Na pierwszy rzut oka witryny te przypominają klasyczne sklepy online. Gdy jednak bliżej przyjrzymy się ich ofercie, dostrzeżemy różnicę – prezentowane produkty są tak wyjątkowe, że dopiero uważna lektura ich opisu pozwala zrozumieć, jak powstały i jakie mają zastosowania. Farby gliniane, płytki z odpadów ceramicznych, panele z celulozy, naczynia z alg, ubrania z kolagenu. Można odkryć całą gamę materiałów stworzonych z myślą o branżach: budowlanej, wyposażenia wnętrz, modowej. To sektory gospodarki, które szczególnie wpływają na zmiany klimatu.
Aby coś stało się produktem, musi najpierw zostać wymyślone i wyprodukowane. Nic więc dziwnego, że projektowanie i inżynieria materiałowa są uznawane za dziedziny strategicznie kluczowe dla przyszłości naszej planety. Wyposażenie ich w innowacyjne, prośrodowiskowe rozwiązania może znacząco przyczynić się do walki z kryzysem klimatycznym. Powstawanie banków materiałów, które prezentują nowości, to dowód kreatywnego potencjału naukowców, projektantów i artystów.
Jednym z największych europejskich banków materiałów przyszłości jest Future Materials Bank. To kolekcja ekologicznych, nietoksycznych materiałów, powstających w oparciu o różnorodne praktyki twórcze, czerpiące zarówno z nowych technologii, jak i tradycyjnego rzemiosła. Gromadząc informacje i próbki od twórców z całego świata, archiwum chce inspirować badania i rozpowszechniać wiedzę na temat zrównoważonego rozwoju oraz społecznej i środowiskowej odpowiedzialności za globalny obieg materiałów. Obecnie kolekcja obejmuje 431 projektów i stale się powiększa.
Wodorosty, glony i glina
Niektóre z propozycji Future Materials Bank opierają się na materiałach, które są już powszechnie wykorzystywane przez projektantów. Należy do nich glina – niegdyś wyparta przez beton i cement, teraz przeżywa swoiste odrodzenie. Można ją barwić z użyciem szlamu metalowego (jak robi Kirstie van Noort), łączyć z grzybnią i tworzyć filament do druku 3D (co zaproponował Lorenzo Silvestri), budować z niej małą architekturę (fontanna z deszczówki Urban Reef), a także wykorzystywać do działań artystycznych (np. płaskorzeźby Mærk Jorden autorstwa Iben Ramvad, altany inspirowane gniazdami ptaków garncarzy z Estúdio Mameluca).
Projektanci coraz śmielej sięgają także po glony i wodorosty, które kilka lat temu zrewolucjonizowały nasze kuchnie. Studio Tång tworzy z nich eksperymentalne materiały budowlane – arkusze i nadmuchiwane struktury z bioplastiku, panele z morskiego betonu, gonty z wodorostów. Z myślą o wspinaczkach wysokogórskich i sportach ekstremalnych, Randa Kherba hoduje z sinic biomateriał, który może być alternatywą dla tworzyw takich jak poliuretan czy gore-tex. Stworzony z niego sprzęt outdoorowy można po wykorzystaniu porzucać na szlaku bez szkody dla środowiska. Glony z powodzeniem mogą także zastąpić plastikowe opakowania.
Materiały wyprodukowane przez Austėję Platūkytė i Margaritę Talep doskonale zachowują swój kształt, są wodoodporne i chronią zawartość przed możliwymi uszkodzeniami. Po spożyciu produktu jego opakowanie można skompostować. Popularnym składnikiem innowacyjnych materiałów są również grzyby i grzybnia. Mogu produkuje z nich miękkie, piankowe materiały wygłuszające, Nina Flaitz wykorzystuje do sitodruku, a Corpuscoli i OurOwnsKIN projektuje obuwie dla przyszłych kolonizatorów Marsa. Jesse Adler stworzyła serię grzybowych pomadek do ust.
Meble z pokrzywy i kubki z wełny
Celuloza i lignina to roślinne materiały o ogromnym potencjale. Można z nich produkować bioplastik, chętnie wykorzystywany przez projektantów wyposażenia wnętrz. Basse Stittgen wybrała świerki. Stworzony przez nią materiał nadaje się do konstruowania stołów, krzeseł, półek, lamp. Austėja Platūkytė do swoich siedzisk wykorzystuje celulozę z recyklingu i łączy ją z metalowym drutem. Jej eksperymentalne meble są wodoodporne i trwałe, a jednocześnie biodegradowalne. Studio RYTE opracowało gotowy produkt. Taboret Triplex został wykonany z biodegradowalnego włókna lnianego – jednego z najmocniejszych naturalnych materiałów celulozowych. Składa się z trzech łatwych w montażu modułów, jest lekki i trwały.
Scoby, czyli grzybek herbaciany, z którego robi się kombuchę, sprawdza się także w przemyśle meblarskim. Francesca Zeccara wykorzystuje go do tworzenia miękkich siedzisk. Licia Desideri postawiła na muszle, będące odpadami przemysłu owoców morza. Szacuje się, że co roku na wysypiska lub do morza wyrzucanych jest ponad 7 milionów ton skorup mięczaków. Projektantka postanowiła wykorzystać wszystkie części – zarówno twardą muszlę, jak i bisior, czyli lepkie włókna pozwalające małżom przyklejać się do powierzchni. Stworzyła farby i płytki ścienne oraz siedziska.
Yaré to winorośle oplatające drzewa puszczy amazońskiej, wykorzystywane do rękodzielnictwa. Zainspirowany przez lokalne społeczności Francisco Jaramillo zaprojektował całą serię mebli z tego materiału – modułowe stoły, małe i duże siedziska, półki. Wyglądem przypominają one nasze rodzime wyroby wikliniarskie.
Bazą produktów Studio laVina są pokrzywy. Wysuszone łodygi roślin zawierają tylko około 10 proc. włókna, a reszta to tzw. „strzecha”, której wcześniej nie używali rzemieślnicy. Zainteresowała ona projektantów. Po zmieszaniu z liśćmi pokrzywy i biożywicy stworzyli materiał do produkcji stołów i krzeseł. Z włókna chwastów z dodatkiem skrobi, mąki i wody tworzone są naczynia, a z przędzy – dywany. Eline ten Busschen postanowiła w nietypowy sposób zagospodarować wełnę, której nadwyżka (około 2 milionów kilogramów) co roku jest wyrzucana w Holandii. Projektantka tworzy z niej kubki. Druk 3D i filament PLA (oparty na poliaktydzie) umożliwiają jej wykorzystanie włókien o różnej długości.
Posidonia to roślina morska, występująca w Morzu Śródziemnym i wokół południowego wybrzeża Australii. Gdy kłącze rośliny traci włókna, woda tworzy z nich kule, które docierają na brzeg. Studiograma łączy je w spójny materiał, tworząc wycieraczki, dywany, elementy dekoracyjne.
Buty z glonów i marynarka z cytryny
W ramach badań nad wykorzystaniem odpadów żywnościowych Studio HOLE opracowało nefilium – biomateriał na bazie rambutanu, egzotycznego owocu azjatyckiego. To skóra owocowa, cechująca się elastycznością, odpornością i szorstką, ale ciekawą fakturą. Powstają z niej portfele i torebki. Akash Kumar postawił przed sobą bardzo ambitne wyzwanie – pracuje nad skórą z trawy i grzybni. Dobrym surowcem skóropodobnym okazują się także wodorosty. Jing-cai Liu moczy je w glicerynie i uzyskuje miękki, mocny, gładki materiał, z którego szyje buty i torebki.
Orange Fiber to pierwsza i jedyna na świecie marka, która produkuje opatentowany materiał z produktów ubocznych soku cytrusowego. Uszyte z niego tekstylia są miękkie i jedwabiste w dotyku, lekkie, nieprzezroczyste lub błyszczące. Malai od Malai Biomaterials Design to tkanina biokompozytowa na bazie celulozy bakteryjnej hodowanej na wodzie z dojrzałych kokosów, będącej odpadowym produktem rolniczym. Celuloza bakteryjna jest popularnym biopolimerem produkowanym przez niepatogenne bakterie. Jej włókna są tysiąc razy cieńsze niż włókna celulozy roślinnej. Dodatkiem w malai są włókna z łodyg bananowca, konopi i sizalu.
Jess Redgrave skupił się na słonecznikach. Opracował tekstylia naturalnie barwione, nieprzemakalne. Chiel Lubbers wykorzystał seler i boćwinę. Tekstylia uzyskuje poprzez rozcinanie, gotowanie, mieszanie, układanie włókien i suszenie. Projektanci z Mimotype Technologies i WINT Design Lab stworzyli nowy biopolimer z kolagenu. Szyją z niego przeźroczystą odzież outdoorową. Xue Chen połączyła swoje zamiłowanie do mody z potrzebą pozbycia się roślin inwazyjnych z Londynu. Zaczęła nie tylko tworzyć z nich materiały, ale także opracowała specjalnie maszyny do ich obróbki. Sama zaprojektowała efektowne „bioinwazyjne futra”.
Buro Belén udoskonalił technikę tworzenia tapa – tkaniny z włókien morwy, tradycyjnie wytwarzanej na wyspach Pacyfiku. Lokalne rozwiązania zainspirowały także Lee Sun, która sięgnęła po koreańską tkaninę Hansan Mosi (z pokrzywy) i papier Hanji (z kory morwy papierowej). Katarzyna Suzuki przywróciła z historii japońską, papierową koszulę Kamiko. Materiał zrobiła z pokrzywy, kory wierzby i włókna mitsumata. Wytworzyła także papierowe buty.
Antonia Ablass szyje ubrania, które rosną. Mikrorośliny (rzeżucha, rzodkiewka, kiełki) nakładane są na odzież bawełnianą lub wełnianą i przez około 3 tygodnie ubranie może być także przekąską. Po tym czasie resztki roślin można usunąć szczotką. Antonia pracuje jeszcze nad systemem podlewania tej nietypowej odzieży. Na razie trzeba ją po prostu spryskiwać wodą.
Z moczu i łez
W Future Materials Bank jest grupa materiałów określanych human materials. Wśród nich znajdują się ludzkie włosy. Mają one wysoką wytrzymałość na rozciąganie, izolują termicznie, są elastyczne i lekkie, pochłaniają tłuszcz. Szacuje się, że w samej Europie powstają 72 miliony kg odpadów z ludzkich włosów. Często wcześniej były one farbowane i poddawane różnym zabiegom. Trafiają na wysypiska śmieci, powodując wydalanie toksycznych gazów do środowiska. Projektanci ze Studio Savine tkają z nich ręcznie na tradycyjnym krośnie ozdoby ścienne i przestrzenne oraz naszyjniki.
Adriana Pepe i Pimprae Hiranprueck poddali „ludzką wełnę” zebraną z salonów fryzjerskich filcowaniu i stworzyli z niej koce oraz poduszki ozdobne. Human Material Loop proponuje blond swetry, a Alix Bizet – czapki i kurtki. W połączeniu z innymi materiałami, włosy mają jeszcze większy potencjał. Romy Kaiser zmienia je w sztywny i błyszczący materiał, Bela Rofe łączy z glonami i tworzy tkaniny do różnych zastosowań (np. jako rolety), a Oksana Bondar zalaminowała włosy bioplastikiem i skonstruowała taboret toaletowy.
Merle Bergers sięgnęła po inny materiał ludzkiego pochodzenia – łzy. Artystka rozprowadza nawet zestawy do zbierania łez, które następnie można do niej wysyłać. Wypłakany materiał przekształca w klejnot o konsystencji szkliwa, który może stać się np. oczkiem pierścionka. Użyteczny w oczach projektantów jest także mocz. Sinae Kim zebrała 280 litrów ludzkiego moczu. Następnie poddała go destylacji i tym, co pozostało, pokryła naczynia z gliny, tworząc błyszczącą powłokę. Minerały w moczu (żelazo, wapń, sód, potas i magnez) mogą odgrywać tę samą rolę co szkliwo lub glina.
Arthur Guilleminot przekornie podszedł do pojęć „czysty” i „nieczysty”. Stworzył Piss Soap, czyli mydło z moczu, zużytego oleju kuchennego i popiołu.
Lokalnie i w równowadze
Przeglądanie zasobów banków ukazuje kreatywność projektantów materiałów przyszłości i podobny sposób podejścia do człowieka oraz jego miejsca w ekosystemie. Wszyscy stawiają na wykorzystanie odpadów i tworzyw z recyklingu, jednocześnie dbając o zrównoważony proces produkcji i lokalność zasobów, z których korzystają. Proponowane rozwiązania często są odpowiedzią na problemy konkretnej społeczności (np. walka z gatunkami inwazyjnymi czy wykorzystanie odpadów poprodukcyjnych) lub na wyzwania globalne, jak projekt Chiary Tommencioni Pisapii, która bada potencjał wykorzystania moli odzieżowych i ich enzymów trawiennych do rozkładania włókien tekstylnych.
Przytoczone przykłady to tylko kropla w morzu pomysłów. Inne innowacje będzie można zobaczyć podczas tegorocznego Festiwalu Przemiany w Centrum Nauki Kopernik, 11-13 października. W programie wydarzenia znajduje się nie tylko wystawa materiałów przyszłości, ale także spotkania z ich twórcami.

W Future Materials Bank znajdują się farby z czerwonej kapusty, opracowane przez polskie artystki – Olę Ignasiak i Karolinę Gębkę z Slow Painting Studio. Nadają się one do malowania na papierze i płótnie.
Materiałom przyszłości poświęcona będzie tegoroczna edycja Festiwalu Przemiany organizowanego przez Centrum Nauki Kopernik od 11 do 13 października.
Więcej informacji: www.festiwalprzemiany.pl
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














