Z zawodem przyjęłam fakt zdjęcia z anteny telewizyjnej serialu "Cudowne lata" - pozbawionej przemocy, ciepłej i głębokiej opowieści o dzieciństwie i dorastaniu wrażliwego i refleksyjnego chłopca. Serial emitowała telewizja Polsat przez pięć tygodni. Potem, bez słowa wyjaśnienia, serial zniknął. Osoba odpowiedzialna w stacji za kontakt z widzami, odpowiadając na moje pytanie o wyjaśnienia decyzji, dała do zrozumienia, że serial miał tylko zapełnić chwilową lukę w ofercie programowej. Paradoksalnie "wypełniaczem" został wartościowy film, w zdecydowanie mniej wartościowej reszcie ramówki. Poruszyła mnie ta sprawa przede wszystkim z powodu toczących się w ostatnim czasie dyskusji na temat wychowania młodzieży, kłopotów z agresją w szkołach, przemocy. Tęgie głowy zastanawiają się, jak "gasić pożary", jednocześnie lekką ręką eliminuje się wszystko, co mogłoby pomóc w kształtowaniu wrażliwszego stosunku do świata u najmłodszych i dorastających. To zadziwiające i smutne. Być może czas najwyższy pogodzić się z faktem, że programy tego typu po prostu nie przystają do naszej krzykliwej i tabloidalnej rzeczywistości.
GRAŻYNA BILIK (Kraków)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














