Confessiones biskupa Jareckiego

Biskup Jarecki zgodził się z nami porozmawiać. Nie była to rozmowa z alkoholikiem, który zerwał z nałogiem. W tej historii alkohol to jedynie fragment straszliwego procesu destrukcji z zachowaniem pozorów normalności. Przeczytajcie, proszę, ku przestrodze wielu.
Czyta się kilka minut
 / / fot. Grażyna Makara
/ / fot. Grażyna Makara
Kim jest biskup? W perspektywie laickiej jest menedżerem, szefem, a jednocześnie przewodnikiem religijnym. W perspektywie wiary – następcą Apostołów, kapłanem w pełni (tylko on może wyświęcać księży i konsekrować nowego biskupa).
 
Jak to ma w praktyce funkcjonować, Pan Jezus dokładnie nie określił. Samo życie wymagało ustanowienia urzędu „starszych” – tych, którzy stali na czele wspólnoty. Stopniowo status „starszych” coraz precyzyjniej określano, na Zachodzie sięgając do wzorców administracji Cesarstwa Rzymskiego. Funkcję biskupa zaczęły wyrażać insygnia: pierścień, krzyż, kolor szat, nakrycia głowy (na co dzień piuska, na momenty uroczyste mitra). Po Soborze uroczysty strój biskupi, nieco uproszczony, zachował dyskretny urok majestatu. No i tytuły: następca Apostołów, „jego ekscelencja” (lub „eminencja”, jeśli jest kardynałem), zawsze z dodatkiem „najczcigodniejszy”.

Biskupi pomocniczy zwykle (ale niekoniecznie) partycypują we władzy ordynariusza. Ich wypowiedzi, decyzje i zachowania utożsamia się – pars pro toto – z Kościołem. Biskupem nie można przestać być, można co najwyżej (dobrowolnie lub z nakazu) przestać pełnić biskupie funkcje. Jakkolwiek to zabrzmi, powiem, że biskupi w Kościele to kategoria VIP (Very Important Person) sensu stricto.

Ks. Piotr Jarecki biskupem pomocniczym w archidiecezji warszawskiej został młodo (ur. w 1955, sakra w 1994 r.). Później zdążył być zastępcą sekretarza Konferencji Episkopatu, polskim przedstawicielem w COMECE (Komisji Konferencji Biskupów Wspólnoty Europejskiej), a nawet jej wiceprzewodniczącym oraz członkiem Papieskiej Komisji „Iustitia et Pax”. Wyróżniał się wykształceniem w zakresie nauk społecznych, bystrym umysłem i światowym obyciem. Dbał o swój wizerunek zewnętrzny: nienaganna sylwetka (codziennie rano biegał), staranny ubiór itp. Dbał o wizerunek intelektualny: pasjonat poważnych lektur, na bieżąco zorientowany w świecie kultury, obracający się w najlepszym towarzystwie. Znał swoją wartość i choć nie zawsze czuł się doceniany, robił wrażenie zadowolonego z siebie.

Niestety, 20 października 2012 r. na rogu warszawskich ulic Wybrzeże Gdańskie i Boleść bp Piotr Jarecki wjechał toyotą yaris w uliczną latarnię, a w jego krwi stwierdzono 2,6 promila alkoholu (pół litra whisky, jak ponoć wyjaśnił funkcjonariuszom straży miejskiej). No i się zaczęło: media nie zostawiły na nim suchej nitki. Nie pomogło, że winy się nie wyparł ani że wyrok sądu przyjął, że publicznie przeprosił i poinformował, iż podda się kuracji, ani że Watykan zawiesił go w biskupich czynnościach. Cóż, dla niektórych dopaść „biskupa pijaka” to prawdziwa gratka. Niewielu, jak ks. Wojciech Lemański, dziękowało mu za „odwagę publicznego stanięcia w prawdzie” i za to, że „zrobił wyłom w twierdzy Episkopatu, przez który to wyłom padnie snop światła z latarni na Wybrzeżu Gdańskim”.

Jak biskup Jarecki przeżywał publiczne upokorzenie, które zresztą sam sobie zafundował? Część okresu „wycofania z obiegu” spędził w opactwie trapistów Abbey of the Genesee. Tam, żyjąc twardym życiem wspólnoty, napisał książkę, którą czytałem jak – z zachowaniem proporcji – książkę innego biskupa, zatytułowaną „Wyznania” („Confessiones”). Chłodna, rzeczowa i bezlitośnie szczera refleksja odbiega od biskupiego stylu, do którego przywykliśmy. Autor nie poucza nikogo, daleki od religijnej egzaltacji patrzy na swoje dotychczasowe życie i odkrywa, jak rola społeczna (pełniona funkcja, kierowane doń oczekiwania itd.) niszczyła w nim człowieka, wierzącego, księdza i biskupa.

O wszystkich tych sprawach biskup Piotr zgodził się z nami porozmawiać. Nie była to rozmowa z alkoholikiem, który zerwał z nałogiem. W tej historii alkohol to jedynie fragment straszliwego procesu destrukcji z zachowaniem pozorów normalności. Przeczytajcie, proszę, ku przestrodze wielu. ©℗

 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2015