Hulajnogą jedzie nowe

Kiedy ostatni raz wymieniałem łożysko w przednim kółku, obliczyłem, że przez kilka lat zrobiłem na niej dobre trzy tysiące kilometrów.
Czyta się kilka minut
Dominikanin Mirosław Pilśniak, Warszawa, czerwiec 2006 r. / PIOTR MIZERSKI / REPORTER
Dominikanin Mirosław Pilśniak, Warszawa, czerwiec 2006 r. / PIOTR MIZERSKI / REPORTER

Mieszkam za miastem, do pracy dojeżdżam koleją podmiejską, a między domem a stacją i dworcem a redakcją jeżdżę na hulajnodze. Składana, współpasażerom nie przeszkadza, po zmroku dbam o widoczność – a nie pamiętam już, co to korek, no i co przy tym popracuję mięśniami, to moje.

Ano właśnie: moja hulajnoga jest analogowa, nie rozpędzam się do prędkości zagrażających pieszym – debata, która wybuchła w związku z pojawieniem się w polskich miastach wypożyczalni elektrycznych hulajnóg i pierwszymi przypadkami potrąceń, nie bardzo mnie dotyczy.

Ale ten problem istnieje. Władze Paryża zakazały już jazdy po chodnikach tych bezszelestnych i przekraczających prędkość 25 km/h urządzeń. Uregulowania wymaga kwestia, czy mamy do czynienia z tzw. urządzeniem transportu osobistego (jak np. deskorolka), czy raczej z czymś w rodzaju motoroweru. Trudno się jednak spodziewać, by hulajnogi stały się symbolem nowych czasów. Cena za wypożyczenie (kilkadziesiąt groszy za minutę jazdy) utrudnia odbywanie na nich dłuższych podróży – przydają się raczej na ostatni kilometr.

Z drugiej strony: w Warszawie 5 firm wypożycza już 3 tys. hulajnóg i wolno sądzić, że jakaś część tych, którzy po nie sięgają, zrezygnowała z samochodu. Dobrze, że mają i ten wybór. ©(P)


CZYTAJ TAKŻE:

Polska w ruchu: z perspektywy samochodu, busika, tanich linii, pendolino i roweru >>>

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 22/2019