Sieć informatyczna niemieckiego parlamentu musi być zbudowana od nowa, a jej oprogramowanie wymienione: to skutki cyberataku, którego celem, przez kilka tygodni, był Bundestag.
Atak był tak poważny, że odpowiedzialny za cyberobronę Urząd ds. Bezpieczeństwa Informatycznego długo nie mógł sobie z nim poradzić (nadal zresztąnie jest pewne, czy atak – polegający na kradzieży danych i przejęciu kontroli nad siecią – się skończył). Szef MSW Thomas de Maizière uważa, że dokonał go obcy wywiad. Media twierdzą, że chodzi o rosyjską FSB. W Bundestagu używa się 20 tys. komputerów – nie jest jasne, ile musi zostać wymienionych. ©℗
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















