Hipokryci z lewicy. Dlaczego środowiska aktywistyczne ignorują sytuację w Iranie?

Zarówno Greta Thunberg, jak i Franek Sterczewski od tygodni milczą na temat reżimu ajatollahów, który utopił we krwi protesty Irańczyków. Za nic mają też prawa tamtejszych kobiet, terroryzowanych w aresztach.
Czyta się kilka minut
Protest społeczności irańskiej przeciwko reżimowi ajatollahów. Rzym, Włochy, 24 stycznia 2026 r. // Fot. Matteo Nardone / Fotogramma / IPA / ABACA / East News
Protest społeczności irańskiej przeciwko reżimowi ajatollahów. Rzym, Włochy, 24 stycznia 2026 r. // Fot. Matteo Nardone / Fotogramma / IPA / ABACA / East News

To już nie są dziesiątki, ale setki filmów z Iranu, dokumentujących zbrodnie umundurowanych funkcjonariuszy i paramilitarnych bojówek basidżów. Widać na nich strzały z broni palnej w nieuzbrojony tłum i znęcanie się nad zatrzymanymi, także nad kobietami. Zdjęcia pobitych dzieci; rannych cywilów, dobijanych w szpitalach na oczach lekarzy strzałami w środek głowy; prosektoriów pełnych worków, z których wystają głowy z otwartymi szeroko oczami. Pogrzebów, na których zrozpaczeni ludzie – wielu z nich musiało wykupić zwłoki krewnych – wygrażają ajatollahom mimo grożących represji.

Dysonans poznawczy na lewicy: skoro się krzyczy „Free Palestine”, nie ma już miejsca na „Free Iran”

Wydawałoby się, że krwawo stłumione przez islamską „republikę” protesty to idealny temat dla wrażliwych na ludzką krzywdę lewicowych środowisk aktywistycznych, zwłaszcza tych, które tak mocno protestowały przeciwko brutalności izraelskiego odwetu w Gazie.

Jednak zarówno Greta Thunberg, jak i Franek Sterczewski milczą. Za nic mają prawa kobiet, szykanowanych od lat w Iranie, a dziś terroryzowanych w aresztach.

Nie obchodzi ich też, że na co dzień kobiety są zmuszane przez religijną dyktaturę do noszenia hidżabu, a za inną niż heteroseksualna orientację grozi kara: od chłosty po wyrok śmierci.

Te idealne dla lewicy i środowisk aktywistycznych tematy nie są dziś dla nich wygodne, gdyż wywołują dysonans poznawczy. Bo skoro się krzyczy „Free Palestine”, nie ma już miejsca na „Free Iran” i współczucie dla zniewolonego społeczeństwa. Trzeba byłoby wtedy narazić się Hamasowi, od lat finansowanemu przez uzbrojony po zęby Korpus Strażników Rewolucji, dzięki któremu cały ten system jeszcze się trzyma. 

Lewica, liczni celebryci i propalestyńscy aktywiści wolą jednak odwracać oczy i powtarzać propagandę ajatollahów, wedle których protesty milionów Irańczyków, utopione we krwi między 8 i 10 stycznia – to jedynie spisek Izraela i Ameryki. Wiara w kłamstwa walczącej o przetrwanie dyktatury wystarczy im za usprawiedliwienie, by nic nie widzieć, nic nie słyszeć, nic nie mówić – i nic nie rozumieć.

Aktywiści wolą wspierać ludzi często otwarcie głoszących, że Allah nie zna granic i dlatego na całej ziemi powinno zapanować prawo szariatu. Wolą krzyczeć w obronie tych, którzy po dojściu do władzy odebraliby im niemal wszystkie prawa. Czy więcej w tym hipokryzji, czy głupoty?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 05/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Hipokryci z lewicy