Grupa trzymająca władzę

Jak nie wybrać najlepszego z możliwych kandydatów na dyrektora artystycznego i jednocześnie zachować czyste ręce?
Czyta się kilka minut
Michal Oleszczyk podczas 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni, 20.09.2016 r. / / Fot. Mateusz Ochocki/KFP/REPORTER
Michal Oleszczyk podczas 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni, 20.09.2016 r. / / Fot. Mateusz Ochocki/KFP/REPORTER

Proste rozwiązanie: zlikwidować funkcję dyrektora artystycznego. W taki sposób Komitet Organizacyjny Festiwalu Filmowego w Gdyni (złożony m.in. z przedstawicieli PISF, MKDiN, TVP i Stowarzyszenia Filmowców Polskich) pozbył się niewygodnego kandydata, jakim był Michał Oleszczyk, sprawujący tę funkcję przez trzy ostatnie lata. Wywiązywał się z tej roli znakomicie. Przede wszystkim wyciągnął Gdynię ze środowiskowego grajdołka. Otworzył ją na świat, m.in. zapraszając zagranicznych jurorów i prezentując polskie kino w szerszym niż dotychczas kontekście.

Nie każdemu odpowiadały te zmiany. Młody dyrektor artystyczny naraził się środowisku niezależnością – dążył do zwiększenia swojego wpływu na kształt programu. W ostatnim czasie zarzucano mu także... brak niezależności, czytaj: nazbyt ugodowe relacje z „dobrą zmianą”. Co prawda Oleszczyk nie dopuścił do konkursu nieudanej „Historii Roja”, zorganizował za to w Gdyni pokaz specjalny „Smoleńska”. Natychmiast stał się podejrzany, choć słynie z postawy otwartej na dialog. Ostatecznie zaproponowano mu jedynie członkostwo w liczącej kilkudziesięciu członków Radzie Programowej, wespół z Wojciechem Marczewskim, wybranym na przewodniczącego, i Janem Pawlickim z TVP (obaj również kandydowali na stanowisko dyrektora artystycznego). O szczegółowym programie najważniejszej dla polskiego kina imprezy zadecyduje teraz wspomniany już Komitet Organizacyjny oraz Leszek Kopeć, dotychczasowy dyrektor zarządzający festiwalem. Na swoim Facebooku Oleszczyk gratulował temu ostatniemu „objęcia potrójnej funkcji dyrektora Festiwalu, dyrektora programowego Festiwalu i dyrektora Gdyńskiej Szkoły Filmowej, prezentującej filmy w Konkursie Młodego Kina”. Trudno nie wyczuć w tym ironii: wszystko zostało w rodzinie.

Festiwal w Gdyni doczekał się zatem swojej „dobrej zmiany” – nie tej w znaczeniu ściśle politycznym, wobec której większa część środowiska filmowego się dystansuje. Pozbawienie festiwalu niezależnego dyrektora artystycznego oznacza umocnienie grupy od lat trzymającej władzę w naszej kinematografii. Niezależnie od tego, kto w Polsce rządzi, zamknięty układ branżowo-towarzyski musi przetrwać. A co z polskim kinem, będącym ostatnio w coraz lepszej formie? Na pewno na tym nie zyska. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2017