Jak na złość znów o śmierci

Ledwie zaczął się czerwiec, a my w kościołach znowu o śmierci. Pokonanej, lecz wciąż istniejącej.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca /
O. Wacław Oszajca /

​Choć w Biblii czytamy, że Bóg wskrzesza umarłych, na naszych oczach nikt nigdy nie wyszedł z trumny. Opisy zaczerpnięte z życiorysów świętych, choćby bp. Stanisława, potwierdzają tylko ogólną zasadę: takie rzeczy zawsze przydarzają się innym. Słyszymy, że gdzieś miały miejsce, ale nas tam nie było. Platon np. pisze o żołnierzu imieniem Er, który zginął podczas walki, a gdy trzynastego dnia umieszczono jego zwłoki na stosie pogrzebowym, powrócił do życia i zdał relację z tego, co jego dusza widziała podczas rozłąki z ciałem. Może tak, a może nie – któż to udowodni? Z wolna nasuwa się myśl następująca: mniejsza o cuda, poszukajmy czegoś bardziej przekonującego.

Wbrew oczywistym faktom coś nam jednak mówi, że śmierć nie jest sprawą wyłącznie biologiczną, i że nie daje się opisać przy pomocy elektroencefalografu. Śmierć wciąż, jak wierna towarzyszka, idzie z nami pod rękę i z naszego życia odrywa dzień po dniu, i odrzuca za siebie, jakby w nieistnienie; lecz – o dziwo – ten ubytek nie sprawia, że przestajemy istnieć. Mówiąc najkrócej: żyjąc nieustannie umieramy i nieustannie się rodzimy, powstajemy z martwych. To pozwala przypuszczać, czy też wierzyć, że przeplatanie się przemijania i trwania nie jest tylko złudzeniem. Oraz naprowadza na myśl o wieczności. Ks. dr Mirosław Pawliszyn, redemptorysta, twierdzi nawet: „Nie ulega wątpliwości, że nasza wiara w sens, nasze odniesienie się do wieczności, nie zakładają jeszcze z konieczności wiary w Boga. Możliwe jest, że wieczność może być, przykładowo, po prostu opuszczeniem czasu, bądź też nowym, nieznanym nam jeszcze za życia tu na ziemi, odniesieniem do niego. Może być ona związana z sytuacją, w której nawiązujemy nowy rodzaj relacji z innymi, również zmarłymi ludźmi. Wieczność może być również radykalnie innym sposobem doświadczenia bytu”.

To już dużo, ale i mało zarazem. Dlatego ks. Pawliszyn oddaje głos Leszkowi Kołakowskiemu: „Jeśli bieg wszechświata i spraw ludzkich nie ma żadnego sensu odniesionego do wieczności, to nie ma sensu w ogóle” – a jeśli to odniesienie ma, to z konieczności „wymaga odniesienia do Bytu Wiecznego i wiary, że fakty są czymś więcej niż tym, czym się wydają, że są składnikami pewnego celowego porządku”.

Po wizycie papieża Franciszka w podrzymskim ośrodku dla upośledzonych umysłowo dyrektor Marco Veronesi ze wspólnoty „Arka” powiedział: „Nie brakowało łez. Papieska sutanna była od nich mokra, ponieważ wsiąkały w nią, gdy obejmował naszych podopiecznych (…). Mieliśmy wrażenie, że znamy się od zawsze”. Tak dzieje się cud wskrzeszania radości życia tam, gdzie – jak mogłoby się wydawać – na radość nie ma miejsca. Ale uważajmy: wokół aż roi się od cudów! ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2016