Wstępem do epizodu złożonej przez wdowę ofiary jest ostatni zarzut skierowany przeciw nauczycielom Pisma: “Ci, którzy objadają domy wdów pod pozorem długich modlitw, dostaną surowszy wyrok" (Mk 12, 40). Jaką sytuację gani Jezus? Można sobie wyobrazić trzy możliwości. Nauczyciele Pisma albo uzyskują od łatwowiernych i dobrze usytuowanych wdów duże sumy, w zamian modląc się za nie, albo wykorzystują swój wpływ na nie, by wzmocnić finansowo reprezentowaną przez siebie instytucję religijną, albo są ich opiekunami prawnymi i zarządzając majątkiem wdów, dokonują nadużyć. W pierwszym przypadku modlitwy nauczycieli Pisma byłyby poważne, w dwóch następnych chodziłoby jedynie o wykorzystanie pozornej pobożności dla wzbudzenia zaufania, a następnie wykorzystania go.
Ten fragment mówiący o wdowach dobrze pasuje do postawy Jezusa, krytycznej wobec kultu świątynnego. Jest jednak dość nietypowy dla biblijnego spojrzenia na wdowy, zwłaszcza te bezdzietne: są one (z sierotami) synonimem ubogich, pozbawionych praw. Taki obraz wdowy przekazuje następująca zaraz po karcących słowach Jezusa perykopa. Oto Jezus siada naprzeciw skarbony i obserwuje tłum wrzucający do niej pieniądze. Z opisu wynika, że musiała być to jedna ze skarbon znajdujących się w przedsionku kobiet świątyni jerozolimskiej. Zapewne ludzie podchodzili do kapłana sprawującego posługę i głośno ustalali wysokość ofiary. Panująca wówczas logika składanych ofiar była jednoznaczna: im większa ofiara, tym większe błogosławieństwo otrzymasz. Wypowiadanie głośno wysokości sumy miało niewątpliwie skłonić ofiarodawców do hojności. Właśnie tę logikę Jezus kwestionuje: “Wielu bogatych wrzucało dużo [pieniędzy]. A jedna uboga wdowa wrzuciła dwa drobne pieniążki, czyli kodrant. I przywołał swoich uczniów, i powiedział im: »Zaprawdę powiadam wam, ta uboga wdowa wrzuciła do skarbony więcej niż wszyscy wrzucający. Bo wszyscy wrzucili z tego, co im zbywało, a ona przy swoim ubóstwie wrzuciła wszystko, co miała na życie«" (Mk 12, 41-44).
Marek przywiązuje wiele uwagi do szczegółów. Dowiadujemy się dokładnie, jaka była ofiara wdowy: “dwa drobne pieniążki", dosłownie dwa leptany (leptan oznacza najmniej wartą monetę żydowską), zostają przeliczone na walutę rzymską - mają wartość jednego kodranta. Stąd mowa o przysłowiowym groszu wdowim. Słowo Jezusa - najważniejsze w tej historii - inaczej mierzy wartość ofiary kobiety: ona “wrzuciła wszystko, co miała na życie", dosłownie: “wszystko, co miała, całe swoje życie". Postawa wdowy to oddanie wszystkiego, bez żadnych zastrzeżeń, Bogu. Ona powierza Mu się cała, łącznie z tym, co ma. Jednocześnie została ukazana jako ofiara systemu, w którym nie ma środków, by zmienić swą sytuację. Jej dar mówi: “Nie mam nadziei na jakąkolwiek pomoc ze strony ludzi, teraz nadszedł czas działania Boga".
Jak Jezus reaguje na postawę wdowy? Dlaczego zwraca na nią uwagę? Czy chwali i zaleca jej postawę innym? Odpowiedź na te pytania nie jest wcale tak oczywista, jak może się wydawać. Wcześniej przecież sam wskazywał na pierwszeństwo zobowiązań wobec ludzi przed obowiązkami religijnymi, jeśli zachodzi między nimi konflikt (por. Mk 7, 11n). Poza tym, Jego komentarz do czynu wdowy znajduje się w otoczeniu wielu zarzutów pod adresem systemu religijnego skoncentrowanego na świątyni. Wdowa wrzucająca do skarbony świątynnej wszystko, co pozostało z jej stanu posiadania, jest najjaskrawszym dowodem, że składane ofiary nie służą zamierzonemu celowi. Zbierane w świątyni dziesięciny miały bowiem być swego rodzaju gwarancją, że każdy i każda w Izraelu ma środki do życia. Wdowa, której ten system powinien służyć, nie tylko zostaje sama z trudnościami, ale staje się ofiarą jego nadużyć. Dlatego słowa Jezusa są najpierw skargą. Ale czy tylko?
Rozpoczynają się słowem “amen" - “zaprawdę", a w Ewangelii Markowej Jezus rozpoczyna tym słowem zdania odnoszące się do przyszłości. Tutaj mielibyśmy zatem do czynienia z jedynym odstępstwem od tej reguły. Wskazując na czyn wdowy, Jezus może jednak zapowiadać swój własny los w najbliższej przyszłości: i On zostanie sam, i On odda wszystko, co ma, całe swoje życie Bogu. Nawet jeśli Ewangelia nie wspomina o spotkaniu Jezusa i wdowy, ona jest jedną z pierwszych, które oddają wszystko, co mają. Wyzwanie, któremu nie sprostał bogaty człowiek, które stało przed gminą Markową, nie traci aktualności w dzisiejszym Kościele.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.










