To już nie są dziesiątki, ale setki filmów z Iranu, dokumentujących zbrodnie umundurowanych funkcjonariuszy i paramilitarnych bojówek basidżów. Widać na nich strzały z broni palnej w nieuzbrojony tłum i znęcanie się nad zatrzymanymi, także nad kobietami. Zdjęcia pobitych dzieci; rannych cywilów, dobijanych w szpitalach na oczach lekarzy strzałami w środek głowy; prosektoriów pełnych worków, z których wystają głowy z otwartymi szeroko oczami. Pogrzebów, na których zrozpaczeni ludzie – wielu z nich musiało wykupić zwłoki krewnych – wygrażają ajatollahom mimo grożących represji.
Dysonans poznawczy na lewicy: skoro się krzyczy „Free Palestine”, nie ma już miejsca na „Free Iran”
Wydawałoby się, że krwawo stłumione przez islamską „republikę” protesty to idealny temat dla wrażliwych na ludzką krzywdę lewicowych środowisk aktywistycznych, zwłaszcza tych, które tak mocno protestowały przeciwko brutalności izraelskiego odwetu w Gazie.
Jednak zarówno Greta Thunberg, jak i Franek Sterczewski milczą. Za nic mają prawa kobiet, szykanowanych od lat w Iranie, a dziś terroryzowanych w aresztach.
Nie obchodzi ich też, że na co dzień kobiety są zmuszane przez religijną dyktaturę do noszenia hidżabu, a za inną niż heteroseksualna orientację grozi kara: od chłosty po wyrok śmierci.
Te idealne dla lewicy i środowisk aktywistycznych tematy nie są dziś dla nich wygodne, gdyż wywołują dysonans poznawczy. Bo skoro się krzyczy „Free Palestine”, nie ma już miejsca na „Free Iran” i współczucie dla zniewolonego społeczeństwa. Trzeba byłoby wtedy narazić się Hamasowi, od lat finansowanemu przez uzbrojony po zęby Korpus Strażników Rewolucji, dzięki któremu cały ten system jeszcze się trzyma.
Lewica, liczni celebryci i propalestyńscy aktywiści wolą jednak odwracać oczy i powtarzać propagandę ajatollahów, wedle których protesty milionów Irańczyków, utopione we krwi między 8 i 10 stycznia – to jedynie spisek Izraela i Ameryki. Wiara w kłamstwa walczącej o przetrwanie dyktatury wystarczy im za usprawiedliwienie, by nic nie widzieć, nic nie słyszeć, nic nie mówić – i nic nie rozumieć.
Aktywiści wolą wspierać ludzi często otwarcie głoszących, że Allah nie zna granic i dlatego na całej ziemi powinno zapanować prawo szariatu. Wolą krzyczeć w obronie tych, którzy po dojściu do władzy odebraliby im niemal wszystkie prawa. Czy więcej w tym hipokryzji, czy głupoty?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















