Czytanie rzeczywistości

Stanisław Dróżdż badał język, ale też przyglądał się związkom zachodzącym między słowem a jego wizualnym przedstawieniem.
Czyta się kilka minut
Stanisław Dróżdż, „Alea iacta est”– 2003 r. / fot. Centrum Sztuki Współczesnej - Zamek Ujazdowski /
Stanisław Dróżdż, „Alea iacta est”– 2003 r. / fot. Centrum Sztuki Współczesnej - Zamek Ujazdowski /

W Zamku Ujazdowskim trwa obszerny przegląd twórczości zmarłego w ubiegłym roku Stanisława Dróżdża, poczynając od prac powstałych u schyłku lat 60. po ostatnie dzieła artysty. Jego twórczość, zwłaszcza wczesna, jest wiązana z poezją konkretną, jednym z ważnych nurtów XX-wiecznej awangardy. On sam wolał swoje prace nazywać "pojęciokształtami", co dobrze pokazuje jego zainteresowanie wizualną stroną słowa.

W swych pracach Dróżdż skupiał się na poszczególnych słowach, literach, a nawet na znakach interpunkcyjnych: przecinkach, pytajnikach, wykrzyknikach. Powstawały prace bardzo oszczędne, utrzymane w czarno-białej tonacji. Badał język, ale też przyglądał się związkom zachodzącym między słowem a jego wizualnym przedstawieniem. Pokazywał, jak graficzny obraz, dokonywane na nim manipulacje czy przekształcenia mogą zmieniać znaczenia nawet najprostszych słów czy znaków.

Z czasem w jego pracach coraz większą rolę zaczyna odgrywać przestrzeń. Wchodząc do niewielkiego, zaaranżowanego przez artystę w 1977 roku pomieszczenia zostajemy otoczeni przez zmultiplikowany napis "między". Czarne litery odcinają się od białego tła. Dróżdż pokrył nimi ściany, podłogę i sufit. Tekst nabiera tu totalnego znaczenia. Z kolei w powstałej dwie dekady później pracy, znamiennie nazwanej "Poezja konkretna", nie ma ani jednego słowa, a nawet znaku. Cała przestrzeń została przez artystę wypełniona delikatną plątaniną żyłek. Dróżdż stworzył niedostępne, trudne do przeniknięcia wzrokiem wnętrze.

Artystę interesowała też matematyka oraz gry liczbowe. W 2003 roku w Pawilonie Polskim na Biennale w Wenecji pokazał "Alea iacta est" - pracę złożoną z 300 tysięcy kości do gry, przedstawiającą wszystkie możliwe warianty rzutu 6 kostek. Powstało dzieło wszechogarniające, nieomal totalne w próbie uchwycenia wielości rzeczywistych możliwości.

Jednak Dróżdża ciekawiło nie tylko słowo, lecz także czas i przestrzeń. "Początekoniec" - tytuł jednej z prac - uczyniono tytułem całej wystawy. Nieprzypadkowo, bo kwestia trwania i przemijania przewija się przez całą jego twórczość. Potrafił czasami niezwykle trafnie wydobywać paradoksy, jak chociażby w pracy z 1967 roku, w której stopniowo zanikają poszczególne litery w słowie "zapominanie". Redukcja przebiega do końca. Na koniec zostaje pustka. W słowach Dróżdż widział zapis świata. Próbował go odczytać.

STANISŁAW DRÓŻDŻ, "POCZĄTEKONIEC. POJĘCIOKSZTAŁTY. POEZJA KONKRETNA. PRACE Z LAT 1967-2007", Centrum Sztuki Współczesnej - Zamek Ujazdowski, Warszawa, wystawa czynna do 21 lutego br. Kurator: Elżbieta Łubowicz. Następnie będzie pokazywana w BWA i GCK w Katowicach, 30.IV - 27.VI br.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 06/2010