Niewiasta obleczona w kolory

Po konserwacji Ołtarz Mariacki błyszczy dawnym splendorem. Jaskrawej kolorystyki można bronić, odwołując się do teologii.

Reklama

Niewiasta obleczona w kolory

Niewiasta obleczona w kolory

08.03.2021
Czyta się kilka minut
Po konserwacji Ołtarz Mariacki błyszczy dawnym splendorem. Jaskrawej kolorystyki można bronić, odwołując się do teologii.
Odnowiony ołtarz Wita Stwosza, bazylika Mariacka w Krakowie, 5 lutego 2021 r. BEATA ZAWRZEL / REPORTER
P

Po pięciu latach badań i konserwacji na swoje miejsce wrócił w całości Ołtarz Mariacki Wita Stwosza, arcydzieło XV-wiecznej rzeźby, a zarazem największe zachowane do dziś późno­gotyckie retabulum szafiaste. Projekt badawczo-konserwatorski związany jest z Międzyuczelnianym Instytutem Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki. Choć wyniki szeroko zakrojonych badań opublikowane zostaną dopiero za jakiś czas, już teraz odwiedzający kościół Mariacki w Krakowie mogą zauważyć, że efekty konserwacji są spektakularne.

Prestiżowe zamówienie

W początkach 1477 r. przybył do Krakowa Wit Stwosz, snycerz z Norymbergi. Sprowadzili go przedstawiciele krakowskiego patrycjatu, zlecając mu wykonanie nastawy ołtarza głównego do kościoła farnego. Można by wiele napisać o ciekawej strukturze tego dzieła (jest to pozorny pentaptyk z nieruchomymi skrzydłami zewnętrznymi), o bogactwie jego...

17374

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

...a to ładne, co się podoba - moja po latach wizyta w odnowionym kościele Mariackim w Krakowie to jednak był mały szok - obrazki jak z photoshopa, zniknął bezpowrotnie urok i atmosfera jakie tworzyła patyna wieków - na pocieszenie, za sto lat znowu może być klimatycznie, o ile rzecz jasna kościół dalej będzie istniał

Podobny temat pojawił się w artykule o renowacji Ołtarza Gandawskiego [https://www.tygodnikpowszechny.pl/skazy-na-baranku-154578]. Sprawa jest złożona i nieoczywista, tak samo jak złożone i nieoczywiste jest samo pojęcie dzieła sztuki, zwłaszcza zabytkowego. Przecież to nie jest po prostu fizyczny przedmiot, chociaż pierwszym zadaniem konserwatora jest zachowanie "substancji" - przedmiotu jako takiego (zgodzimy się chyba, że rzeźba wciąż przypominająca rzeźbę jest lepsza od kupki próchna). Potem jednak mamy same dylematy. Czy przywrócić oryginalny "blask" dzieła, jakim zostawił je artysta w chwilę po odłożeniu pędzla czy dłuta, czy zachować "autentyczność" w sensie integralności właśnie tego, co zostawił. Na YT jest kanał "Awesome Restorations", gdzie można zobaczyć, jak z kupki pogiętego i zardzewiałego żelastwa sprawne ręce wydobywają przedmiot jak nowy, czy będzie to XIX-wieczna rosyjska brzytwa, czy zabawkowy model ciężarówki z lat 30. XX wieku. Fantastyczna sprawa, ale prawdopodobnie zrobienie w podobny sposób na glanc średniowiecznego miecza byłoby pójściem o krok za daleko. Zapisana w dziele historia - także historia recepcji - jest wartością samą w sobie. Mieści się w tym zapewne owa "nastrojowość". Tak się składa, że ostatnio planowałem weekend w Krakowie i oczywiście chętnie zobaczyłbym odnowiony krakowski ołtarz na własne oczy, ale chyba na razie nic z tego, niestety. :(

Średniowieczne obrazy i rzeźby w średniowiecznej świątyni mają prawo emanować duchem średniowiecza. A może nawet powinny emanować ....

Niektórzy tak czyszczą antyczne monety, że te po konserwacji wyglądają, jakby prosto wyszły z mennicy rzymskiej. Potem nikt nie chce nabyć takich monet, bo myśli że to kopie wybite współczesną matrycą, che... che... Trzeba szanować patynę czasu, każdy rasowy konserwator to wie.

@Robert Forysiak w sobota, 13.03.2021, 10:33. Przykład z monetą skłania mnie - po namyśle - do przyznania racji Autorce. Jeśli chodzi o wartość dzieła sztuki, liczy się nie patyna, lecz proweniencja i stan zachowania obiektu. Im lepszy, tym oczywiście lepiej. Zabiegi konserwatorskie w zasadzie polegają właśnie na odświeżeniu, np. usunięciu zmętniałego, pożółkłego werniksu, doklejeniu odłażącej farby itp. Obecnie chyba rzadko praktykuje się uzupełnianie utraconych bezpowrotnie detali, ale to też ma czasem sens, np. w architekturze. Na pewno natomiast nie miałoby sensu dorobienie głowy Nike ("znacie tę Nike Fidiaszową jak sandał wiąże szybka...". chociaż ani ona Fidiaszowa, ani nie wiąże ;). Ołtarz krakowski proweniencję ma bez zarzutu, a poza tym trzeba zwrócić uwagę na kontekst, czyli sam kościół o bogatym, barwnym wystroju, będący przy tym miejscem kultu, a więc wnętrzem żywym, użytkowanym zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem. Nie będziemy przecież mieli za złe gospodarzom obiektu, że od czasu do czasu każą umyć witraże.

Tu chodzi o kwestię restauracji. W opisanym przypadku numizmatycznym, chodzi o problem, gdy konserwacja przekracza swą granicę i przechodzi w renowację, której sens jest kwestionowany. W przypadku ołtarza restauracja była zamierzonym celem, poprzedzonym konserwacją. Przywracanie pierwotnego koloru na pewno nie wchodzi w zakres oczyszczania i naprawiania. To już jest ingerencja w upływ czasu, próba jego cofnięcia. Ale bez wątpienia teraz ołtarz lepiej komponuje się z ogólną "orgią" kolorów kościoła. Chętnie obejrzę efekt na żywo.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]