Dwója grozi bezrobociem

Po aferze w technikum toruńskim, kiedy uczniowie sterroryzowali nauczyciela, usłyszałam dowcip: MENiS zarządziło obowiązkowe zaopatrzenie szkół w przezroczyste kubły na śmieci, by nauczyciele nie mieli utrudnionej widoczności... Chciało mi się śmiać i płakać. W rodzimym województwie opolskim mieliśmy przecież sprawę “wycieczonych" tematów i zadań przygotowanych na egzamin dojrzałości oraz wywołanych tym komentarzy. Najgłośniej przeciw powtórnemu egzaminowi protestowali maturzyści, wykrzykując swoje racje pod siedzibą opolskiego kuratorium. Co gorsze, protestowali też niektórzy ich nauczyciele, uważając widać, że ich uczniom coś się bezprawnie odbiera. Szkoda, że zbuntowane ciało pedagogiczne nie zdawało sobie sprawy, że uczestnicząc w obrzucaniu kuratora jajami, traci autorytet. Gdzie kończy się rola mistrza, a zaczyna ucznia? Gdzie zdaje się uczciwy egzamin, a gdzie można wywalczyć sobie prawo do jego mistyfikacji?
Czyta się kilka minut

Warto cofnąć się o rok, dwa, by zrozumieć “opolskie zajścia majowe". Średnia ocen z egzaminów dojrzałości w opolskich liceach ogólnokształcących w przybliżeniu wahała się w granicach 5,0. Tym, którzy wynikom nie dowierzali, dyrektorka jednego z ogólniaków tak tłumaczyła sytuację: “To prawda, że przychodzą do nas uczniowie niekoniecznie wybitni, ale praca naszych pedagogów przynosi, jak widać, imponujące rezultaty". Pogłoski o przeciekach ignorowano, bo nie znajdywano dowodów tak dobitnych jak tego roku. Stąd bunt młodzieży zdolnej jak nigdzie w Polsce. Jeśli jednak tyle talentów rodzi się na Opolszczyźnie, dlaczego uczelnie opolskie, których szeregi zasilają owi prymusi, w rankingach szkół wyższych plasują się tak nisko? Prawdopodobnie przyszłoroczna “nowa matura" jak papierek lakmusowy pokaże prawdziwy poziom wiedzy absolwentów opolskich liceów. Niewykluczone, że pokaże też inne zjawiska, z których nie zdajemy sobie sprawy.

Należą do nich między innymi przypadki wymuszonego tworzenia klas w liceach profilowanych. Szkoły rywalizują o uczniów, bo z roku na rok jest ich mniej. Nie można mieć o to do nich pretensji pod warunkiem, że robią to uczciwie i zgodnie z hasłem, że “najważniejsze jest dobro ucznia". Nierzadkie są jednak przypadki namawiania uczniów chętnych do podjęcia nauki w zasadniczej szkole zawodowej do nauki w liceum profilowanym. Po co? Aby w zespołach szkół można było utworzyć klasę licealną, co zapewnia więcej godzin pracy nauczycielom (np. pięć godzin języka polskiego, zamiast dwóch lub trzech). Paradoksalnie nawet brak jednego ucznia może zadecydować o wielu sprawach organizacyjnych. Klasy dzieli się na grupy przed zajęciami, w których powinno się uczestniczyć w mniejszych zespołach, np. z języków obcych lub informatyki, pod warunkiem, że są one odpowiednio liczne. Jeśli brakuje jednej osoby, do podziału nie dochodzi i pracy jest mniej. Brak jednego ucznia w dwóch niedużych oddziałach może też zadecydować o powstaniu jednej dużej klasy, gdzie tak samo: i uczyć trudniej, i godzin zajęć mniej. Aby do tego nie dopuścić, toleruje się niski poziom wiedzy, często też kultury osobistej słabych i trudnych uczniów - “świętych krów", które od początku nauki nie zdradzają nią zainteresowania. Na radach pedagogicznych mówi się jednak wprost: “Stawianie ocen niedostatecznych grozi utratą pracy".

Liczę na “nową maturę", która, w co wierzę, obnaży wszystkie bolączki i fikcje (nie tylko liceów profilowanych), na razie kotłujące się w czterech ścianach słabych szkół niczym brudy pani Dulskiej.

(nauczycielka ze szkoły średniej w woj. opolskim)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2004