I dla męża, i dla żony

Podobno byłoby to niewychowawcze, gdyby niepracująca żona mogła liczyć na emeryturę męża - taką "tezę pedagogiczną" przedstawił podczas dyskusji o tzw. emeryturach małżeńskich jeden z wiceministrów pracy. Mianem "niepracującej" wiceminister nazwał kobietę prowadzącą dom i wychowującą dzieci, która jednak, jako osoba niezatrudniona, nie ma opłacanej składki emerytalnej. I niewiele brakowało, by ta "niepracująca" nie otrzymywała emerytury po zmarłym mężu: Ministerstwo Pracy zamierzało wykluczyć dziedziczenie emerytur z Otwartych Funduszy Emerytalnych przez współmałżonka, a to z racji - oddajmy głos wiceministrowi - że "emerytury małżeńskie trudno będzie policzyć i skomplikują system, który powinien być prosty" (cyt. za "GW"). Proste i wszystkim wiadome jest też, że kobiety z racji urlopów macierzyńsko-wychowawczych pracują krócej, a z racji nie zawsze zrozumiałych - zarabiają mniej od mężczyzn. Trudniej im więc uskładać fundusz porównywalny z tym, jaki wypracowują sobie w OFE ich mężowie. Za to kobiety żyją dłużej.
Czyta się kilka minut

Rządowy zespół ds. ubezpieczeń społecznych zdecydował, że emerytura małżeńska zostaje, ale będzie nawet o 30 proc. niższa od indywidualnej. Tyle będzie kosztowało ryzyko, jakie ponoszą zakłady emerytalne, zmuszone brać pod uwagę wypłacanie emerytury nie jednej, ale dwóm osobom. Ekonomiczniej byłoby, na co wskazywała min. Joanna Kluzik-Rostkowska, by małżonkowie przekazywali sobie oszczędności w OFE przed przejściem na emeryturę. Nic nie wskazuje na to, by miała się rozpocząć dyskusja na temat nieodpłatnej pracy kobiet, które z racji obowiązków domowo-wychowawczych nie pracują zawodowo (jak miałaby być liczona ich ewentualna pensja - i takich pomysłów nie brakuje - czy składka emerytalna i kto miałby je wypłacać?). Cieszmy się więc z tego, co udało się przeprowadzić, ale głos niezadowolonych z takiej decyzji niektórych przedsiębiorców i ekspertów nie powinien pozostać bez odpowiedzi. Dyskusja o możliwościach systemu emerytalnego w Polsce wciąż przed nami.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2007