Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kopernik jak chleb z masłem

Kopernik jak chleb z masłem

04.04.2016
Czyta się kilka minut
Każde dziecko wie, że Kopernik „wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię”. Choć już mało kto pamięta, że to fragment wierszyka z 1828 r., napisanego w ramach przygotowań do odsłonięcia pomnika w Warszawie, a autorem jest Jan Nepomucen Kamiński.
N

Nazwisko Kopernika odnajdujemy wszędzie wokół: setki ulic i placów, szkół (sam jestem absolwentem Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Żywcu), hoteli i szpitali noszących jego imię. Jest przynajmniej kilkanaście pomników – w samej Warszawie dwa: na Krakowskim Przedmieściu, dłuta Bertela Thorvaldsena, i przy wejściu do Pałacu Kultury – Ludwiki Nitschowej, autorki m.in. pomnika Syreny nad Wisłą. Są SKOK-i imienia Kopernika, liczne fundacje i stowarzyszenia, loża wolnomularska „Kopernik”, lotnisko we Wrocławiu, sześć jednostek pływających.

Jest fabularny film Ewy i Czesława Petelskich „Kopernik” i rysunkowy, dla dzieci, „Gwiazda Kopernika”, a w serialu „Star Trek” lata wahadłowiec Copernicus. Astronoma namalował Jan Matejko. Głośny był powtórny pogrzeb domniemanych szczątków Kopernika we fromborskiej katedrze. Toruńskie pierniki produkuje najstarsza w Polsce i jedna z najstarszych w Europie, założona w 1751 r. firma „Kopernik”.

W świecie nauki podobnie – wszędzie napotykamy imię Kopernika. Copernicium (Cn) to pierwiastek chemiczny o liczbie atomowej 112. Są kratery na Księżycu i na Marsie, jest planetoida 1322 Copernicus, na Spitsbergenie – góra i przełęcz Kopernik, a w Kalifornii – Copernicus Peak. OAO-3 Copernicus to amerykańsko-brytyjski satelita naukowy, wystrzelony w 1972 r. Copernicia to rodzaj palm (25 gatunków) rosnących w Ameryce Południowej i na Karaibach.

W Polsce mamy program badań geofizycznych „Kopernikus”, imię astronoma noszą Centrum Astronomiczne PAN w Warszawie i Toruniu, uniwersytet w Toruniu, Pomorskie Centrum Traumatologii i Planetarium w Chorzowie. Jest też Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych w Krakowie, Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, a Polska Akademia Umiejętności przyznaje Nagrodę Naukową im. Mikołaja Kopernika...

Zasada Kopernikańska

Prawdziwym dziedzictwem Kopernika jest odkrycie, że nie jesteśmy we Wszechświecie wyróżnionymi obserwatorami. Że dowolny inny obserwator w odległej galaktyce widziałby wokół siebie Wszechświat o bardzo podobnych własnościach – takiej samej liczbie gwiazd na niebie, prędkości rozszerzania, temperaturze, składzie chemicznym itd. To odkrycie nazywamy dziś Zasadą Kopernikańską.

Oczywiście, Kopernik nigdy jej w taki sposób nie sformułował. Zasada Kopernikańska to podsumowanie wszystkich filozoficznych konsekwencji wypływających z odkrycia Kopernika. Tu trzeba zwrócić uwagę, że lansowana w połowie ubiegłego wieku próba rozszerzenia jej do postaci Doskonałej Zasady Kopernikańskiej, wedle której nie tylko obserwatorzy we wszystkich miejscach, ale i we wszystkich chwilach (epokach) w historii Kosmosu widzieliby to samo, nie powiodła się. Dziś wiemy, że Wszechświat się zmienia. Rozszerza się, powstają w nim struktury (galaktyki, gwiazdy, planety..., życie). Zmienia się jego temperatura i skład chemiczny.

Konieczność czy przypadek?

Żyjemy w wyróżnionej epoce. Prawdopodobnie życie nie mogłoby powstać dużo wcześniej. Wszechświat musiał się „przygotować” na nasze przyjście, albo raczej na to, by nas wyprodukować. Ale dlaczego się „przygotował”? Jakie jest zatem nasze miejsce? Czy jesteśmy w Kosmosie sami? Czy życie to konieczność, wynikająca z warunków fizyko-chemicznych na Ziemi około 10 miliardów lat po Wielkim Wybuchu i około miliarda lat po powstaniu Ziemi, czy niezwykły przypadek? Czy nasz Wszechświat jest jedyny, czy też istnieją inne, w których panują inne prawa przyrody?

Na te i podobne pytania stara się odpowiedzieć Caleb Scharf w książce „Kompleks Kopernika”. Scharf jest dyrektorem Instytutu Astrobiologii (badań podstaw i pochodzenia życia oraz możliwości jego występowania poza Ziemią) na Columbia University. Jest autorem wielu prac naukowych oraz znanym popularyzatorem nauki. Jego blog „Life Unbounded” został uznany przez „Guardiana” za „jeden z najgorętszych blogów naukowych”.

„Kompleks Kopernika” jest opowieścią o tym, jak zmieniały się nasze poglądy na budowę i ewolucję Wszechświata oraz jak spekulowaliśmy na temat naszego miejsca i roli. Osnową jest powtarzający się motyw Zasady Kopernikańskiej, dobrego przewodnika w tych poszukiwaniach. Autor opowiada, jak poznawaliśmy budowę Kosmosu i stopniowo coraz bardziej, w duchu Kopernika, przestawaliśmy znajdować się w wyróżnionym miejscu. Kolejny rozdział to historia termicznej, chemicznej, geologicznej ewolucji Wszechświata, „przygotowującego się” do powstania życia. Następny etap opowieści to układy planetarne, poczynając od naszego, słonecznego, na odległych, egzotycznych, pozasłonecznych kończąc.

Scharf rozważa nawet stabilność układów planetarnych, w tym układów planet w wielokrotnych układach gwiazd (kilka gwiazd krążących wokół wspólnego środka masy) – tam orbity planet są dużo bardziej skomplikowane i nie zawsze stabilne. Zastanawia się, jak wyglądałby rozwój nauki w cywilizacji żyjącej na planecie w takim układzie. Skoro już w sumie niewielka ekscentryczność orbity Marsa sprawiła Keplerowi tyle kłopotów z odkryciem praw ruchu planet, to czy w takim przypadku nauka by się rozwinęła? Bez Keplera nie byłoby (tak szybko) Newtona; Newton sam to przyznawał pisząc, że „jeśli widział więcej, to dlatego, że stał na ramionach gigantów” (pracujących przed nim).

Wreszcie dochodzi autor do problemu powstania życia, pochodzenia podstawowych „cegiełek”, z których powstały żywe organizmy. Snuje rozważania na temat roli przypadku, prawdopodobieństwa rzadkich procesów itd. – wszystkiego, co, jak nam się wydaje, może przybliżyć nas do odpowiedzi na pytanie: konieczność (a zatem zapewne powszechność w Kosmosie) czy przypadek (a zatem, być może, wyjątkowość i samotność)? Jak nasza ewentualna kosmiczna samotność miałaby się do Zasady Kopernikańskiej? Czy i co by z niej wynikało?

Słowo, co wróciło wołem

Próbując odpowiedzieć na pytania o konieczność czy przypadek, o zdumiewająco sprzyjające rozwojowi życia warunki w Kosmosie, o „przyjazne” (a przynajmniej tak się wydaje) prawa fizyki, wartości stałych fizycznych itp., autor przywołuje „zasadę antropiczną”. Ta zasada ma dziś wiele sformułowań i interpretacji. W dużym uproszczeniu mówi, że prawa fizyki i wartości stałych fundamentalnych są takie, by w Kosmosie mogli powstać inteligentni obserwatorzy. To otwiera drogę do fantazjowania na temat „innych wszechświatów”, z innymi prawami przyrody, w których takich obserwatorów nie ma.

Zasada antropiczna została sformułowana w latach 70. przez Brandona Cartera, australijskiego fizyka pracującego we Francji, nota bene podczas szkoły fizyki wysokich energii w... Zakopanem. Carter przedstawił ją jako intelektualny żart. Ku jego przerażeniu, żart zaczął żyć własnym życiem, uleciał jak słowo, co wylatuje ptakiem, a wraca kamieniem (bądź wołem...) i autor stracił nad nim kontrolę. „Powraca teraz wołem” jako traktowana przez niektórych uczonych serio... metoda badań kosmologicznych, pozwalająca wyjaśnić własności Wszechświata i postać praw przyrody. A przecież nikt nie wie, jakie byłyby wszystkie pozostałe prawa przyrody, gdyby choć jedno z nich miało być inne. Być może życie powstałoby jeszcze łatwiej i było jeszcze bardziej inteligentne.

To przypomina długą historię innego żartu naukowego. W 1970 r. S.B. Hand i A.S. Kunin, młodzi medycy amerykańscy, opublikowali w „Journal for the American Medical Association” artykuł zatytułowany „Nicholas Copernicus and the inception of bread-buttering”, przypisując Kopernikowi wynalezienie smarowania chleba masłem (w celu łatwego odróżnienia kromki pobrudzonej od czystej). Ten prościutki żart, w duchu „ASZdziennika”, został potraktowany serio i do dziś jest przytaczany w czasopismach naukowych, najczęściej medycznych, jako ustalony, niezbity fakt historyczny. ©

Caleb Scharf „Kompleks Kopernika. Kosmiczny sens naszego istnienia we Wszechświecie planet i prawdopodobieństw”, przeł. Urszula i Mariusz Seweryńscy, Prószyński i S-ka, seria „Orbity nauki”, Warszawa 2016

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]