Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Człowiek wiary i nadziei

Człowiek wiary i nadziei

07.05.2015
Czyta się kilka minut
Władysławowi Bartoszewskiemu szczególnie zależało na tym, aby między Kościołami w Niemczech i w Polsce kształtowały się nowe relacje.
Z premier Ewą Kopacz i kanclerz Angelą Merkel podczas obchodów 25. rocznicy Mszy Pojednania, Krzyżowa, 20 listopada 2014 r. Fot. Rafał Oleksiewicz / REPORTER
M

Miałem to szczęście, że dane mi było w ostatnich latach kilka razy spotkać Władysława Bartoszewskiego. Po raz ostatni 1 września 2014 r., w 75. rocznicę wybuchu II wojny światowej – spotkaliśmy się wtedy na dłuższej rozmowie. Bartoszewski nadawał ton w tamten wieczór – wielki narrator europejskiej historii, której doświadczył osobiście. Przeżył obóz Auschwitz, przeżył Powstanie Warszawskie, i mimo tych doświadczeń nie stał się wrogiem wszystkich Niemców, pełnym nienawiści do narodu niemieckiego. Potem zaś, po zakończeniu II wojny światowej, rządzący Polską komuniści wrzucili go do więzienia, na wiele lat. Ale go nie złamali – po opuszczeniu więzienia Bartoszewski pozostał intelektualnym opozycjonistą także przeciwko drugiej dyktaturze. A przy tym, we wszystkich przeciwnościach, na jakie natrafiał w życiu, pozostał wierny swojej wierze katolickiej – człowiek wiary, nadziei i miłości.

W ostatnich 25 latach swojej „biografii stulecia” dane mu było doświadczyć i tego, że historia Europy mogła w końcu zaoferować coś więcej – jemu osobiście i jego polskiej ojczyźnie – niż tylko kolejne cierpienia, niesprawiedliwość i przemoc. Bartoszewski należał do ojców założycieli polskiej demokracji, był ministrem spraw zagranicznych, a na koniec – w wieku 93 lat! – doradcą premierów Polski ds. polityki zagranicznej. Otrzymywał teraz wiele międzynarodowych wyróżnień, zwłaszcza za niezmordowane wysiłki na rzecz pojednania między Niemcami a Polakami oraz na rzecz zjednoczonej, wolnej Europy, której duchowych fundamentów nigdy nie tracił sprzed oczu.

Szczególnie zależało mu na tym, aby także między Kościołami w Niemczech i w Polsce kształtowały się nowe relacje. Gdy więc kilkanaście dni temu, 29 kwietnia, spora grupa polskich biskupów, księży i wiernych przybyła do dawnego obozu koncentracyjnego w Dachau, aby wspólnie z niemieckimi wiernymi, księżmi i biskupami upamiętnić 70. rocznicę wyzwolenia tego kacetu przez wojska amerykańskie, duch Władysława Bartoszewskiego był tam z nami.

Wraz z jego śmiercią utraciliśmy my wszyscy nie tylko wielkiego budowniczego i świadka pojednania, straciliśmy także – my, niemieccy biskupi – wspaniałego partnera do rozmowy, stale wnoszącego nowe inspiracje w relacje z naszymi polskimi sąsiadami. ©

KARD. REINHARD MARX jest przewodniczącym Episkopatu Niemiec.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]