„Ja nie chcę umierać!” – krzyczy do ojca młoda i piękna Katarzyna Horowitz, gdy pociąg z Warszawy wjeżdża na obozową rampę. I podczas gdy cała jej rodzina idzie od razu na śmierć, ona trafia pod opiekę pana Hermana Cohena, zamożnego przemysłowca z amerykańskim paszportem – jednego z dwudziestu.
„Panowie z amerykańskimi paszportami wcześniej się nie znali. W ogóle na początku było ich nie dwudziestu, lecz dwa tysiące, ale powiedziano im już tam we Włoszech, że amerykańskim urzędnikom chodziło tylko o tych najbogatszych, bo strona niemiecka chciała wymienić ich za ważne osobistości”. Rzecz dzieje się więc po wkroczeniu wojsk III Rzeszy do Włoch, a psychologiczna gra, którą będziemy obserwowali, jest grą o życie. Głównym rozgrywającym ze strony niemieckiej, z którym w imieniu swoim i całej dwudziestki negocjuje pan Cohen, jest niejaki Friedrich Brenske, dowódca tajnego oddziału. Są też inni Niemcy, z porucznikiem Horstem Schillingerem na czele, a także świadek-więzień, znakomity krawiec, który ma uszyć Cohenowi nowe ubranie.
Ta historia nie ma happy endu; negocjacje służą tylko wyciągnięciu jak największych sum pieniędzy z zatrzymanych, a pociąg, który wyruszy w drogę do portu, wróci do obozu. Będzie jeszcze ślub Katarzyny i Hermana, konieczny podobno ze względu na to, że dziewczyna jest obywatelką Generalnego Gubernatorstwa – udzieli go łódzki rabin Dajem, pracujący w obozowej suszarni włosów. A potem dramatyczny finał.
Właśnie – finał. Arnošt Lustig (1926-2011), czeski pisarz, podczas wojny więzień kolejnych obozów i w swojej twórczości skupiony na temacie Zagłady (a także erotyce), w 1948 r. korespondent z Izraela, po 1968 r. aż do aksamitnej rewolucji na emigracji, autor m.in. „Diamentów nocy”, „Niekochanej” i „Pięknych zielonych oczu”, wykorzystał historię, która pojawia się też w „Kamiennym świecie” Tadeusza Borowskiego, w opowiadaniu „Śmierć Schillingera”. U Borowskiego kobieta, która u progu komory gazowej, rozebrana już do naga, zabija tytułowego SS-mana z jego własnej broni, nie ma imienia. Wedle niepewnych do końca relacji była nią warszawska tancerka Franciszka Mann. W Ameryce ostatnio poświęcono jej nawet operę – w polskich źródłach pojawia się wobec niej zarzut kolaboracji w getcie z Niemcami. Oczywiście Katarzyna jest kreacją Lustiga – i przy niej zostańmy.
Arnošt Lustig, Modlitwa za Katarzynę Horowitz. Przełożyła Agata Firlej, Wydawnictwo Austeria, Kraków-Budapeszt-Syrakuzy 2024, ss. 166.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















