KINGA DAWIDOWICZ: Jakimi obszarami działań zajmuje się Fundacja ADRA?
KAROLINA WÓJCIK-KOZŁOWSKA: Różnorodnymi: edukacją, zdrowiem, pomocą humanitarną. Od ponad dwóch lat zajmujemy się przede wszystkim wsparciem osób uchodźczych. Otworzyliśmy kilkadziesiąt schronisk, które pomogły osobom w pierwszych dniach ataku na Ukrainę. Następnie powstały Centra Integracyjne dla Cudzoziemców. Zaczęliśmy przede wszystkim od nauki języka polskiego. Zapewniamy pomoc specjalistów, psychologów, doradców zawodowych. Realizujemy różnego rodzaju szkolenia, również przy wsparciu lokalnego biznesu. Poza tymi podstawowymi działaniami kładziemy nacisk na integrację. Organizujemy wycieczki krajoznawcze, pokazujące polską kulturę, wystawy prac uchodźców, stworzyliśmy chór, koło muzyczne.
Czyli działania wielotorowe?
Tak. W tym momencie mamy 32 grupy migranckie, w tym grupy romskie. Stworzyliśmy specjalny projekt dla społeczności romskiej, który uważam za bardzo potrzebny. Chcielibyśmy działać w kierunku uświadamiania, pokazywania, dlaczego Romowie, ale też inne mniejszości, są czasem dla nas niezrozumiali. Pokazujemy, że za pewnymi zachowaniami stoją utrwalone mechanizmy, krzywdy. Są one często wyrazem strachu, obaw, przeżytych traum. Dla nas jest to też ciągła nauka, że zachowania, których nie rozumiemy, potrafimy bardzo szybko oceniać. Bardzo mnie cieszy fakt, że niektórzy z naszych pracowników to osoby uchodźcze. Stali się też naszymi wolontariuszami, pytają się, jak mogą pomóc, odwdzięczyć się.
W takim razie: jak mądrze pomagać?
To bardzo istotne, ponieważ między pomaganiem a wyręczaniem jest bardzo cienka granica. I czasami jest też tak, że kto bardzo szybko daje, ten daje dwa razy. W momencie, kiedy jesteśmy pod presją czasu, sytuacji, może się zdarzyć, że podejmujemy pochopne decyzje. Lepiej przyjrzeć się głębiej, rozpoznać realne potrzeby i dopiero potem działać. Oddziałów ADRA na świecie jest około 120, to też wielka wartość, że możemy współpracować.
Jak w przypadku projektu w Tanzanii?
Tak, od kilku lat wspieramy społeczność albinoską. Teraz jesteśmy w Tanzanii i odwiedzamy np. sierocińce, miejsca, gdzie czasem przebywa 60 albinoskich dzieci. Albinizm tutaj często oznacza piętno, przekleństwo, dzieci są porzucane przez rodziców, zostawiane na ulicy. Zdarzały się nawet przypadki polowania na nie. Panuje przekonanie, że osoby z albinizmem posiadają właściwości magiczne, z ich części ciała robi się talizmany i amulety. Często, gdy rodzi się dziecko z albinizmem, mężczyźni odchodzą, ponieważ traktują takie narodziny jako klątwę. Kobiety zostają same, nierzadko z piątką, szóstką dzieci. Osoby z albinizmem często borykają się również z ciężkimi chorobami, jak rak skóry, problemy ze wzrokiem, oczopląs. Chcieliśmy pomóc tej społeczności – nasze projekty polegają na aktywowaniu osób bez pracy, nauce zawodu, otwierania minibiznesów. Obecny program uczy uprawy oraz sprzedaży owoców i warzyw. Powstały szklarnie, gdzie warzywa i owoce bardzo szybko dojrzewają. Dzięki temu kobiety mogą sprzedawać wyhodowane warzywa i zapewnić dzieciom środki do życia. Organizowaliśmy różnego rodzaju kursy, które podnosiły ich kompetencje w tym obszarze, dokształcały.
Czyli dajecie im narzędzia, usamodzielniacie?
Tak, to jest największa nagroda, kiedy widzimy, gdy dzieci, osoby dorosłe mocno doświadczone przez los zaczynają wierzyć w siebie, zaczynają patrzeć na siebie jak na ludzi pełnowartościowych, na takich, którzy nie różnią się niczym od pozostałych. Wiedza, którą im przekazujemy, dodaje im skrzydeł.
Wsparcie edukacyjne, zwłaszcza dzieci, jest jednym z ważniejszych obszarów działań ADRA?
Tak, jest dla nas bardzo istotne. Chcemy dać dzieciom szansę na lepsze życie, wyposażyć w wartościowe umiejętności. Nasz program „Adopcji na odległość” jest tego dobrym przykładem – dzięki wpłatom, głównie prywatnych darczyńców, możemy wspierać najuboższe i znajdujące się w bardzo trudnej sytuacji dzieci w Bangladeszu, Kenii i Tanzanii. Miesięczne opłaty pozwalają pokryć koszty edukacji – czesne, mundurek, przybory szkolne, wyżywienie.
Innym przykładem działań wspierających, które prowadzi fundacja, jest platforma GiveAndGetHelp.com
Tak, platforma jest niezwykłą przestrzenią samopomocową. W tym momencie zrzesza ponad 26 tys. osób. Łączy ludzi, którzy walczą z uzależnieniami, doświadczyli depresji, traum, przeszli przez naprawdę dramatyczne chwile w swoim życiu, ale z tego wyszli, są po jaśniejszej stronie życia i mogą wesprzeć tych, którzy potrzebują pomocy. Dzielą się własnym doświadczeniem, dobrym słowem. Pomagają nam również specjaliści, psychologowie. Platforma jest dwujęzyczna, w języku polskim i ukraińskim.
GiveAndGetHelp.com została doceniona i nagrodzona m.in. w konkursie „50 najbardziej kreatywnych ludzi w biznesie”
Tak, jestem z tego niezwykle dumna, a także z ludzi, którzy tam pracują. Teraz szukamy możliwości współpracy z biznesem, jesteśmy organizacją, która jest otwarta na współpracę. Uważam, że zamiast stwarzać od nowa, możemy połączyć siły i działać jeszcze prężniej, szerzej. Wierzę, że takie podejście ma sens, nie chcemy ograniczać się tylko do samodzielnych działań ADRA, chcemy działać razem, wspólnie.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















