Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Film, który zniechęca

Film, który zniechęca

20.11.2017
Czyta się kilka minut
TP 46/2017
R

Rozmowa z Janem Ołdakowskim zainteresowała mnie m.in. z uwagi na jego krótką recenzję filmu „Niezwyciężeni” wyprodukowanego przez IPN, który w ramach „polonizacji” wystawy zastąpił dotychczasowy film-epilog w Muzeum II Wojny Światowej.

Każdy ma prawo do prezentacji własnej interpretacji. W sytuacji jednak, gdy czyni to dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, a więc osoba będąca publicznym strażnikiem pamięci zbiorowej, i to na łamach pisma będącego dla mnie niekwestionowanym autorytetem moralnym, jako były już członek Rady Programowej gdańskiego Muzeum czuję się zmuszona do przedstawienia diametralnie innego postrzegania.

Pan Ołdakowski oceniając film mówi: „To najlepsza rzecz ostatnich miesięcy. Mocne, dobrze zrobione, profesjonalne. (...) Ale nie ekscytowałbym się, że jest takie jedno świetne dzieło, tylko się martwił, że takich nie ma 20 rocznie”. Ja odbieram tę produkcję jako żywcem wziętą z przeszłości agitkę bolszewicką, propagandę tak nachalną i w formie tak prymitywną, że poza zażenowaniem nie potrafię wykrzesać z siebie żadnych innych uczuć. Już pierwsze zdanie filmu przekazuje światu kłamstwo. Stwierdzenie, iż II wojna światowa trwała dla Polski pół wieku, jest ideologiczną prowokacją. Zakłada bowiem, że wojna trwała do 1990 r., i wpisuje się w tę prawicową narrację, która zrównuje okres okupacji hitlerowskiej z czterdziestoletnią historią PRL.

My, Polacy, jesteśmy zaprezentowani jako naród wielki: to my stworzyliśmy wielkie państwo podziemne, „sialiśmy strach i spustoszenie”, ratowaliśmy Żydów i miliony innych ludzi na świecie, zmiażdżyliśmy oporem wroga, pierwsi mówiliśmy światu o Holokauście. Mimo herkulesowego wysiłku i niebotycznych zasług nikt nas nie słuchał, Zachód nas zawiódł, zdradził, „wolny świat odgrodził się od nas żelazną kurtyną”. My ją jednak zerwaliśmy dzięki polskiemu papieżowi. Czas poświęcony w filmie totalitaryzmowi sowieckiemu niesie przesłanie o wyższości Katynia nad Auschwitz. Końcowe „My nie błagamy o wolność, lecz o nią walczymy” można odczytać jako deklarację niezgody na jakikolwiek kompromis, prowokację, wyzwanie rzucone światu. Film krzewi niechęć do Europy, utrwala wizerunek narodu, który najlepiej czuje się w roli ofiary żądającej od świata zadośćuczynienia za krzywdy, cierpienie i zdradę. Kreuje Polaków jako naród aniołów, którzy nigdy i nikomu nie wyrządzili krzywdy.

Odwiedzający Muzeum cudzoziemcy otrzymują poprzez film zafałszowany przekaz dziejów XX w. – taki, który zniechęca do studiowania historii naszego kraju. Istotnie jest to przekaz, jak chce nowe kierownictwo Muzeum, z polskiej (czytaj: tylko partyjnej) perspektywy. Młodzi Polacy wyjdą po emisji filmu z przekonaniem, że nie pokojowe układy i sojusze, lecz tylko i wyłącznie walka w stylu wulgarnego darwinizmu jest środkiem utrzymania się na powierzchni ziemi.

Wprawdzie minister Mariusz Błaszczak oceniając przejawy ekstremalnego nacjonalizmu w dniu 11 listopada stwierdził: „Jest wolnością to, że mamy różne skojarzenia”, byłoby jednak lepiej, gdyby świat kojarzył Polskę jako kraj godny zaufania, partnera solidarnego, naród gotowy do współpracy z humanistyczną wrażliwością i chrześcijańskim sumieniem. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

tytuł pracy Józefa Szujskiego: O fałszywej historii jako mistrzyni fałszywej polityki. Bo o to właśnie chodzi, aby zafałszować przekaz historyczny, aby mogli się " produkować" doktorzy habilitowani nauk mitycznych. Dlatego pani Profesor ma w zupełności rację. Dlatego trzeba głośno o tym mówić!

Oczywiście, ze jest to bolszewicka agitka uragajaca inteligencji przeciętnego osobnika z matura. Pan Ołdakowski sam prowadzi muzeum, którego ekspozycja ma wydźwięk co najmniej kontrowersyjny, wiec nic dziwnego, ze zachwyca się podobnym gniotem.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]