Reklama

Czułe oko teolożki

Czułe oko teolożki

20.03.2006
Czyta się kilka minut
Zaledwie trzy z czterdziestu sześciu ksiąg Starego Testamentu noszą imiona kobiet: Rut, Judyty i Estery. Wnikliwość Elżbiety Adamiak zaowocowała jednak dziewięćdziesięcioma czterema tekstami o kobietach w Starym Testamencie. Uwikłane w zależności systemu patriarchalnego, który przewidywał dla nich przede wszystkim rolę żony i matki, traktowane jak własność mężczyzny i konsekwentnie odsuwane na dalszy plan, gdzieś jednak są, ukryte w kolejnych rozdziałach i wersach. Trzeba tylko dostatecznej uważności i intuicji, by z kilkuzdaniowych czasem napomknień stworzyć może nie pełnokrwisty, ale pewną kreską rysowany portret.
C

Czy inaczej dostrzeglibyśmy Ricpę, drugorzędną żonę króla Saula, która w II Księdze Samuela nie wypowiada ani słowa? Zarówno wtedy, gdy po śmierci męża dwóch mężczyzn spiera się o to, kto ma do niej prawo, jak wtedy, gdy Dawid w czasie głodu wydaje w ręce Gibeonitów dwóch jej synów i pięciu synów Merab, córki Saula. Gdy wszyscy zawisną "na górze przed Jahwe", Ricpa okaże się jedyną, która zadba o niepogrzebane ciała: "nie może zapobiec śmierci swych synów, ale jej wierna pamięć i wytrwała odwaga są na tyle wywrotowe, że powodują działanie króla - pogrzeb jej bliskich". Czy na pewno jednak jest to obecność bezgłośna? Przecież "obecność Ricpy przy niewinnie zabitych synach krzyczy, a krzyk jej łączy się z krzykiem wielu matek, które dzielą jej los".

Milcząca obecność okazuje się czasem donioślejsza niż długie przemowy (co nie znaczy jednak, że właśnie taka obecność jest najwartościowsza czy dla kobiet najlepsza), a doświadczenie sprzed kilku tysięcy lat - równie przejmujące, jak opisy traumatycznych przeżyć współczesnych rodziców. Nie chodzi o generalną rewizję obrazu biblijnych postaci, sporządzoną po to, by pokazać nie wprost, jak pełne uprzedzeń wobec kobiet były dotychczasowe wykładnie Pisma. To jedna z możliwych interpretacji; inna rzecz, że u nas chyba jeszcze nie stosowana. Dzięki temu jednak Sara przestaje być tylko dostojną matriarchinią: możemy poczuć jej upokorzenie, gdy Abraham przedstawia ją nie jako żonę, ale siostrę; jej zazdrość o niewolnicę Hagar; jej śmiertelny, jak się później okazało, strach o jedynaka, który miał zostać ofiarowany na wzgórzu Moria. Na przykładzie życia Sary poczujemy też gorycz stwierdzenia, którego w innych interpretacjach chyba by zabrakło - "niebezpiecznie jest żyć przy boku Bożych wybrańców"... Adamiak jest zresztą jak najdalsza od gloryfikowania kobiet, trzeźwo zauważając: "Historia Hagar pokazuje, że los kobiety oddanej we władanie innej kobiety nie musi być tym samym lżejszy"...

Spojrzenie feministyczne pozwala zauważyć i docenić, że dla Racheli, zmarłej przy porodzie długo wyczekiwanego potomka, "macierzyństwo było sprawą życia i śmierci". Rachab jest nie tylko prostytutką z Jerycha, współpracującą z Izraelitami podczas oblężenia miasta, ale "kobietą myślącą i działającą niezależnie, przebiegłą i umiejącą przewidzieć bieg wydarzeń". O Rut nawet inne kobiety powiedziały, że z racji opieki, jaką otoczyła teściową, znaczy dla Noemi więcej niż siedmiu synów. Abigajil, inaczej niż skąpy i głupi mąż, gościnnością i okazaniem szacunku wobec przybyszów ratuje dom. Tamar, zgwałcona przez przyrodniego brata, konsekwentnie dochodzi swoich praw, a jej "odwaga w przełamywaniu zmowy milczenia może dodać siły tym, które znalazły się w podobnie tragicznej sytuacji". Estera tylko do pewnego momentu wykonuje polecenia wuja, potem jednak zaczyna myśleć samodzielnie. Żona Joba z pokorą przyjmuje cierpienia męża, towarzysząc mu w najgorszych zmaganiach... Wyliczenia pozwalają zobaczyć w Bogu także Tego, który jak matka rodzi, karmi piersią i wychowuje, i personifikację Mądrości, która "jest Bogiem Izraela w obrazie kobiety".

Inne spojrzenie, inny język opisu i interpretacji siłą rzeczy prowadzi do spostrzeżeń odmiennych od tych, do jakich przywykliśmy podczas lektury Biblii. Zaczynamy patrzeć na "pisma natchnione" jak na księgę losów ludzkich, w których rozumienie męskości i kobiecości odgrywa rolę niezbywalną dla zrozumienia historii zbawienia.

Anna Mateja

PS Rubryka "Kobiety w Biblii" pojawiła się na łamach "TP" w listopadzie 1999 r. Tekst "Pramatki" otworzył galerię postaci kobiet ze Starego Testamentu. I choć mogło się wydawać, że nie ma ich tam wiele, zakończyliśmy część starotestamentalną dopiero po pięciu latach. W grudniu 2004 r. tekstem "Prababki Jezusa", przywołującym Tamar, Rachab, Rut i Batszebę, autorka przerzuciła pomost między kobietami Starego i Nowego Testamentu. Książka ma więc swoją historię, o czym przypomina w przedmowie Elżbieta Adamiak, ale zapomina wydawca, słowem nie wspominając, skąd pochodzą pomieszczone w niej teksty. Kto chciałby przeczytać kolejne, tym razem poświęcone kobietom Nowego Testamentu, powinien ich szukać w "Tygodniku".

Elżbieta Adamiak "Kobiety w Biblii", Kraków 2006, Wydawnictwo Znak

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]