Reklama

Granice upodlenia

Granice upodlenia

29.09.2007
Czyta się kilka minut
Na ile ijak długo można się poniżać, by zdobyć ukochaną, jak długo można igrać zmiłością zakochanego? Do czego prowadzą marzenia "niegrzecznej dziewczynki?.
C

Czytelnicy "Szelmostw niegrzecznej dziewczynki" mogą mieć mieszane uczucia. 70-letni pisarz napisał romans, do którego przymierzał się od lat, mówiąc, że literatura bez seksu i przemocy go nie interesuje. Czy jednak zwrócilibyśmy uwagę na tę książkę, gdyby na okładce widniało inne nazwisko?

Bohaterem "Szelmostw..." jest Ricardo Somocurcio, chłopiec z dobrego domu, później tłumacz UNESCO w Paryżu, a jego wybranką "niegrzeczna dziewczynka" o wielu imionach: Chilijeczka Lily, towarzyszka Arlette, madame Robert Arnoux, Mrs. Richardson, Kuriko... Historia miłości Ricarda do Lily rozpoczyna się w Limie lat 50. i trwa cztery dekady. Lily jest przebojową osóbką, wywodzącą się z biedoty, która postanawia - jak byśmy to dziś powiedzieli - wykreować się. Ricardo, zauroczony dziewczyną o oczach "barwy ciemnego miodu", "zabujał się w niej na całego", ale wciąż dostaje kosza. Mijają lata, Ricardo jest już w Paryżu. W grupie udających się na Kubę peruwiańskich rewolucjonistów--ochotników spotyka przypadkiem Lily, tzn. już towarzyszkę Arlette. W podobny sposób dochodzi do innych spotkań i jest to jeden z głównych mankamentów książki, gdyż usprawiedliwienie zapętleń akcji wypada słabo.

Chilijeczka jest kobietą egocentryczną, śmiałą, interesowną i nieczułą, wzbudza jednak sympatię jej determinacja w dążeniu do osobistej wolności. Jaki jest Ricardo? Spokojny, pracowity, bez ambicji, wiódłby przykładne życie, gdyby nie słabość do "niegrzecznej dziewczynki". Odrzucany, wciąż "płonie z pragnienia". Bohaterowie się starzeją, a Llosa nie przestaje serwować opisów tzw. scen łóżkowych. Mamy więc do czynienia z jednym z dość nielicznych w literaturze opisem seksu osób - że się tak dyplomatycznie wyrażę - "starszych".

Mimo starań autora, historia miłosna nie przekonuje. Na szczęście jest druga warstwa powieści: bohaterowie dużo podróżują, a my wraz z nimi. Najbardziej urzeka opis ulic limeńskiej dzielnicy Miraflores, znanych z wcześniejszych książek Llosy. Ale jest też lewacki Paryż lat 60., hippisowski Londyn, Tokio lat 80., Madryt po upadku Franco. Miejsca akcji znajdują odzwierciedlenie w biografii pisarza. Llosa w 1959 r. wyjechał do Paryża, w 1966 przeniósł się do Londynu, mieszkał też w Madrycie, przebywał w Tokio, obecnie żyje w Londynie. Wędrówki wiążą się zawsze z opisem klimatu epoki, ale przede wszystkim z historią przyjaciół Ricarda. W Paryżu pojawia się, z największym uczuciem opisana, postać Paúla Escobara, przywódcy marksistowskiego MIR-u i przyjaciela Llosy, który uosabia pokolenie buntowników południowoamerykańskich, wierzących w zbrojne rozwiązanie problemu niesprawiedliwości świata. Ciekawe jest też małżeństwo Gravoskich z niemym, adoptowanym wietnamskim synem Yilialem, Archimedes - magik od budowy falochronów, Juan Barreto z okresu londyńskiego, jedna z pierwszych ofiar AIDS, czy wuj Ataúlfo Lamiel, ślący wiadomości z burzliwego Peru.

Pisarzowi zależało jednak na czymś innym: na zbadaniu granic poświęcenia w miłości. Na ile i jak długo można się poniżać, by zdobyć ukochaną, jak długo można igrać z miłością zakochanego? Co sprawia, że choć bohaterka jest podła, to Ricardo nie może o niej zapomnieć? Do czego prowadzą marzenia "niegrzecznej dziewczynki"? Jaka jest odpowiedź Llosy? "Miłość jest handlem wzajemnością, tu zawsze pojawia się możliwość rozminięcia czy niezrozumienia drugiego człowieka, ale tu właśnie pojawia się też szczęście" (w wywiadzie dla "El Mundo de Espa?a"). Dlaczego Llosa wybrał na bohaterkę niegrzeczną dziewczynkę? Dlaczego nie Julię? Co chce przekazać? "To niegrzeczne dziewczynki są prawdziwymi heroinami literatury, to postacie tragiczne, które muszą płacić w życiu za swą nikczemność"...

Trzy pierwsze, eksperymentatorskie powieści Vargasa Llosy, powstałe w latach 60., czyli "Rozmowa w Katedrze", "Zielony dom" i "Wojna końca świata", uznaje się powszechnie za najlepsze. To one pozwalają stawiać kandydaturę pisarza do nagrody Nobla (w 1996 r. przegrał z Szymborską). W latach 70. Llosa zmienia styl, pisząc "Ciotkę Julię i skrybę" oraz "Pantaleona i wizytantki", natomiast lata 80. uznaje się za najsłabsze ("Historia Alejandra Mayty", "Kto zabił Palomina Molero?"). W 2000 roku następuje powrót do formy, Llosa wydaje "Święto kozła", później znowu przychodzą książki gorsze ("Raj tuż za rogiem", "Zeszyty don Rigoberta", "Gawędziarz"). "Szelmostwa..." z pewnością zostaną zaliczone do tej trzeciej grupy.

Zdecydowanie mocniejsze są książki oparte na faktach, jak historia dyktatury Rafaela Leónidasa Trujillo na Dominikanie w "Święcie kozła" czy "Historia końca świata", opisująca rewoltę w brazylijskiej Bahii z 1897 r. Zacięte poszukiwanie prawdy na temat południowoamerykańskiej historii i wyraźnie określona, świadoma postawa polityczna (związanie się z paryską lewicą lat 60., poparcie dla rewolucyjnej Kuby i zerwanie z nią po słynnym "el caso Padilla" w 1971 r., kiedy poeta Herberto Padilla dokonuje samokrytyki i staje się jasne, że na Kubie nie będzie wolności słowa, oraz start w wyborach prezydenckich w Peru w 1990 r.) przenikały do literatury i pozwalały nabrać dziełom Vargasa Llosy rumieńców. Gdy odzywają się w nim bardziej sentymentalne nuty, naiwny ekologizm czy też właśnie erotyzm - forma spada. W wywiadzie dla madryckiego "El Mundo" w 2001 r. pisarz tłumaczy: "jak Balzac uważam, że literatura jest formą opowiadania prywatnej historii narodów, pokazuje to, czego historia nie może opowiedzieć: pragnienia, lęki, pasje, intymny i sekretny świat, który składa się na historię, i to właśnie jest materiałem, z którego zbudowana jest powieść". Stara się więc jak XIX-wieczny powieściopisarz oddać różne aspekty świata z pozycji człowieka XX i XXI wieku. Może jednak ograniczenie się do pewnego kręgu tematów wyszłoby mu na dobre?

Gwoli sprawiedliwości przyznać przecież trzeba, że "Szelmostwa... " napisane są niezmiennie tym samym, przeźroczystym i uwodzicielskim językiem, z jakiego znany jest Llosa. Czy to dlatego nie mogłam się oderwać od lektury?

Mario Vargas Llosa, "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki", przeł. Marzena Chrobak, Kraków 2007, Wydawnictwo Znak.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]