Reklama

Czub i Kłamczucha

Czub i Kłamczucha

28.02.2012
Czyta się kilka minut
Dzisiaj krótka wycieczka za płot, który rzadko przekraczam na tych łamach, a mianowicie płot z napisem: „nastoletnia-literatura-bardzo-poczytna-jakkolwiek- -nielubiana-przez-rodziców”.
P

Poznajcie Johna – piętnastoletniego socjopatę. Chłopak dorasta w mieszkaniu nad domem pogrzebowym, prowadzonym przez matkę i jej bliźniaczą siostrę. Od wczesnego dzieciństwa oswojony ze scenografią pochówków, John nie odczuwa grozy śmierci. Przeciwnie – fascynują go życiorysy seryjnych morderców, a kostnica jest jego domowym azylem. Ojciec opuścił rodzinę i przepadł, starsza siostra ledwo toleruje rodzinne klimaty, naznaczone frustracją i rozczarowaniem. John coraz częściej pomaga matce i ciotce w ich szczególnej pracy, polegającej na balsamowaniu i doprowadzaniu do ładu zwłok (także ofiar zabójstw). Jest w tym dobry. Wydaje się zaimpregnowany na wszelkie uczucia. Nie dogaduje się z matką, nie nawiązuje żadnych relacji z rówieśnikami, w szkole ma etykietę „czuba”.

W prowincjonalnym Clayton niewiele się dzieje, ale pewnego dnia życie chłopca zaczyna gwałtownie przyspieszać, bo oto policja znajduje okaleczone zwłoki – pierwsze z wielu. John szybko rozpoznaje powtarzalny „wzór” serii zabójstw, przenika psychikę mordercy i namierza go. Pozostaje tylko, bagatela, udowodnić winę sprawcy, co nie jest łatwe, kiedy jedynym świadkiem jest dziwaczny nastolatek. W śledztwie, gdzie „normalsi” wydają się ślepi i głusi, John widzi jasno, bo patrzy oczami socjopaty, pozbawionego emocjonalnego „balastu”.

Książka do połowy bardzo ciekawa, od połowy irytująca dla kogoś, kto nie trawi thrillerów/fantastyki. Dość nieoczekiwanie powieść realistyczna zamienia się w krwawą bujdę na resorach, a tam, gdzie kończy się prawdopodobieństwo, tam starsze ciocie wymiękają. Skupmy się zatem na pierwszej połowie, bo warto.

Piętnastoletni John z właściwym sobie, zimnym, analitycznym talentem bierze pod lupę własną osobowość i rozbiera ją na części. Pomaga mu w tym psychoterapeuta, u którego chłopak zjawia się raz w tygodniu, na opłaconej przez matkę sesji. Chłopiec wie, że – inaczej niż reszta świata – pozbawiony jest empatii i nie doświadcza głębokich uczuć. Obce mu są współczucie i lojalność, a miłość przybiera karykaturalny kształt chęci zawłaszczenia i kontroli. Dziwaczny „autyzm” Johna jest w istocie nadmuchanym do klinicznych rozmiarów, wynaturzonym nastoletnim egoizmem – dolegliwością, która pojawia się wraz z pryszczami, a której doświadcza (w różnym stopniu) niemal każdy licealista. Koncentracja na własnych potrzebach i obsesjach, niechęć do współuczestniczenia, odraza dla uczuć i rytuałów rodzinnych, wyniosłe i bolesne poczucie nieprzystawania do świata – wszystko to John dostał od losu w gargantuicznym nadmiarze.

Jakkolwiek pogodzony z własną gębą „dziwoląga”, jednak dostrzega, że kostium ochronny „normalsa” bywa w życiu pomocny. A zatem uczy się przybierać pozy i zachowania zwyczajnego dzieciaka, w kontaktach z rówieśnikami pozoruje zainteresowanie i przyjaźń, a szkolnym agresorom odpłaca gładkimi pochlebstwami, co zbija ich z pantałyku. Niczym owad, uprawia swoisty mimetyzm – wtapia się w tło. Nastoletni czytelnik książki, chociaż jak najdalszy od morderczych instynktów, odnajdzie przecież w tytułowym bohaterze tę dotkliwą niepewność własnej tożsamości, tę huśtawkę nastrojów – od manii do depresji, ten autodestrukcyjny imperatyw, z którym zmaga się każdy biedny czub, zwany nastolatkiem.

Co do książkowego marketingu – nie bez powodu na okładce wydawca umieścił adnotację: „dla fanów Dextera”. W istocie, książka jest kliszą konceptu, na którym oparto popularny serial „Dexter” (do jego produkcji zużyto zapewne cysternę sztucznej krwi). Tu i tam mamy do czynienia z nieprzystosowanym chłopakiem, który odkrywa w sobie mroczne, mordercze obsesje i zaprzęga je do ścigania zabójców, balansując cały czas na granicy normy i patologii. Tu i tam bohater powtarza wyuczone rytuały „normalsów”, żeby móc funkcjonować w społeczeństwie. Tu i tam stereotypowa „norma” jest stale rewidowana i definiowana od nowa, bo komiksowe role „szlachetnego mściciela” i „zwyrodniałego psychopaty” przenikają się i nakładają na siebie.

Nawet okładka (brrrr! okropna) książki Dana Wellsa nawiązuje do czołówki serialu, gdzie zwyczajne poranne czynności (toaleta, przyrządzanie śniadania) sfilmowane są w sposób, który jednoznacznie kojarzy się z przemocą. Niby keczup, a krew.

Na marginesie – „Nie jestem seryjnym mordercą” (kolejna książka tego autora to „Pan Potwór”) dobrze pokazuje, co stało się z autorskim prawem do fabularnego pomysłu. Tak jak sukces „Harry’ego Pottera” pociągnął za sobą setki naśladownictw „czarodziejskich”, jak po „Zmierzchu” nadeszła lawina opowieści „wampirycznych”, tak popularność „Dextera” dyskontowana jest przez naśladowców w rodzaju Dana Wellsa. To, co dawniej uchodziłoby za nadużycie, teraz mieści się w nowej literackiej „normie”. Autorze! Jeśli odniosłeś sukces, sam sobie dopisz czym prędzej kontynuacje i sequele, zanim zrobią to koledzy. Utopia komunizmu za sprawą arcyszybkiej, elektronicznej wymiany motywów i wątków spełniła się w kulturze – siedzimy w ogromnej globalnej stołówce i jemy z jednego kotła.

***

„Dane wrażliwe” to książka nieporównanie bardziej „grzeczna” (ani jednego trupa!), chociaż równie godna uwagi. Ukazała się w „miętowej” serii Egmontu, znakomicie rozpoznawalnej – co warte podkreślenia – dzięki mistrzowskim okładkom Doroty Nowackiej. Autorka serii, Ewa Nowak, zawodowe doświadczenie pedagoga i terapeutki z talentem przekłada na literaturę „empatyczną” z nastoletnimi bohaterami. Jest bardziej rzeczowa od Siesickiej, bardziej krytyczna od Musierowicz, ale jej książki spełniają tę samą, pocieszycielską i sekretnie wychowawczą rolę.

Tym razem Ewa Nowak obsadziła w roli bohaterki nijaką, zahukaną Ninę. Dziewczyna nie jest szkolną gwiazdą i bardzo zabiega o przyjaźń koleżanek – bezskutecznie. Niewiara w siebie sprawia, że jej przyjaźnie są krótkotrwałe i kończą się nieuchronną obrazą. Pewnego dnia Nina, aby zyskać „punkty” w oczach koleżanek, nieopatrznie skłamie, że ma chłopaka. To niewinne szachrajstwo będzie miało ważkie konsekwencje, kiedy Nina zostanie wmanewrowana w rolę młodej wdowy po tragicznie zmarłym chłopcu. Kłamstwo zaczyna żyć własnym życiem i obrastać kolejnymi mistyfikacjami. Żeby nie stracić „twarzy”, dziewczyna coraz dalej brnie w narzucony jej scenariusz.

W kłopotach starszy brat wydaje się Ninie wrogiem, ojciec jest wiecznie nieobecny, a matka – zrzędliwa i pustogłowa. Jedynym wsparciem nastolatki okazuje się kuzynka na wózku inwalidzkim, dotąd „niewidzialna” dla rodziny, traktowana jak doniczka z paprotką. Książka dobrze opisuje piekło nastoletnich przyjaźni, nafaszerowane intrygami, zdradą i nielojalnością. Ten osobliwy poligon przyszłych dojrzałych relacji jest jak pole minowe, po którym szesnastolatka kica niezgrabnie, kompletnie pogubiona. Nina tak bardzo koncentruje się na swoich prawdziwych i wyimaginowanych blamażach, że dociera na krawędź desperacji.

Dziewczęce kompleksy, zmienne nastroje, zafałszowane proporcje między prawdziwą tragedią a wykreowanymi, nadmuchanymi dramatami – wszystko to Ewa Nowak opisała wiarygodnie, ze znajomością rzeczy. Paradoksalnie w koszmarnej matce (symptomatyczne – książki dla nastolatek pełne są koszmarnych matek!) odnajdujemy te same cechy, które nosi w sobie Nina i które są przyczyną jej kłopotów. Postać brata Niny jest bodaj najciekawsza – Bogdan to dowcipny nicpoń i fanfaron, a zarazem jedyny w rodzinie prawdziwie wolny od lęku „co-sobie- -ludzie-pomyślą”.

Książki Ewy Nowak można rekomendować nastolatkom bez obaw. Po Dana Wellsa sięgną zapewne i bez naszej rekomendacji. „Dexter” zrobił swoje.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]