Czym jest religia dla społeczeństw?

Na kolejnych stronach przedstawiamy fragment książki wybitnego badacza moralności.
Czyta się kilka minut
Żydzi modlą się w święto Rosz Haszana, Tel Awiw, wrzesień 2009 r. / Fot. Debbie Hill / EYEVINE / EAST NEWS
Żydzi modlą się w święto Rosz Haszana, Tel Awiw, wrzesień 2009 r. / Fot. Debbie Hill / EYEVINE / EAST NEWS

Jonathan Haidt jest profesorem psychologii w Stern School of Business na Uniwersytecie Nowojorskim. Jego doktorat pt. „Osąd moralny, afekt i kultura, czyli czy to złe zjeść swojego psa?” dotyczył różnic międzykulturowych w ocenianiu moralnym. W 2001 r., w opublikowanym w „Psychological Review” artykule „Emocjonalny pies i jego racjonalny ogon”, przedstawił społeczno-intuicjonistyczny model sądów moralnych, zgodnie z którym większość naszych osądów moralnych wydajemy na podstawie opartych na emocjach, szybkich i automatycznych intuicji, czasem racjonalizowanych ex post. Kilka lat później swoją nowatorską koncepcję zaprezentował na łamach „Science”.

W międzyczasie Haidt zajmował się również badaniami nad wstrętem (też w kontekście moralności) oraz tzw. psychologią pozytywną, w szczególności pozytywnymi emocjami moralnymi. Tę drugą kwestię przedstawił w 2006 r. w książce „Szczęście. Od mądrości starożytnych po koncepcje współczesne”. Spopularyzował w niej zaczerpniętą od Hume’a metaforę ludzkiego umysłu jako małego jeźdźca (świadomego rozumowania) na wielkim słoniu (automatycznej intuicji).

Od ok. dziesięciu lat Haidt bada psychologiczne uwarunkowania ideologii, przede wszystkim politycznych, co zaowocowało wydaniem w 2012 r. książki „Prawy umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka?”, która ukaże się po polsku 22 października nakładem wydawnictwa Smak Słowa.

W zamieszczonym tu fragmencie Haidt rozważa społeczne implikacje istnienia religii. W przeciwieństwie do słynnych „czterech jeźdźców nowego ateizmu” (Richarda Dawkinsa, Daniela Dennetta, Sama Harrisa i Christophera Hitchensa) nie uważa on religijności za szkodliwy ewolucyjny artefakt („wirus”). Haidt, podobnie jak choćby Robin Dunbar, docenia rolę wspólnot i rytuałów religijnych w umacnianiu więzi społecznych czy egzekwowaniu norm moralnych. Warto przy tym pamiętać, że mamy tu do czynienia z naukowym podejściem do fenomenu religii (w całej jego różnorodności) – Haidt nie pyta o istnienie Boga, lecz wyłącznie o psychologiczne mechanizmy i społeczne skutki religijności. Jego ujęcie religii silnie rezonuje ze wspomnianym społeczno-intuicjonistycznym modelem sądów moralnych oraz metaforą jeźdźca na słoniu: to rytuały i wspólnotowość prowadzą do wiary, a nie, jak twierdzą „nowi ateiści”, odwrotnie. Racjonalność nie zawsze jest optymalną drogą.

W ujęciu Haidta religijność i moralność to nie tylko fenomeny kulturowe, ale też rozwiązania poważnego problemu ewolucyjnego, który dotyczy nas najbardziej ze wszystkich gatunków. Problem ten to efektywne życie społeczne.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2014