Reklama

I biblijne, i świeckie

I biblijne, i świeckie

19.04.2007
Czyta się kilka minut
Zainteresowanie problematyką żydowską i feministyczną zdaje się nie słabnąć, ale nie znalazłam dotąd recenzji z tej książki - wydanej w nietypowym formacie, z "biblijnym" układem tekstu i mocnymi w wyrazie grafikami. Szkoda, bo to wciągająca opowieść o charakterze i losie żydowskich kobiet. Biblijnych oraz mniej czy bardziej nam współczesnych.
P

Poznajemy więc: Chawę (Ewę, czyli pierwszą kobietę), Chanę (inaczej Annę, matkę proroka Samuela), córkę Jeftego (złożoną przez ojca Bogu w ofierze dla wypełnienia pochopnego przyrzeczenia), Anzię Yezierską (pisarkę opisującą losy żydowskich imigrantek w USA na przełomie XIX/XX wieku), Irenę Klepfisz (poetkę, córkę Michała Klepfisza, jednego z przywódców powstania w getcie warszawskim,), Deborę (jedną z dwóch prorokiń opisanych w Starym Testamencie), Sarę Sznirer (krakowiankę, założycielkę szkół dla ortodoksyjnych Żydówek), Jael (podstępnie zabiła przywódcę wojsk nieprzyjacielskich Izraela), Ernestynę Potowską-Rose (amerykańską działaczkę na rzecz emancypacji kobiet), Rachab (nierządnicę, która ukryła w swoim domu szpiegów izraelskich), Batszebę (żonę króla Dawida i matkę króla Salomona), Szifrę i Puę (położne, które w czasach prześladowań Izraela w Egipcie, wbrew rozkazowi faraona, nie uśmiercały niemowląt izraelskich), Glikl z Hameln (kobietę interesu, autorkę pamiętnika i matkę dwanaściorga dzieci, żyjącą na przełomie XVII/XVIII wieku), Dinę (zgwałconą córkę Lei i Jakuba).

Czternaście kobiet przedstawionych przez Bellę Szwarcman-Czarnotę - tłumaczkę i redaktorkę pisma żydowskiego "Midrasz" - łączy nie tylko pochodzenie, ale i mocny charakter. Oraz cytat z "Przypowieści Salomona" (w Biblii chrześcijańskiej to Księga Przysłów; "Poemat o dzielnej niewieście" znajduje się w Prz 31, 10-31). Poznajemy więc te, których wartość przewyższa perły, które wstają wcześnie, gdy jeszcze noc, pracą swoich rąk sadzą winnicę, otwierają dłoń przed ubogim, z uśmiechem patrzą w przyszłość - które mocą przepasały swe biodra...

Historie kobiet biblijnych, tu przedstawione z perspektywy żydowskiej, warto skonfrontować z tym, co napisała o nich, z chrześcijańskiego punktu widzenia, Elżbieta Adamiak w wydanej rok temu książce "Kobiety w Biblii". Relacje nie zawsze są zbieżne, ale różnica spojrzeń bardziej inspiruje, niż przeszkadza.

Dla Belli Szwarcman-Czarnoty znaczenie postaci kobiet biblijnych daleko wykracza poza naukowe egzegezy. To toposy kobiet jako takich: pracowitych, milczących, nieczystych, sprytnych, niedocenianych. Ich siostry bez trudu można odnaleźć w dawnych żydowskich sztetlach, wśród rzesz biednych imigrantek pracujących w sweatshopach na nowojorskiej Lower East Side czy aktywistek ruchu emancypacyjnego, a także wśród tysięcy borykających się ze znamieniem gehenny obozu koncentracyjnego czy nieuchronnego w wielu rodzinach osiadłych w USA wykorzenienia. Ocalenie języka (jidysz) i religijno-kulturowej tożsamości wydaje się dla autorki szczególnie ważne - stąd portrety poetki amerykańsko-

-żydowskiej (Klepfisz) i założycielki szkół dla ortodoksyjnych Żydówek (Sznirer), dzięki którym dziewczęta mogły odebrać staranną edukację i utrzymać tożsamość narodu przez wychowywanie dzieci zgodne z nakazami Halachy.

"Chcę być sama swoim szefem, i żadnych ojców, żadnych matek, żadnych sweat­shopów i żadnego śledzia" - pisała Anzia Yezierska (chyba nie tylko w imieniu swoich rówieśniczek) w książce "Bread Givers".

Z dziewczyny przyszywającej guziki i pracującej po kilkanaście godzin w szwalni, która wieczorami uczyła się w szkole, by tylko "zostać kimś", stała się autorką poczytnych książek, a po sukcesie jednego z opowiadań pisanie scenariuszy dla Hollywood zaproponował jej Samuel Goldwyn... Znalazła w sobie dość talentu i samozaparcia, by dać świadectwo zmagań młodych żydowskich imigrantek o prawo do bardziej własnego życia: swoich wyborów i błędów. "Nie wierzę, że znowu będę pisać - zanotuje jednak po pewnym czasie. - Chyba że wrócę do rzeczywistego życia, takiego, jakim żyłam przedtem, gdy pracowałam w warsztacie". Chce "zostać kimś", ale nie za cenę porzucenia swojej kultury i religii, choć z ulgą odrzuca to, co uznaje w nich za opresję.

Gisella Perl, lekarka z Auschwitz, która dokonała prawie tysiąca aborcji, by uchronić kobiety przed śmiercią w komorze gazowej, nie stała się bohaterką osobnego portretu. Pojawia się jednak przy omawianiu biblijnych położnych - Szifry i Pui. Perl nie było dane ratować dzieci (nowo narodzone - usypiała), starała się jednak, by przeżyły kobiety, które w lepszych czasach mogły jeszcze stać się matkami. By faraon nie zrealizował dzieła zniszczenia... Jak widać, to, co biblijne, i to, co świeckie, splata się niepostrzeżenie, mocno, tragicznie.

Bella Szwarcman-Czarnota "Mocą przepasały swe biodra. Portrety kobiet żydowskich", projekt okładki i ilustracje: Marianna Sztyma, Warszawa 2006, Fundacja im. prof. Mojżesza Schorra.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]