Reklama

Wyznania

Wyznania

20.04.2015
Czyta się kilka minut
Bp Piotr Jarecki: W ostatnim etapie uzależnienie, owszem, było. Alkohol pomagał mi w lekturach i pisaniu, był pomocą, gdy byłem zestresowany. Intelektualnie będąc blisko Boga, egzystencjalnie i życiowo się od Niego oddalałem.
Bp Piotr Jarecki, Warszawa, kwiecień 2015 r. Fot. Grażyna Makara
K

KS. ADAM BONIECKI: Po wypadku, wyroku sądowym i zawieszeniu w wykonywaniu dotychczasowych obowiązków nie tracił Ksiądz Biskup czasu. Oprócz terapii i podróży do różnych ośrodków naukowych było coś więcej: pobyt w opactwie trapistów Abbey of the Genesee. Duchowe doświadczenia tego okresu zawarł Ksiądz Biskup w książce „Podróż do siebie”, którą przeczytałem jako rodzaj augustyńskich „Wyznań”. Dlaczego i skąd ci trapiści?

BP PIOTR JARECKI: Trochę pod wpływem lektury książek moich ulubionych autorów – „Siedmiopiętrowej góry” Thomasa Mertona i „Dziennika z Genesee” Henriego J.M. Nouwena. Ale ostateczną decyzję podjąłem, słuchając homilii proboszcza pewnej goszczącej mnie kanadyjskiej parafii, który mówiąc o życiu św. Franciszka, wspomniał jego okres pustelniczy. Wtedy poczułem wewnętrzny imperatyw: musisz zrobić to samo, nie wystarczy jeździć po...

20231

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

tylko czekam na systemowe działania nie tylko w odniesieniu do życia jednej osoby - ale również dla dobra pasterzy - podwładnych. Te uczucia i emocje, potem złe nawyki i "staczanie się" jest udziałem wielu kapłanów - niech ksiądz zadba o swoich podwładnych, aby trwali w radości życia i sensie swoich wyborów życiowych.

Piękny wywiad!Przeczytanie tej rozmowy-wyznania, sprawiło, że jest mi lżej na duszy:) Biskupowi Jareckiemu zyczę,żeby odnalazł siebie i Boga na nowo a przed wszystkim, żeby wytrwał!

Dziekuje ks. Bonieckiemu za rozmowe i sposob jej prowadzenia. Dziekuje biskupowi Jareckiemu za szczerosc. Napisze przekornie: Ciekaw jestem, ile dobrych zamiarow uda sie zrealizowac biskupowi w nastepnych dwoch latach? Mimo wszystko trzymam kciuki! Konrad

Przeczytałam rozmowę i mam mieszane uczucia: ciężko zachwycać się skruchą księdza biskupa, bo w zestawieniu ze stwierdzeniem, że zaledwie "stuknął w lampę" i "wina leży po obu stronach" nie wydaje się ona do końca szczera. Błędy zdarzają się każdemu - bo jesteśmy tylko ludźmi, jednak warto o tym pamiętać nie tylko w chwilach słabości, ale także w momentach powodzenia i dobrej passy - wtedy trudniej popaść w pychę, nawet, gdy zachowanie wiernych, przyjaciół i bliskich nas ku temu skłania.

Dla osób wysyłających codziennie dzieci do szkoły pijany kierowca jest potencjalnym zabójcą a nie biedakiem wymagającym pomocy, który nieszczęśliwie „puknął w lampę”. Sama mam teraz przed oczami rodziców pewnej Ani, którzy po wizycie biskupa w parafii musieli wyprawić pogrzeb i kilka lat dochodzili sprawiedliwości w sądach, bo auto biskupa nie zatrzymało się po potrąceniu ich dziecka – nigdy nie ustalono czy kierowca był trzeźwy. Osobiście nigdy nie idealizowałam biskupów ale nie mam wątpliwości, że oni nie godzą się na tzw. stawanie w prawdzie – oficjalnie dla naszego dobra, żeby uniknąć zgorszenia a faktycznie dla utrzymania mitu własnej idealności – ks. Lemański jest tego żywym dowodem. Skoro Biskup Jarecki zdecydował się przyznać do prawdy i pracować nad sobą - chwała, ale poczekajmy z gratulacjami na wyniki a nie tylko zamiary. Czytając o pastowaniu butów i „władcy pierścieni” nie mam wątpliwości, że droga jest długa bo biskupi żyją w innym świecie - a władza i luksus demoralizują i ciężko się ich wyrzec.

Przeczytałem ten wywiad uważnie i cieszę się, że Ks. P. Jarecki wyciągnął sporo wniosków ze swojego wcześniejszego życia. Ale jeszcze długa droga przed nim, jak przed nami wszystkimi... Drażni mnie to ciągłe: "Ks. Biskupie". Czy nie wystarczy czasem powiedzieć po prostu: księże czy bracie. Przecież Ks. Adam Boniecki mógłby być ojcem a może i dziadkiem ks. Jareckiego. Dodam jeszcze, że zdziwiła mnie reakcja Ks. Jareckiego, gdy ktoś do niego powiedział per "ty". Jestem w jego wieku, ale wcale się nie obrażam, gdy ktoś powie do mnie per "ty", tylko też odpowiadam per "ty".

Podobnie, jak Pan Schneider, dziękuję ks. Bonieckiemu za przeprowadzoną rozmowę a biskupowi Jareckiemu za szczere odpowiedzi. Nie razi mnie ciągłe "Ks. Biskupie" (uwaga Pana Jana G.). Dobra rozmowa, poważna rozmowa cechuje ludzi, którzy darzą się szacunkiem. Używany zwrot jest tego wyrazem. Mamy dopiero kilka komentarzy, a już zaczynamy podważać w nich szczerość intencji i powątpiewać w możliwość przemiany. Dalekie to jest od miłosierdzia, z którym przyszedł ks. Boniecki do biskupa Jareckiego.

Mnie nie razi wyrażenie "Ks. Biskupie" , drażni mnie ciągłe jego powtarzanie. Przecież sam Ks. Jarecki powiedział, że był wyalienowany, że czuł się "pasterzem z zewnątrz". Właśnie to ciągłe powtarzanie: "ks. biskupie, arcybiskupie, kardynale" czy "ekscelencjo, eminencjo" etc. najbardziej alienuje. Czy nie wystarczy: 'proszę księdza', 'proszę brata', 'ojcze' ? Do Chrystusa mówimy: Panie , Ojcze, Boże. Czy do hierarchów musimy ciągle zwracać się w sposób, który będzie podkreślał dzielącą nas przepaść? Myślę, że ta alienacja - szczególnie widoczna w Polsce - wynika z nieprzemyślenia Soboru Watykańskiego II i zamrożenia feudalnych stosunków w Kościele /było to konieczne w okresie komunizmu/. Dziś feudalizm kościelny nie jest możliwy, bardzo dobrze to rozumie Papież Franciszek.

stojących wyżej w hierarchii wynika z wychowania, a niekoniecznie z poczucia własnej podrzędności, choć tak może być odbierane i często tak jest. Nie dotyczy to ks. Adama, pozwalam sobie sądzić, który stara się podkreślić nie tyle sprawowaną funkcję/ stanowisko, co osobę piastującą tak ważny urząd. Niemniej zgadzam się z Janem, przesadne podkreślanie tytułów może drażnić i przywodzić na myśl nie najlepsze, panujące stosunki w Kościele. Osobiście jestem zazwyczaj bardzo bezpośrednia w kontaktach, co innego forum publiczne. Z koleżankami w pracy jestem na tzw. 'Ty' a przy uczniach staram się zachować taką samą zasadę jakiej wierny pozostaje ks.Adam. Może to i staroświeckie.

Dnia 28 marca 2002 roku Ojciec Święty Jan Paweł II przyjął rezygnację abp. Juliusza Paetza z urzędu metropolity poznańskiego- notatka z biogramu abp. Paetrza, zamieszczona na oficjalnej stronie Archidiecezji Poznańskiej. Informacja o Biskupie Jareckim zamieszczona na oficjalnej stronie Archidiecezji Warszawskiej-Posługa w Warszawie, która nastąpi po ponad dwóch latach zawieszenia w konsekwencji wypadku samochodowego pod wpływem alkoholu, będzie miała charakter czasowy. Bez komentarza.

Ostatnio na kazaniu usłyszałem księdza porównującego sie do Dobrego Paterza. Stwierdzającego, że jego rola to bycie Dobrym Pasterzem. Z poczatku to rozumiałem, lecz po chwili przestałem. Przecież Dobry Pasterz który życie oddaje za owczarnie to Jezus. Jakże często można pomylić role. Będąc jedną z owiec w owczarni Jezusa, poczuć się Jezusem. A to tylko jedna z owiec, ta która jedynie stoi na przedzie ludu by w imieniu ludu zanosić prośby do jedynego Pasterza. To nie Jezus uczynił go swoim odbiciem. To owczarnie w strachu ukryła się za jego plecami, aby to na niego pierwszego spadł gniew Boga, za grzechy owczarni. Jego zadaniem jest brać na siebie grzechy swojego ludu. Ponosić karę i pokutować za grzechy ludu. Cierpieć za ich grzechy. I dopiero wtedy staje się obrazem Jezusa. Nie jako tak znienawidzony "uczony w piśmie", lecz jako ten który pragnie cierpieć, by kara i cierpienie nie spotkały innych.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]