„Ks. Michał może sprawować wszystkie funkcje kapłańskie. Normalnie może sprawować wszystkie sakramenty i pełnić posługę kapłańską” – poinformował rzecznik sercanów ks. Włodzimierz Płatek. Duchowny argumentował, że na ks. Olszewskim nie ciążą żadne kościelne kary, które mogłyby uniemożliwić mu sprawowanie sakramentów. Jednak kilka dni po opuszczeniu aresztu przez duchownego, który był przez swojego obrońcę i prawicowe środowiska promowany na męczennika, „Gazeta Wyborcza” ujawniła szczegóły z akt jego sprawy.
Zarzuty wobec ks. Olszewskiego
Powołując się na dostęp do wniosków o areszt, orzeczeń sądów, które te wnioski weryfikowały, postanowień o przedstawieniu zarzutów, „GW” twierdzi, że ks. Olszewski z 68 mln zł otrzymanych z Funduszu Sprawiedliwości na budowę ośrodka dla ofiar przestępstw 13 mln wydał na inne cele, m.in. robiąc przelewy ojcu, matce, wydając środki na podróże i restauracje, a także przeznaczając 3,5 mln na zakup skarpetek od spółki Many Mornings, produkującej skarpetki „nie do pary". Po publikacji adwokat reprezentujący duchownego zaprzeczył temu w mediach społecznościowych, stwierdzając, że „żadne pieniądze z rachunku Fundacji Profeto nie poszły na prywatne wydatki ks. Michała Olszewskiego”.
Zapytaliśmy rzecznika sercanów, czy po opublikowaniu przez „GW” szczegółów z zarzutów prokuratorskich wobec ks. Michała Olszewskiego jego sytuacja w zakonie się zmieniła i czy powinien publicznie odprawiać mszę i spowiadać. Ks. Włodzimierz Płatek odpisał: „W kwestii sprawowania czynności kapłańskich, ewentualnego zawieszenia lub odwieszenia zakazu, pozwólmy właściwej sobie władzy taką decyzję podejmować”.
Dodał także, iż zauważa „zbieżność w medialnej narracji: gazet, portali i tzw. celebrytów, objawiającej się w panicznym lęku przed ewentualną publiczną celebracją Eucharystii przez ks. Michała Olszewskiego SCJ”. „Nagle, po kilku miesiącach milczenia nt. ks. Michała wszyscy przejawiają nadwrażliwą troskę o Kościół, sakramenty i wiele innych dotychczas marginalizowanych spraw” – zauważa.
Odpowiedzialność moralna księży
Komentując tę odpowiedź, można najpierw wskazać, że Kościół ostatnimi czasy zapracował na tę „nadwrażliwą troskę”. Poza tym, mimo postępującej sekularyzacji społeczeństwa, ksiądz nadal postrzegany jest jako zawód zaufania publicznego i dlatego stawia mu się wciąż większe wymagania. Skoro nauczyciel, by móc pracować w zawodzie, musi obecnie legitymować się zaświadczeniem o niekaralności, to tym bardziej podobnych albo i wyższych wymagań odruchowo oczekuje się od księdza zajmującego się delikatną dziedziną duchową. Raczej dziwi niezrozumienie tych oczywistości przez przełożonych sercanów.
Ale i na gruncie moralności kościelnej wciąż ważna jest brzmiąca nieco archaicznie kategoria „zgorszenia publicznego”. Do zgorszenia dochodzi, gdy publicznie w Kościele sugeruje się, że jakieś sprzeczne z Bożym prawem zachowania są akceptowalne. W zgorszeniu nie chodzi zatem, jak to jest potocznie odbierane, o publiczne oburzenie, tylko o lekceważenie społecznego zła. Msza, spowiedź i inne sakramenty odprawiane przez kapłana oskarżonego o poważne przestępstwa (wyłudzenie publicznych pieniędzy, oszustwo, defraudację) gorszą, bo sugerują, że nic się nie stało.
Prawo kanoniczne o przypadku ks. Olszewskiego
Zapytaliśmy kanonistę, jakie możliwości w przypadku ks. Olszewskiego prawo kanoniczne daje jego przełożonym. Odpowiedź jest zaskakująca. Mimo że w prawie kanonicznym dużą rolę odgrywa wspomniana kategoria zgorszenia publicznego, w przypadku księdza oskarżonego o świeckie przestępstwo przez świecki wymiar sprawiedliwości stosowany jest paragraf 2. kanonu 1344 o brzmieniu:
„Nawet jeżeli ustawa używa słów nakazujących, sędzia zgodnie z własnym sumieniem i roztropnością może powstrzymać się od wymierzenia kary lub wymierzyć karę łagodniejszą albo zastosować pokutę, jeżeli sprawca (…) został już wystarczająco ukarany przez władzę państwową lub przewiduje się, że będzie ukarany”.
Choć przepis ten jest jedynie proponowany, jest on powszechnie stosowany w takich przypadkach jak ks. Olszewskiego. Kanoniści powołują się na zasadę, że nie powinno karać się dwukrotnie za to samo. Choć jednocześnie ignorowana jest zasada głosząca, by nie powodować publicznego zgorszenia.
Na koniec wróćmy do zakazu pracy dla nauczyciela, który nie może wylegitymować się zaświadczeniem o niekaralności. Ten zakaz nie jest traktowany jako podwójne karanie, tylko jako standard wymagany wobec osób pracujących w zawodach szczególnie ważnych i wrażliwych społecznie. Jeśli odpowiedzialni w Kościele chcą wspierać nadwyrężony w kryzysie prestiż księdza, powinni zreformować prawo kanoniczne albo przynajmniej zmienić jego standardy interpretacyjne.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















