Daniel Day Lewis na emeryturze

Czyta się kilka minut
 / Fot. Matt Crossick / PA / PAP
/ Fot. Matt Crossick / PA / PAP

Ci, którzy pamiętają jego wielkie role w „Mojej lewej stopie”, „W imię ojca” czy „Gangach Nowego Jorku”, przyjęli tę wiadomość niczym nekrolog. Mający na koncie aż trzy Oscary i uznany przez „Time’a” za aktora wszech czasów, 60-letni dziś Lewis uchodzi za przeciwieństwo hollywoodzkiego gwiazdorstwa. Nie ustają więc spekulacje, co stoi za decyzją, by porzucić kino. Być może ten sensacyjny news, tłumaczony przez agentkę Lewisa względami osobistymi, służy jedynie promocji nowego filmu „Phantom Thread”, który ma mieć premierę pod koniec roku. Inni węszą w tym polityczną manifestację – ten Brytyjczyk o irlandzko-żydowskich korzeniach, pracujący od lat w USA, znany jest z lewicującej postawy. Najbardziej przemawia jednak hipoteza, że Lewis, który metodę Stanisławskiego doprowadził do perfekcji, przygotowuje się do kolejnej roli – starzejącego się aktora, który ma zamiar odejść na emeryturę. I jest to wersja najbardziej optymistyczna. ©(P)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2017