Dlaczego milczymy

Jadąc do Krakowa, myślałam, jak pogodzić (i realizować) ewangeliczną wersję myślenia o naszej wierze i sprawach Kościoła z myślą politycznego, aktywnego „niegodzenia się”...
Czyta się kilka minut

...tak wnikliwie przedstawioną przez Marka Zająca w jego artykułach „Grzech milczeć” i „Trzy wesela i pogrzeb”.

Jedną odpowiedź usłyszałam od samego autora, w jego wypowiedzi o naszym obowiązku „po prostu” mówienia jako formie dawania świadectwa. Bardzo cenną wydała mi się wypowiedź prof. Sławka, nadająca rozmowie, przez dotyk myśli Sokratejskiej, dodatkową perspektywę. Nie ci, co zadają pytania, ale ci, co szukają odpowiedzi, są bardziej zbliżeni do prawdy. Więc to sobie nawzajem musimy stawiać pytania przede wszystkim i w sobie szukać odpowiedzi.

Moją uwagę zwróciła też wypowiedź Bartłomieja Sienkiewicza o naszej „niepewności”, niechęci w formułowaniu argumentów pomimo wewnętrznego przekonania. Może pytanie powinno brzmieć: „Jeśli wierzymy – dlaczego milczymy”? To, co daje nam „Tygodnik”, odbieram jako budowę współczesnego języka ludzi wiary, języka, który pomoże przerwać tę „niepewność” – czyli milczenie.

Mam nadzieję, że przeżyjemy więcej takich spotkań.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2012