Reklama

Drgania kontrolowane

Drgania kontrolowane

19.07.2019
Czyta się kilka minut
Małymi krokami i w rękawiczkach obecne władze przeprowadzają rewolucję kulturalną. Zamach na festiwal w Gdyni to tylko jeden z jej elementów.
Reżyser "Mowy ptaków", Xawery Żuławski / Fot. Mariusz Grzelak / Reporter / East News
Reżyser "Mowy ptaków", Xawery Żuławski / Fot. Mariusz Grzelak / Reporter / East News
O

O mały włos doszłoby do bojkotu tegorocznego festiwalu polskich filmów w Gdyni (16 – 21 września). Wszystko przez Komitet Organizacyjny, w którego składzie znajduje się grupa trzymająca obecnie władzę w rodzimej kulturze i kinematografii, w tym Radosław Śmigulski (PISF), Paweł Lewandowski (MKiDN), Jacek Kurski (TVP) i Jacek Bromski (Stowarzyszenie Filmowców Polskich).

Przypomnijmy: decyzją tego właśnie ciała odrzucono trzy tytuły rekomendowane do konkursu przez Zespół Selekcyjny, złożony z filmowców. Ów ostatni podmiot okazał się przez chwilę ciałem fantomowym - złamana została umowa, wedle której Komitet miał zatwierdzić pierwsze osiem tytułów z polecanej przez selekcjonerów dwudziestki. Tymczasem z żelaznej listy zniknęła „Mowa ptaków” Xawerego Żuławskiego, „Supernova” Bartosza Kruhlika i „Interior” Marka Lechkiego.

Wywołało to wrzenie w środowisku filmowym. Swe oburzenie wyraził także Wojciech Marczewski, przewodniczący Rady Programowej festiwalu, a potraktowani instrumentalnie członkowie Zespołu Selekcyjnego zaczęli po kolei składać rezygnacje. Dorzućmy do tego dwuznaczną rolę Bromskiego. Jego film „Solid Gold”, który nawiązuje do głośnej afery z Trójmiasta i za chwilę może zostać wykorzystany jako przedwyborczy oręż partii rządzącej, znalazł miejsce w konkursie. Wedle oświadczenia dyrektora festiwalu Leszka Kopcia, reżyser nie brał udziału w dyskusji wokół swego filmu, podobnie jak w przypadku tytułów przez siebie wyprodukowanych. Z daleka czuć jednak tak zwany konflikt interesów, choć do tej pory mało komu to przeszkadzało. Tym razem jednak sprawy poszły zbyt daleko.

Zlekceważenie przez organizatorów (czytaj: sponsorów) decyzji filmowców pokazało nie tylko skalę zależności polskiego kina od „dobrozmianowej” koniunktury. Unaoczniło także, jak łatwo poróżnić i tak już podzieloną filmową rodzinę. Dzisiejsi decydenci świetnie wyczuwają, gdzie w środowisku przebiegają główne osie konfliktu. Zwłaszcza, że dotychczasowy „układ zamknięty” polskiego kina od początku próbuje odnaleźć się w nowych warunkach, umościć się i utrwalić swoją pozycję. Grozi nam więc nie tylko polityczna cenzura i ponowna centralizacja, ale jeszcze większa feudalizacja przemysłu filmowego.

Właśnie przeciwko zblatowanym z władzą baronom wystąpili obrońcy filmu Żuławskiego i jego odrzuconych kolegów. Wielu z nich nie widziała jeszcze rzeczonych tytułów, ale nie godzi się na marginalizowanie głosu kompetentnych przedstawicieli środowiska. Nawet, jeśli na siłę upolitycznia wykreślone filmy, to ma swoją rację – zwłaszcza w kontekście konkursu, gdzie znalazły się aż dwie wystawne i skazane na komercyjny sukces produkcje związane z Piłsudskim i bardzo słaby, znany już z kin film o Karskim, blokując tym samym miejsce filmom bardziej autorskim.

Ponieważ internet coraz bardziej na ten temat buzował i pojawiła się realna groźba, że wrześniowe święto polskiego kina stanie się jego pogrzebem, decydenci podjęli działania łagodzące nastroje. Zwołane w trybie nadzwyczajnym ponowne posiedzenie Komitetu Organizacyjnego przywróciło do konkursu trzy rekomendowane tytuły, w tym „Mowę ptaków” oraz „Żużel” Doroty Kędzierzawskiej, która wcześniej swój film wycofała.


Czytaj także: Z drugiej strony widać lepiej - Anita Piotrowska o ubiegłorocznym Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni


Sukces? W szerszej perspektywie chyba jednak pyrrusowy. Dowiedzieliśmy się raz jeszcze, kto w tej grze rozdaje karty.  Dodajmy: mocno znaczone. Nie tak dawno w „Gazecie Wyborczej” Jędrzej Słodkowski przekonywał, jak skutecznie minister Piotr Gliński realizuje dzisiaj w kulturze upowszechnioną przez prof. Andrzeja Zybertowicza „koncepcję reformowania przez rozwibrowywanie”. Chodzi o socjotechnikę, która polega na wprowadzaniu jakiejś instytucji w okres drgań, a następnie w stan kontrolowanej destabilizacji i chaosu, czego efektem ma być „wywołanie niepewności i potrzeby znalezienia nowych układów odniesienia”. Odwołanie szefowej PISF Magdaleny Sroki, likwidacja zespołów filmowych i obecny zamach na Gdynię, „uratowaną” w ostatniej chwili dzięki interwencji prezesa SFP, miałyby więc być tylko „skoordynowanymi posunięciami rozwibrowującymi”, które jednak małymi kroczkami i w białych rękawiczkach rozmontują dawny system i fundują nam po cichu rewolucję kulturalną. A legitymizuje ją nie tylko następne zwycięstwo w wyborach, nie tylko miękkie karki podległych ministrowi urzędników, ale i postawa samych filmowców, którzy nie potrafią się wznieść ponad swój partykularny interes.

I mowa tu nie tylko o tych, którzy spoufalają się z obecną władzą, ale i o tych, którzy zbyt łatwo wchodzą w buty ofiar systemu i podpinając się pod gdyńską aferę, walczą tak naprawdę tylko o swoje.  

 

Więcej o „Mowie ptaków” w najbliższym numerze „Tygodnika Powszechnego”. 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Anita Piotrowska / FOT. GRAŻYNA MAKARA
Krytyczka filmowa „Tygodnika Powszechnego”. Pisuje także do pisma „EKRANy”, „Kino” i miesięcznika psychologicznego „Charaktery”. Jest współautorką takich publikacji, jak: „Panorama kina...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

1) Grupa Trzymająca Władzę (w skrócie GTW) to 4 osoby (5 - doliczając zblatowanego Bromskiego) w 12-osobowym Komitecie Organizacyjnym. Decyzje zapadają w drodze konsensusu, a w razie jego braku - przez głosowanie. Proszę łaskawie podać nazwiska jeszcze co najmniej 2 zblatowanych. 2) Regulamin stanowi jasno: co najmniej 8, a nie pierwszych 8 filmów nominowanych przez Zespół Selekcyjny. Co to za "umowa", o której Pani mówi? Kto z kim ją zawarł, w jakiej formie i czy była ujawniona publicznie? 3) Co kierowało ZS, że zgłosił 21 filmów do konkursu, w którym może startować maksymalnie 20 tytułów? Czy (zgodnie z logiką "umowy") ostatni był z premedytacją przeznaczony do odstrzału, i to przy założeniu, że KO nie skorzysta z prawa wyboru i zatwierdzi listę jak leci? 4) KO zaakceptował 13 propozycji ZS, dorzucając 3 własne i nie wykorzystując (na szczęście, jak się miało okazać) całej dostępnej puli. GTW i zblatowanym z KO - jeszcze raz proszę o PEŁNĄ listę hańby - musiało zależeć na forowaniu tych trzech i tylko tych trzech obiektywnie (zdaniem ZS) kiepskich filmów. Czyli ich twórcy też muszą być zblatowani. Można wiedzieć kto to? Głosowania są tajne, więc sam tego nie sprawdzę, ale skoro Pani zna treść niepisanych (?) umów i szczegóły owych głosowań, takie jak kto na kogo... No, śmiało! Z TP Pani przecież nie wyrzucą.

W jakich rękawiczkach, Pani Redaktor? Toz od lat toczy się otwarta wojna grupy trzymającej władzę z polska kulturą. Przykłady? Zamach na Muzeum II Wojny Światowej i inne muzea w Polsce, m. in. Polin, ostatnio wojna buraczana w Muzeum Narodowym w Warszawie. Sekowanie polskich teatrów prezentujących awangardowe spektakle, sekowanie awangardowej sztuki. Rozkładanie od srodka polskiej kinematografii przez opanowywanie jej przez buraków i promowanie buraczanego repertuaru. O położeniu na łopatki polskiej oświaty już nie wspominam. Niewatpliwie zwazywszy na ogólny cel rzadzacej szajki, czyli zniszczenie polskiej substancji -zniszczenie polskiej kultury plasuje się wysoko w hierarchii podcelów. Najwyzej niewątpliwie stoi praworządność i sądownictwo, bo bez zniszczenia tej dziedziny trudno ruszyć dalej, ale zaraz potem plasuje się oswiata i kultura. Wazne jest tez zniszczenie służby zdrowia, aby wytracić starsze pokolenie pamietajace jeszcze dawne czasy walki o praworządność i suwerenność. A towarzyszy temu eksterminacja środowiska naturalnego: wycinka lasów, odstrzał zwierzyny, zasmradzanie powietrza rosyjskim weglem i śmieciami importowanymi z całego swiata.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]