Debiut niespodziewany

Wydarzenie raczej niezwykłe: oto bohaterka powieści schodzi z jej kart i – pośmiertnie – debiutuje jako pisarka. Debiutuje z sukcesem.
Czyta się kilka minut

Jedenaście lat temu ukazało się pierwsze wydanie „Lali” Jacka Dehnela. To książka o żywiole opowieści i pracy pamięci, o bliskości rodzącej się między pokoleniami, o starości, kiedy zarówno ciało, jak i umysł zaczynają odmawiać posłuszeństwa. Hołd złożony tytułowej postaci babci narratora/autora – mistrzyni narracji dygresyjnej, niepowstrzymanej jak rzeka i wciąż się zapętlającej, nauczycielce życia wprowadzającej adepta-wnuka w rodzinną historię, świat kultury i ludzkich emocji. Teraz Helena z Bienieckich primo voto Rogozińska, secundo voto Karpińska (1919–2008) sama zabiera głos. Równocześnie z kolejnym, wzbogaconym o archiwalne fotografie wznowieniem tamtej książki, która zdobyła sobie tymczasem wielu wielbicieli, ukazuje się tom prozy ułożonej przez Dehnela z rękopisów i maszynopisów odnalezionych po śmierci Lali, poupychanych po zakamarkach jej domu w Oliwie.

Nie jest to powieść, której napisanie Helena Karpińska planowała (był już tytuł, a także ryza papieru czekającego na zapełnienie), ale można tu znaleźć wyraźne ślady tego zamierzenia – we wspomnieniach rodzinnych, a przede wszystkim w mocnych językowo i dramaturgicznie opowiadaniach, których akcja rozgrywa się na kieleckiej prowincji schyłku lat 30. i lat II wojny, w Lisowie, pomiędzy wsią, dworem i kolejnymi okupantami. Są obrazki z pierwszych powojennych miesięcy i z Brukseli, dokąd autorka pojechała z pierwszym mężem, tłumaczem i krytykiem Julianem Rogozińskim, pełniącym krótko funkcję posła w tamtejszej ambasadzie. Są przejmujące reportaże z Podlasia, są scenki obyczajowe kreślone z dużym poczuciem humoru, ale też empatią wobec bohaterów, a nawet fantastyczne groteski pokazujące pionierską na tamte czasy ekologiczną wrażliwość autorki.

„Jeśli widzę tu jakiś rys wspólny, autorską cechę, to – spójne zresztą z całym życiem Lali i jej życiowymi wyborami – konsekwentne opowiadanie się po stronie słabszych, wykluczonych, pogardzanych” – pisze w przedmowie Jacek Dehnel. Znać też w prozie Heleny Karpińskiej, w umiejętności podsłuchania cudzej mowy, doświadczenie autorki słuchowisk radiowych.

Teksty, powstałe w latach 60. i 70., mają niekiedy swoje odpowiedniki we fragmentach „Lali” i możemy teraz porównać wersję niegdyś zapisaną z tą, która znacznie później opowiedziana została wnukowi. Podkreślmy jednak: mamy do czynienia z książką, która ma wartość autonomiczną, i nie tylko wielbiciele „Lali” mogą po nią sięgnąć. ©℗

 

Helena Karpińska, ŻYCIE LALI PRZEZ NIĄ SAMĄ OPOWIEDZIANE, wybór i redakcja Jacek Dehnel. Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2017, ss. 334.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2017