JEST CAŁY ŚWIAT, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2024, ss. 592.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















