Kolekcja Bogdana Steinhoffa

W Polsce nie istnieje żadne publiczne muzeum poświęcone tematyce funeralnej, śmierci, pogrzebowi czy ikonografii przemijania.
Czyta się kilka minut
Część katafalku (podstawy pod trumnę), drewno, XVIII XIX w. /
Część katafalku (podstawy pod trumnę), drewno, XVIII XIX w. /

Tylko nieliczne muzea w ramach swoich stałych ekspozycji prezentują sale poświęcone takiej tematyce (wśród nichMuzeum Narodowe w Krakowie, które jedną z przestrzeni galerii Sztuki Dawnej Polski do końca XVIII wieku, w Pałacu Biskupa Erazma Ciołka na ul. Kanoniczej, oddało takiej tematyce). Z tym większą satysfakcją można odnotować fakt, że istnieją prywatni kolekcjonerzy, którzy zdecydowali się na gromadzenie przedmiotów powszechnie występujących w „kulturze pogrzebu” w Polsce. Zużyte i rozpadające się, mogą niedługo się okazać prawdziwymi rarytasami.

Upodobanie do wystawnych ceremonii pogrzebowych nie jest tylko cechą kultury staropolskiej. Owa pompa funebris, nakazująca budowanie z okazji pogrzebów wielkich katafalków o skomplikowanych treściach przedstawień, zwanych castra doloris (zamki boleści), jest znana także poza Polską – naszą sztukę w tym względzie wyróżnia natomiast obecność w obrządku pogrzebowym niezwykłych, realistycznych portretów trumiennych, niepojawiających się w tej formie nigdzie poza Polską. Miały one zastępować zmarłego w czasie obrządków, a po ich zakończeniu pokazywać „osoby nieboszczykowskie” zapatrzone w oblicze Boga w niebiosach (stąd umieszczano je w epitafiach, wieszano rzędami na chórach muzycznych i na belkach tęczowych kościołów, „pod krzyżem”).

Obrzędy pogrzebowe w Polsce, choć przecież nie zawsze były katolickie, to jednak w większości miały religijny przebieg, a wiara chrześcijańska z jej liturgią (zachodnią czy wschodnią) narzucała kolejność i charakter obrzędów, którym towarzyszyły rożne typy przedmiotów: ogłoszenia żałobne, mszały pogrzebowe, czarne szaty liturgiczne haftowane nierzadko w motywy wanitatywne, podstawy pod katafalki (najczęściej z motywem czaszek), krzyże i świeczniki, trumny wystawiane w czasie nabożeństw rocznicowych, zegary (będące – tak jak klepsydry – same w sobie symbolem przemijającego czasu). To wszystko wykonywane było masowo, w specyficznej szacie estetycznej:dominowały proste formy, tradycyjna ikonografia (odwołująca się do takich pojęć, jak: czyściec, niebo i piekło, sąd nad duszą, symbole przemijania), a przede wszystkim ciemne kolory: czarny i brunatny. Te ponure „ornamenty śmierci”, z którymi często korespondowały tematy popularnych dzieł sztuki (przedstawienia czaszek, pokutujących świętych, umierających wielkich postaci historycznych), tworzyły „pejzaż funeralny” dawnej kultury, bez znajomości którego trudno jest pojąć wszechobecność makabrycznego i moralizatorskiego obrazu śmierci w świadomości ludzi aż do XIX w. włącznie, a w wielu środowiskach aż do naszych czasów.

Przedmioty z tarnowskiej kolekcji Bogdana Steinhoffa znakomicie pomagają w zrozumieniu tego ważnego aspektu polskiej kultury. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2015