Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dzień przełomowy

Dzień przełomowy

12.04.2013
Czyta się kilka minut
„Żydzi po raz pierwszy w swojej martyrologii stawili w ghetcie warszawskim zorganizowany opór zbrojny” – pisali autorzy raportu AK w kwietniu 1943 r.
Reprodukcja cytowanego dokumentu Fot. IPN
W

W materiałach z dawnego archiwum Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego – opatrzonych tam adnotacją „ściśle tajne” i skrywanych długie lata (dziś w posiadaniu Archiwum IPN) – odnaleziono kolejne świadectwo dotyczące unicestwienia przez Niemców warszawskiego getta. To sprawozdanie za kwiecień 1943 r., sporządzone na szczeblu komendy Obszaru Warszawskiego Armii Krajowej.
Tu wyjaśnienie: w wyniku rozpoczętej pod koniec 1941 r. reorganizacji struktur Związku Walki Zbrojnej (późniejszej AK) – w związku z pracami analitycznymi nad planem powstania powszechnego – Warszawa i województwo warszawskie (w granicach z 1939 r.) znalazły się odpowiednio w strukturze Okręgu Warszawskiego i Obszaru Warszawskiego ZWZ-AK. Wprawdzie w przypadku Warszawy obszar zachował zwierzchność tylko formalnie, ale zbierał z terenu miasta wszystkie ważne informacje dotyczące działalności okupanta, nastrojów itd.
Dokument ten jest interesujący nie ze względu na swą sensacyjność. Potwierdza raczej rzadką zgodność w opisie walki i stosunku Polaków do zagłady getta, przekazywaną przez zdecydowaną większość znaczących nurtów polskiej konspiracji. Ważniejsze jest to, że tekst ten powstał na gorąco: w trakcie lub zaraz po wydarzeniach, a pisany był szczerze i otwarcie, gdyż nie miał być kierowany do publikacji w prasie podziemnej czy w inny sposób ujawniony.

„Żydzi stawili opór”
Dokument, zatytułowany zbiorczo „Sprawozdanie sytuacyjne ze stanu organizacyjnego i działalności organizacyj wywrotowych i mniejszości narodowych oraz okupanta za czas od 1 do 30 kwietnia 1943 r.”, informował: „Dzień 18 kwietnia 1943 [r.] w historii wyniszczenia Żydów przez hitleryzm jest dniem przełomowym. W dniu tym Żydzi po raz pierwszy w swojej martyrologii stawili w ghetcie warszaw[skim] zorganizowany opór zbrojny przeważającym kilkunastokrotnie pod względem uzbrojenia i liczebności siłom wroga” [zachowany język oryginału; uzupełnienia zniszczonego tekstu w nawiasach – red.].
Bardziej szczegółowe informacje znajdujemy w załączniku do sprawozdania pt. „Likwidacja ghetta w Warszawie”. Podawał on: „Padły pierwsze strzały. Kilkunastu Niemców zostało zabitych i rannych. Uzbrojone w broń palną, karabiny ręczne, rewolwery, granaty i kilka karabinów maszynowych, bojówki żydowskie obsadziły nadające się do obrony gmachy w ghetcie i rozpoczęły formalne walki uliczne (...). Niemcy po zorientowaniu się o sile oporu Żydów chwilowo opuścili zajęte ulice i po sprowadzeniu 3 komp[anii] SS, 1 komp[anii] Ukraińców, komp[anii] Łotyszów, oddziału samochodów pancer[nych] i czołgów przystąpili do ataku”.

„O każdy dom”
I dalej: „Gdy piechota pod osłoną czołgów zaczęła się posuwać do wewnątrz ghetta, Żydzi przyjęli ją morderczym ogniem karabinów i granatami ręcznemi, atakując jednocześnie czołgi z bram domów, w skutek czego trzy czołgi zostały zniszczone, obsługę wybito. Akcja ta zmusiła Niemców do chwilowego wycofania się broni panc[ernej] i piechoty z zasięgu ognia broniących się Żydów. Sprowadzono działka przeciwpancerne i moździerze, z których zaczęto ostrzeliwać żydowskie punkty oporu po[ciskami burzącymi] i zapalającymi. Piechota SS uzbrojona w granaty ręczne i miotacze [płomieni] ruszyła do szturmu na poszczególne domy. Atakujących przyjęli Żydzi [ogniem] karabinowym i na posuwających się piechurów z okien domów posypał się [grad] cegieł, piecyków żelaznych, stołów itp. Wywiązała się walka o każdy dom”.
W dalszej części czytamy: „W pierwszych dniach od 19 [do] 25 [kwietnia] opór bojówek żydowskich był bardzo silny, [potem] zamknięcie wody, światła i użycie ciężkiej broni piechoty przez Niemców załamało opór i w pozostałej fazie walk, tj. od 25 [do] 29 m[iesiąca kwietnia] Niemcy opanowali ghetto niszcząc co się jeszcze ostało (...). Z systemu obrony Żydów wynika, że w pierwszych dniach walk była [ona] zorganizowana i posiadała kierownictwo orientujące się do pewnego stopnia w taktyce walk ulicznych”.

„Dzieci na bruk”
Następnie dokument przytacza obszerny opis zbrodni i cierpienia oraz narastającego zdziczenia oprawców niemieckich i ich pomocników: „Niszczenie ghetta trwa, specjalne oddziały SS i Ukraińców oblewają domy benzyną i podpalają. Używają również i granatów zapalających. Prawie całe ghetto jest już spalone. Żydów, których nie zdołano wymordować na miejscu, wywożą na stracenie w obozach. (...) Niemcami kierował generał SS, nazwiska nie ustalono [był to Jürgen Strop – red.]”.
I dalej: „Podczas walk w ghettcie działy się tak ohydne i dantejskie sceny, że opisać trudno. Obok płonących domów SS, Ukraińcy i Łotysze mordowali wybiegających Żydów, kobiety i dzieci. Z górnych pięter Żydówki wyrzucały swe dzieci na bruk i same za niemi skakały. Nie mających odwagi, śmielsi wyrzucali oknami na ulicę. Podwórza i ulice koło spalonych domów zawalone są trupami. Obecnie »zwycięzcy« chodzą po kilku i przetrząsają kieszenie trupów, zdzierają obrączki, zegarki itp. SS, Ukra[ińcy i] Łot[ysze] są obładowani pieniędzmi. W knajpach żądają tylko koniaku i wędzonego boczku, płacąc bajońskie sumy. Niektórzy pol[icjanci] gr[anatowi] też nie pozostali w tyle”.

Wnioski niewyciągnięte
Niestety, nie zachowało się zakończenie dokumentu. Stąd nie wiemy, czy próbowano w tym dokumencie wyciągnąć wnioski z tragicznych wydarzeń, adresowane do kierownictwa polskiej konspiracji, czy też ograniczono się do opisu okrutnego wymordowania – na oczach świata – pozostałych w getcie warszawskim Żydów.
Co ciekawe, jak dotąd nie natrafiono na ani jedno pogłębione opracowanie jakiejkolwiek organizacji konspiracyjnej, które analizowałoby walki w getcie od strony militarnej. Nie ma też śladu, by np. w Komendzie Głównej AK korzystano z tych doświadczeń, konstruując plan powstania powszechnego czy zwłaszcza przygotowując się rok później do powstania w Warszawie. A przecież był to pierwszy taki zryw w okupowanej Europie.
Dowódcy rejonów VII Obwodu „Obroża” Okręgu Warszawskiego AK zapamiętali, że w 1944 r. odbyły się ćwiczenia sztabowe oceniające przygotowania do powstania, na których przydzieleni przez okręg inspektorzy próbowali narzucić tymże dowódcom decyzję, by w razie niepowodzenia skoncentrowali oni swe siły w miejscach, gdzie była gęstsza zabudowa lub na terenie dużych zakładów, jak Mirkowska Fabryka Papieru czy Elektrownia Pruszkowska (chodziło o zachowanie sił do czasu nadciągnięcia spodziewanej pomocy). Natomiast dowódcy w terenie postulowali wyprowadzenie podległych oddziałów do kompleksów leśnych. Potem, w czasie Powstania Warszawskiego, nieliczni z nich to przeprowadzili – większość sił powstańczych pozostała, jak wiadomo, w mieście.

Wydaje się, że w Komendzie Głównej AK uważano walkę Żydów w getcie za przejaw krańcowej desperacji, a nie przemyślanego wystąpienia. Zlekceważono zatem tę tragiczną lekcję, a może po prostu tragedia i ofiara ludzka przytłoczyła obraz wydarzeń?
Marek Edelman w wywiadzie udzielonym Hannie Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem” (z 1979 r.) mówił: „Właściwie nic nie mogło się zdarzyć. Nic większego niż śmierć, zawsze chodziło przecież o śmierć, nigdy o życie. Być może tam wcale nie było dramatu. Dramat jest wtedy, kiedy możesz podjąć jakąś decyzję, kiedy coś zależy od ciebie, a tam wszystko było z góry przesądzone”.

Dr hab. JACEK ZYGMUNT SAWICKI jest historykiem i filmowcem, pracownikiem IPN i profesorem KUL. Autor książek, m.in. „Kolory wojny. Oblężenie Warszawy w barwnej fotografii Juliena Bryana” (2010).

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]