Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Figa, owocówka i koleje losu

Figa, owocówka i koleje losu

03.11.2010
Czyta się kilka minut
To książka towarzysz, pomocny w odczytaniu trudnego, wielowarstwowego tekstu "Elegii duinejskich". Dlaczego jedyną barwą w całym cyklu jest zieleń? Czemu maleńka muszka owocówka zainspirowała poetę do stworzenia metafory kosmosu jako łona?
"

"Teraz odnalazłem się na nowo - pisał Rainer Maria Rilke do Lou Andreas Salomé w lutym 1922 roku, po zamknięciu rozpoczętego dziesięć lat wcześniej cyklu "Elegii duinejskich". - Dopóki nie było »Elegii«, czułem, jakbym miał serce okaleczone". Trudno uwierzyć, że książka Katarzyny Kuczyńskiej-Koschany jest ich pierwszą polską monografią.

Autorka zastanawia się, czy ten cykl poetycki, uważany za ukoronowanie twórczości Rainera Marii Rilkego, należy uznać za "arcydzieło poza kanonem". A przecież "Elegie" doczekały się u nas kilku przekładów i odbiły się szerokim echem w polskiej poezji, m.in. u Staffa i Ważyka, Międzyrzeckiego, Karaska i Zagajewskiego. Dodajmy, że sam Rilke ważny komentarz do nich zamieścił w liście z 1925 roku do polskiego tłumacza, Witolda Hulewicza.

"Elegie" onieśmielają ogromnym ładunkiem myślowym oraz zbyt wysokim dla współczesnego ucha tonem. Poezja to zagęszczanie znaczeń (jak słusznie zauważa Kuczyńska-Koschany, takie odczytanie narzuca samo niemieckie określenie poezji - Dichtung). Aby przyswoić sobie te gęste, intelektualne, ale także liryczne wiersze, konieczny jest przewodnik. "Rycerz i Śmierć" to książka towarzysz, pomocny w odczytaniu trudnego, wielowarstwowego tekstu.

Dlaczego drzewo figowe "przeskakuje" kwitnienie? I czemu maleńka muszka owocówka zainspirowała poetę do stworzenia metafory kosmosu jako łona? Nieprzygotowanemu czytelnikowi może także umknąć poetycki obraz z "Ósmej elegii", poświęcony pozornie mało lirycznemu nietoperzowi ("I jak jest trwożne to, co latać musi, / rzuciwszy łono. I jak przerażone / sobą przeszywa powietrze, pęknięciem / na filiżance. Tak ślad nietoperza / przecina rysą porcelanę zmierzchu" - ten i inne cytaty, jeśli nie zaznaczono inaczej, w przekładzie Mieczysława Jastruna). Nie zauważy on również, że jedyną barwą w całym cyklu jest zieleń, ale za to pojawia się w licznych odcieniach: w "Trzeciej elegii" mowa jest o "świetlistozielonym sercu", w "Czwartej" wspomniane są rośliny wiecznie zielone, w "Dziewiątej" - zieleń laurowa, w "Dziesiątej" - "ciemny barwinek". I przecież ta zieleń nie jest tylko dekoracją bez większego znaczenia, skoro wawrzyn zostaje przeciwstawiony ludzkiemu losowi: "Czemu więc, jeśli już trzeba, porę istnienia na ziemi / przebyć jak wawrzyn, nieco ciemniejszy niż wszelka / inna zieleń z małymi falami na każdym / brzeżku liścia (jak uśmiech wiatru): - czemuż tedy / do ludzkiej przymuszać się doli - i unikając losu / tęsknić za losem?...".

Jak zauważa autorka, brak tytułów poszczególnych elegii nie sprzyja pamięci. Dla ułatwienia można "Trzecią elegię" nazwać umownie elegią o krwi, "Ósmą" - przestrzenną, "Dziewiątą" - o wysławianiu rzeczy. "Piąta", być może najsłynniejsza, zainspirowana słynnym obrazem Picassa z 1905 roku ("Rodzina akrobatów", obecnie w waszyngtońskiej National Gallery), zyskała przydomek "elegii o linoskoczkach", zaś "Szóstą", w której pojawia się postać Samsona, można nazwać "heroiczną". Jak jednak zauważa autorka, "łatwiej określić tematyczne spoiwo całego cyklu - człowiek wobec losu, wobec ograniczeń własnego istnienia, wreszcie wobec innych istot - niż tematyczne jądro każdej elegii z osobna".

W "Elegiach duinejskich" powracają tematy od dawna Rilkemu bliskie - idea jedności życia i śmierci, dramat człowieka, który nie może spełnić swojego przeznaczenia. Od człowieka w pewnym sensie doskonalsze, bliższe harmonii są zwierzęta, szczególnie te najmniej skomplikowane: "Stworzenie widzi wszystkimi oczami / Przestwór. Jedynie nasze oczy są / jak odwrócone, zastawione gęsto / jak sidła w krąg jego wolnego wyjścia. / O tym, co jest na zewnątrz, wiemy tylko / z twarzy zwierzęcia; gdyż już małe dziecko / zmuszamy, by widziało odwróconym wzrokiem / świat form, nie Przestwór, co tak jest głęboki / w oczach zwierzęcia. I wolny od śmierci".

Niejeden czytelnik poczuje się bezradny w świecie Rilkego, w którym wciąż powracają postaci bohaterów, dzieci, umierających bądź zmarłych za młodu. Niektórzy zbuntują się pewnie przeciwko podważaniu przez poetę wiary w jeden z dogmatów europejskiej kultury - wieczną miłość, silniejszą niż śmierć. Nie spodoba im się stwierdzenie Rilkego, że miłość wytraca się w spełnieniu; oburzy ich pochwała kochających beznadziejnie, porzuconych, w których poeta widzi nadzieję dla całej ludzkości. Innych z kolei może zniechęcić patos - jedną z głównych postaci cyklu jest Anioł, który, jak tłumaczy poeta w liście do Hulewicza, ukazuje się już całkowicie przemieniony z widzialnego w niewidzialne, podczas gdy my jesteśmy dopiero w pół drogi.

Warto jednak uważnie przeanalizować poetycki opis rodziny cyrkowców z "Piątej elegii", by w akrobatycznych wersach dostrzec odbicie ludzkiej kondycji. Ten wiersz trzeba czytać z obrazem Picassa w tle, a także wyobrazić sobie chwilę, kiedy sam Rilke w Paryżu, w Ogrodzie Luksemburskim, spotkał trupę P?re Rollina i, jak pisze Kuczyńska-Koschany, "zobaczył - w olśnieniu - obecność śmierci w najintensywniejszych przejawach życia, istnienie jako przypadek, przebrane w tani kapelusz Losu". Warto pochylić się nad "Dziewiątą", która, choć przecież, jak każda elegia, pozostaje skargą, a jednak afirmatywnie oznajmia: "Tu czas Wyrażalnego". Trzeba wracać do oburzającego obrazu z "Siódmej", który ukazuje życie dziewcząt rozpięte "między dwiema chwilami, gdy każda z was miała / własne istnienie". Dziewczęta upadłe, upodlone, pozostają świadome wspaniałości świata, istnienia, "nawet, na pozór w niedoli, w grzęzawisku - w najgorszych / ulicach miasta, całe we wrzodach albo wyrzucone / na śmietnik". Nawet jeśli trudno zgodzić się z filozofią Rilkego, nie odbiera to urody jego obrazom, które, jak napisał Jan Prokop, "mówią do podświadomości, nie do ratio".

Katarzyna Kuczyńska-Koschany nie przeanalizowała wszystkich czterech polskich wersji "Elegii" - w tym celu musiałoby powstać opasłe dzieło naukowe. Jednak kilka przywołanych przez autorkę przykładów ukazuje wagę problemów oraz bolesne decyzje tłumaczy, którzy na każdym kroku musieli wybierać pomiędzy zachowaniem muzyki wiersza a precyzją znaczenia. Najsłynniejsza być może fraza całego cyklu, "Denn das Schöne ist nichts / als des Schrecklichen Anfang", w "kanonicznym" przekładzie Mieczysława Jastruna brzmi: "Albowiem piękno jest tylko / przerażenia początkiem". Istnieją jednak alternatywy: "Piękno bowiem jest jeno / grozy początkiem" (Stefan Napierski); "Piękno jest bowiem jedynie / przerażenia początkiem" (Bernard Antochewicz); "Piękno jest bowiem niczym / ponad początek grozy" (Adam Pomorski); "Bo piękno jest samym / początkiem przerażenia" (Jadwiga Krzyżaniak). Jak zauważa Kuczyńska-Koschany, "trzeba się zastanowić, czy »przerażenie« i »groza« to synonimy, a także: które z tych słów bliższe jest niemieckiemu »das Schreckliche«"?

Tego rodzaju filologiczne zagadki pozwalają poddać się frazom Rilkego, na chwilę zapomnieć o ich filozoficznym ładunku i przeczytać "Elegie" jako cykl lamentów o ludzkim losie. W "Dziesiątej" starsza Skarga prowadzi umarłego "aż nad krawędź wąwozu". Ostatnimi przystankami na drodze do śmierci i do samego siebie są "źródło radości" i "góry prastarego cierpienia".

Katarzyna Kuczyńska-Koschany, Rycerz i Śmierć. O "Elegiach duinejskich" Rainera Marii Rilkego Gdańsk 2010, wydawnictwo słowo / obraz terytoria.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]