Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Spór o Kościół w Niemczech

Spór o Kościół w Niemczech

15.10.2018
Czyta się kilka minut
Od czterech lat pracuję i mieszkam w Niemczech, i to, co widzę, różni się od obrazu przedstawionego w „Tygodnikowym” tekście na temat sytuacji Kościoła w tym kraju.
Przed kościołem św. Mikołaja we Frankfurcie nad Menem, sierpień 2018 r. / Fot.  Frank Rumpenhorst / DPA / AFP / East News
Przed kościołem św. Mikołaja we Frankfurcie nad Menem, sierpień 2018 r. / Fot. Frank Rumpenhorst / DPA / AFP / East News
N

Nie zamierzam oczywiście polemizować z danymi statystycznymi czy historiami wspólnot i osób, z którymi prowadził rozmowy Tomasz Kycia. Problematyczne wydaje mi się przede wszystkim niewypowiedziane teologiczne założenie jego artykułu i wynikające z niego konsekwencje. Drugi powód mojego krytycznego spojrzenia to brak szerszej perspektywy historycznej i kulturowej.


Czytaj także: Siedem razy łaska i kłopot - Tomasz Kycia o Kościele w Niemczech


Zacznę od tej drugiej sprawy. Informacja, o tym, że katolicy to nieco mniej niż jedna trzecia społeczeństwa niemieckiego pomija fakt, iż w tym federacyjnym kraju Kościół znajduje się w bardzo zróżnicowanej sytuacji. Tylko w dwóch landach – w Kraju Saary i w Bawarii katolicy stanowią większość, w kolejnych czterech ich liczba jest porównywalna z liczbą ewangelików, a w siedmiu wynosi ok. 10 proc. mieszkańców lub mniej. Do tej ostatniej grupy należą zarówno wielkie zachodnie miasta, Hamburg i Brema, jak też – przede wszystkim – kraje byłej NRD. Nieporównywalne wydają mi się zatem opisane w artykule duszpasterskie obrazy z Berlina czy z bawarskiej Pasawy i Augsburga. By ukazać zawarty w tytule artykułu Kyci „kłopot”, trzeba pokazać ową mnogość sytuacji wyjściowej, a więc i diagnozy, jak i perspektywy zmagania się z tak różnorodnymi wyzwaniami. Dramatyczne pytanie, „Czy to już Kościół umierający?” znaleźć może wiele odpowiedzi, zależnie od tego, w którym miejscu tego Kościoła je postawimy.

Teologiczne szczyty

Ważniejsze wydaje mi się podejście teologiczne. Kościół Chrystusowy realizuje się na trzech podstawowych drogach: martyrii, czyli świadectwa, liturgii, czyli kultu, i diakonii, czyli służby. W posoborowych wizjach Kościoła zwraca się uwagę, że one wszystkie powinny kulminować w czwartym, koinonii, czyli wspólnocie. Pozostańmy przy trzech fundamentalnych. Artykuł Kyci podejmuje próbę opisu Kościoła poprzez skoncentrowanie się na jednym z tych trzech wymiarów – liturgii. Diakonia zostaje jedynie krótko wspomniana, o martyrii Autor nie pisze niemal nic.

Martyria to przekaz wiary na wszystkich poziomach – aż po teologiczny. Wysoki poziom teologii akademickiej, niezrównany wpływ teologów niemieckich na przebieg Soboru Watykańskiego II, a także na późniejsze, z obecnym włącznie, pontyfikaty, ale także praca niemieckich teologów i teolożek w wielu krajach świata, przekłady ich dzieł na wiele języków, w tym na polski – to oblicze Kościoła w Niemczech, bez którego nie sposób go zrozumieć. Celowo nie wymieniam żadnych nazwisk kluczowych niemieckich teologów dwudziestowiecznych z obawy o pominięcie któregoś z ważnych. Dodam: wysoki poziom akademicki prowadzi również do poważnych różnic w poglądach, do kultury sporu wewnątrz Kościoła i publicznie, którego tak w Polsce brakuje.

Tej niemieckiej kulturze teologicznej debaty zawdzięcza cały Kościół wiele impulsów, m.in. w obszarze biblistyki, ekumenizmu, eklezjologii, w tym roli świeckich (zwłaszcza kobiet) w Kościele i duszpasterstwa, także w odniesieniu do małżeństw.

Szukając więc przyczyn trudności, z którymi boryka się Kościół w Niemczech, pytać trzeba o dysproporcję pomiędzy wysoce wyspecjalizowanymi badaniami teologicznymi, a potoczną świadomością wielu wiernych. Ale też o dysproporcję pomiędzy propozycjami rozwiązań wypracowanymi teologicznie przez minione dekady, a ich realizacją (czy też jej brakiem) w Kościele.

Pomoc bliźniemu

W części artykułu o namaszczeniu chorych Tomasz Kycia zajmuje się strukturalnymi uwarunkowaniami realizacji diakonii przez Kościół. Pisze, że Kościół bywa postrzegany jako „organizacja charytatywna”. Wynika to z konkretnej formy finansowania Kościołów (też ewangelickiego) poprzez podatek kościelny. To swoiste powiązanie między Kościołem i państwem powoduje, że niemieckie Kościoły należą do najbogatszych w świecie. Wielość instytucji działających na rzecz ludzi w potrzebie, szpitali, przedszkoli i szkół, innych o zadaniach społecznych i edukacyjnych, także w zakresie edukacji dorosłych działa tylko dzięki takiemu stabilnemu finansowaniu.

Można dyskutować nad wielością struktur diakonijnej realizacji Kościoła, ale należy ona, podobnie jak teologia, do sposobu podejmowania odpowiedzialności niemieckich katolików za Kościół na całym świecie. Ze wsparcia tych organizacji skorzystało też bardzo wielu Polaków. Trzeba przy tym wspomnieć RENOVABIS, dzieło prowadzone na rzecz Europy Wschodniej przez Kościół katolicki w Niemczech.

Z perspektywy społecznej ważne wydaje mi się, że daleko posunięte zinstytucjonalizowanie praktykowanej caritas, miłości bliźniego, przynosi większą transparentność. Kościół katolicki jako jeden z największych pracodawców w Niemczech, na co słusznie zwraca uwagę Kycia, również w tej roli musi wiarygodnie reprezentować głoszoną naukę społeczną.

Świeccy i kardynałowie

O życiu liturgicznym napisał Tomasz Kycia najwięcej. Z jego tekstu wyłania się obraz parafii żyjących na co dzień w dużej mierze bez księdza, z niewielkim udziałem aktywnych wiernych. Przyjmowanie sakramentów przez osoby niezbyt dobrze przygotowane to istotny problem, nie tylko niemiecki. W tonie opisu odczytuję jednak traktowanie posługi świeckich jako elementu „wymierania Kościoła”, a nie podtrzymywania go przy życiu.

Tu zdecydowanie nie zgadzam się z oceną Autora. Nowa, soborowa eklezjologia całkowicie odmieniła ujmowanie roli tzw. świeckich w Kościele. We wszystkich obszarach pracy Kościoła w Niemczech, również w teologii, w duszpasterstwie i w liturgii „świeccy” są oczywistością. W niektórych diecezjach istnieją nowe zawody asystentek i asystentów duszpasterskich, osób świeckich. Ich obowiązki są szerokie, jak zadania duszpasterskie w parafii, w szpitalu czy w innych miejscach pracy – oczywiście ograniczone kanonicznymi możliwościami posług. Wiele osób „świeckich”, w tym wiele kobiet, systematycznie, z własnej woli, z zaangażowania, z głębokiej wiary przejmuje prowadzenie liturgii Słowa z rozdaniem komunii. Myślę tu nie o zatrudnionych teolożkach i teologach, ale o aktywnych członkach Kościoła, „wolontariuszach”. Kycia nie wspomina o pracujących w parafiach diakonach ani o tym, że ogólnokościelna debata o diakonacie kobiet, prowadzona obecnie w powołanej przez papieża Franciszka komisji, zainicjowana została w dużej mierze przez kościelne grupy Niemek i Niemców.


Czytaj także: Jezus nad Rzymem - Edward Augustyn o Kościele we Włoszech


Dzisiejsze gorące dyskusje dotyczące małżeństwa, zwłaszcza osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach, nie są w Niemczech niczym nowym – słusznie pisze o tym Kycia. Nie wspomina jednak, że nie były to i nie są spory prowadzone na obrzeżach Kościoła, ale przez najważniejszych hierarchów. Rozwiązania duszpasterskie wprowadzające możliwość dopuszczenia takich osób do komunii na podstawie oceny konkretnej sytuacji postulowali w 1993 r. biskupi Karl Lehmann, ówczesny przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, biskup Freiburga Oskar Saier, zastępca przewodniczącego oraz Walter Kasper, wówczas jeszcze biskup diecezji w Stuttgarcie i Rottenburgu. Choć nie zyskały wtedy akceptacji w Kurii Rzymskiej, warto nadmienić, iż dwóch z nich zostało później kardynałami, a teologiczny wpływ jedynego żyjącego jeszcze –  Waltera Kaspera – nie słabnie mimo jego emerytury.

Małżeństwa łączące wyznaniowo

Spośród wybranych aspektów życia Kościoła katolickiego w Niemczech chciałabym wspomnieć jeszcze kwestię małżeństw mieszanych, napomkniętą również przez Tomasza Kycię i potraktowaną jedynie krytycznie. Oczywiście, Kościół katolicki w Niemczech od pięciu wieków zmaga się ze skutkami Reformacji. Od ponad pięćdziesięciu lat zmaganie to oznacza szukanie dróg zbliżenia. Już przyjęty język zdradza różnicę podejścia na bardziej ekumeniczne. W Niemczech nazywane są one małżeństwami łączącymi wyznaniowo (konfessionsverbindenden Ehen). A więc akcent pada na to, że te małżeństwa realizują istotny wymiar życia Kościoła – drogę ku jedności. Nazwa ta sugeruje też, że oboje małżonków łączy wyznanie – w domyśle: wspólne wyznanie chrześcijańskie.

Tematyka małżeństw łączących wyznaniowo aktualnie przykuwa uwagę postulatem większości Episkopatu Niemiec możliwości wprowadzenia gościnności eucharystycznej dla niekatolickich małżonków – zależnie od oceny konkretnej sytuacji. Niespotykaną drogę obrał kard. Rainer Woelki z Kolonii wraz z pięcioma biskupami bawarskich diecezji. Mimo iż dokument roboczy Konferencji Episkopatu przyjęty został większością głosów i miał przejść kolejne etapy akceptacji w Rzymie, publicznie ogłosili oni swój sprzeciw. Kwestia ta jest bardzo złożona. Czytelnikom „Tygodnika” przybliżył ją Eligiusz Piotrowski. Nie miejsce tu, by wnikać w wielowymiarowy spór teologiczny. Przytaczam ten przykład jako próbę innego odczytania tej samej sytuacji.

Wspólne życie przez wieki Kościołów rzymskokatolickiego i ewangelickich w Niemczech można bowiem potraktować jako szansę poszukiwania nowych dróg, rozwiązań, które mają znaczenie nie tylko wewnątrzchrześcijańskie. W wielu zagadnieniach społecznych Kościoły występują razem. W powszechnej świadomości różnice dogmatyczne mają coraz mniejsze znaczenie.

Seria artykułów „Tygodnika” o Kościele i jego kryzysie w krajach europejskich daje szansę na zrozumienie wielości kontekstów wspólnej wiary. Wydaje mi się, że warto przy tym zastanowić się, czym właściwie jest kryzys Kościoła. Czy jest nim po prostu spadek liczby wiernych i brak księży? Nie sądzę. Konieczna jest głębsza refleksja nad tym, jakie są przyczyny kryzysu, co jest jego przejawem, jakie drogi wychodzenia z kryzysu proponują inni Europejczycy i czego możemy się od nich nauczyć. I czy dla Kościoła sytuacja kryzysu nie jest ciągłym „teraz”?

Elżbieta Adamiak jest profesorem teologii dogmatycznej i fundamentalnej na Uniwersytecie Koblenz-Landau.

 

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Wysoki poziom teologii akademickiej, niezrównany wpływ teologów niemieckich na przebieg Soboru Watykańskiego II, a także na późniejsze, z obecnym włącznie, pontyfikaty, ale także praca niemieckich teologów i teolożek w wielu krajach świata, przekłady ich dzieł na wiele języków, w tym na polski – to oblicze Kościoła w Niemczech, bez którego nie sposób go zrozumieć...Dodam: wysoki poziom akademicki prowadzi również do poważnych różnic w poglądach, do kultury sporu wewnątrz Kościoła i publicznie, którego tak w Polsce brakuje."------Ano brakuje w Polsce tej kultury sporu(czy w ogóle teologicznej kultury), szczególnie po śmierci ks.prof. Jóżefa Tischnera-"zafiksowanego" na punkcie niemieckiej teologii. Z tym że chcąc budzić polską teologię "z dogmatycznej drzemki", mocno naraził się on "tradycjonalistom" i podpadł pod "heterodoksję głoszonych poglądów" i dostał (quasi)inkwizycyjny stygmat "tak zwanego księdza". A teraz na miejsce ks. Tischnera, pojawił się nowy "ekspert" niemieckiej teologii-ks.prof. Tadeusz Guz, o którego poziomie akadamickiego przygotowania, wyrażę moją opinię w formule "tak zwany profesor"

Wszystko ładnie i pięknie poukładane! Różnorodność, wysoki poziom, zróżnicowanie kulturowe, tradycje teologiczne itp. itd.. Miałbym tylko jedno pytanie: ilu niemieckich katolików bez oporów stało się niemieckimi nazistami? Co na ten temat mówi nam historia? Widzę pewną analogię, tak jak można wykorzystać swój potencjał przemysłowy, albo do rozwoju i poprawy bytu, albo do wojny. Wysoki poziom sam w sobie jest w pewien sposób "neutralny" i jakby jeszcze o niczym nie przesądza. Niemieccy naziści mieli sporo estymy dla np. sztuki. Dużą wrażliwość na piękno i estetykę, i w ogóle nie przeszkadzało im to masowo mordować innych ludzi... Właśnie często tak jest, "że wiedza ("mądrość" o sobie samym) wbija w pychę". Upraszczając, "Ubermensch" Nietzschego jest tutaj m.in. tego przykładem. Co głosili wtedy, w tamtym czasie, niemieccy teologowie, jaka była ich reakcja? Jak to się stał, że "przodujące" pod każdym względem kulturowym i z takim wysublimowanym poziomem religijnym społeczeństwo, również niemieckich katolików nagle tak radykalnie stało się wyznawcami czegoś zgoła innego?

co tam tak daleko szukać - wystarczy tu i teraz uświadomić sobie, jak mocno i stanowczo polski kościół katolicki, jego niemal cała hierarchia a także duża część owczarni, popiera pazerną, arogancką i obłudną bolszewicką ekipę władzy - nachalne wymachiwanie Ewangelią i Krzyżem, proszę Pana, to zawsze przygrywka do większego czy mniejszego draństwa
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]