„Helicopters” Johna Portera: prawdziwych artystów czas omija szerokim łukiem

Ten album namieszał w polskiej muzyce rockowej. Teraz ukazuje się w odświeżonej, zremasterowanej z oryginalnych taśm wersji.
Czyta się kilka minut
John Porter / Porter Band, HELICOPTERS, GAD Records // materiały prasowe
John Porter / Porter Band, HELICOPTERS, GAD Records // materiały prasowe
45 lat temu ta płyta robiona była na wariackich papierach: sesja nagraniowa przy użyciu prymitywnych środków technicznych zamknęła się w czterech dniach. Dość powiedzieć, że efekt katastrofy helikoptera imitowano zrzucając metalowe przedmioty z kamiennych schodów. Ale właśnie ta rockowa chropowatość jest znakiem „Helicopters”: surowe, bezpośrednie granie z energią nie do zatrzymania. Gdzieś między akordami majaczą inspiracje The Cars i Talking Heads.

„Helicopters” Johna Portera: aktualne do dziś dzikie pożądanie wolności

Ale istotne są też polityczne okoliczności powstania albumu: końcówka zimy stulecia, nastroje rozgrzane pierwszą w Polsce wizytą Jana Pawła II, impet karnawału Solidarności. I w tym historycznym wrzeniu pojawia się John Porter bezczelnie wyśpiewujący kawałki o dzikim pożądaniu wolności.
 
Czy i dziś nie mamy podobnych nastrojów? Za miedzą Putin, za oceanem Trump, w Europie Orbán i wychodzi na to, że zmieniają się wyłącznie szerokości geograficzne, a tyrani odradzają się jak feniksy z popiołów. „Helicopters” wzywa tymczasem do buntu i oporu. Posłuchajcie choćby utworu „Refill” z frazą: „jeżdżąc moim życiem jak motocyklem”. LubCrazy, crazy” z niezmiennie aktualnym zdaniem „Mam już dosyć słów, chcę grać własną muzykę.” Albo Ain’t Got My Music” z charakterystycznym dla Portera „tyrkotaniem”.
 
W aktualnej wersji albumu jego głos brzmi jeszcze mocniej i pełniej niż w minionym millenium. W ogóle muzyk jest w fenomenalnej kondycji, na listopadowym koncercie w Nowohuckim Centrum Kultury przez półtorej godziny rozbrajał publiczność swoim angielskim, pardon, walijskim humorem, grał na gitarach i harmonijce, śpiewał i tańczył swoje geometryczne wygibasy, udowadniając, że rock ma się bardzo dobrze, a prawdziwych artystów czas omija szerokim łukiem. 
 

John Porter / Porter Band, HELICOPTERS, GAD Records

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 50/2025