Cięcia

Łaziłem po mieście małym, niezapchanym, niezatłoczonym, kiedy przypomniał mi się wiersz Mirona Białoszewskiego „Do NN***”:
Czyta się kilka minut

nagle
wycinasz się
z pomieszanych form ulicy
wypukłością nóg
twarzy

zbliżasz się – pół
mijam cię – pół

jakże mi szkoda
tej zawsze jednej strony nie widzianej!
odchodzisz – pół
ruch innych
kroi cię
w coraz drobniejsze
kawałki

nic mi z ciebie nie zostało
nagle

Człowiek dany nam połowicznie, w formie pospiesznej, migawkowej – temat, można powiedzieć, zgrany. W iluż to filmach były takie sceny: kamera wyławia z tłumu jedną twarz, by po chwili porzucić ją dla innej, a potem kolejnej i następnej? Na ilu fotografiach zapisano to doznanie: czyjś profil, czyjaś sylwetka lub spojrzenie zatrzymało naszą uwagę, wydobyło się z tła, lecz niepewnie, nietrwale, po chwili zapewne znów się w nim rozpłynie? Temat podejmowali malarze, pisarze, publicyści płci obojga od czasu, gdy uporczywa tłumność stała się powszechnym doświadczeniem mieszkańców miast: ludzie nie zbierali się już na placach w związku z obwieszczeniem władz czy egzekucją, lecz poruszali się w tłumie na co dzień, w tłumie pracowali, robili zakupy, w tłumie odpoczywali. Każdego dnia droga jednego przecina się z drogami tysięcy innych, obecnych, niekiedy męcząco, uciążliwie, lecz w jakimś sensie przezroczystych, pozbawionych twarzy, póki nie zaistnieje coś, co na moment uczyni ich konkretnymi i widzialnymi.

Temat zgrany, ale Białoszewski podejmuje go sugestywnie i po swojemu. Cały wiersz ustawiają słowa „wycinasz się” i „kroi cię”. Jakbyśmy znaleźli się w wielkim zakładzie krawieckim albo stanęli przed olbrzymią szatkownicą. Człowiek nie „zjawia się” tu, lecz „wycina”; jest najdosłowniej wycinkiem całości, której nie sposób ogarnąć, a tym bardziej przyswoić. Gdyby był „zjawą”, byłby czymś wobec tej całości osobnym, ale jako „wycinek” jest jej integralną, na chwilę tylko wyodrębnioną częścią. W „pomieszaniu form” udaje mu się zwrócić uwagę patrzącego „wypukłością nóg / twarzy”. To też ciekawa metafora; patrzymy na świat – na innych – płasko, to znaczy unifikująco, dwuwymiarowo, i tylko w rzadkich chwilach na tym płaskim obrazie pojawia się fałda czy wypukłość. Ustawiając obok siebie te dwie metafory, wycinania i wybrzuszenia, Białoszewski doskonale oddaje sam moment dostrzeżenia drugiego, pełen sprzeczności i w gruncie rzeczy trudny do opisania. Po czyjej stronie tak naprawdę jest inicjatywa? Czy to on, ten mijany, „wyciął się”, żebym go dostrzegł? Czy to raczej ja mam w sobie taką uważność, która wyłapuje wszelkie „wypukłości”?

A potem to przejmujące „pół”: „zbliżasz się – pół”, „odchodzisz – pół”. Mijając się w pośpiechu, ukazujemy sobie wzajemnie tylko jedną stronę. Kobieta z wysoko upiętymi blond włosami ma zaróżowiony prawy policzek, pieprzyk na szyi, czerwoną torebkę. Twarz chłopca jest upstrzona bliznami po trądziku. Kilkudniowy zarost mężczyzny siwieje, owijany dymem z palonego gdzieś po drugiej stronie ciała papierosa. Zwróćmy uwagę, że Białoszewski nie wpisuje do wiersza podobnych szczegółów, skupia się na samym doświadczeniu, które jest niespodziewane i niczego tak naprawdę nie pozwala zachować w pamięci. „Wycięty” człowiek ukazuje się i jednocześnie chowa, jest obecny tylko na wpół: dostrzegliśmy go, ale już go nie ma, ginie wśród kolejnych „cięć”. Zapamiętanie tych czy innych szczegółów niczego by tu – zdaniem poety – nie zmieniło. Bo tym, czego się doświadcza, nie jest epifania pojedynczego istnienia (tak by zapewne opisał tę sytuację Miłosz), lecz strata, niespotkanie i związany z nimi smutek. „Nic mi z ciebie nie zostało” – oto finał. I powtórzone raz jeszcze słówko „nagle” – klucz do świata, w którym wszystko dzieje się (jak to się dziś mówi) na szybkości, tymczasowo, po wierzchu.

W takim mieście jak Chojnice ludzie z łatwością wycinają się z tła. Dzień jest słoneczny, przechodnie są wyraźni, jaśni, zrobieni z ciepłej materii. Jeśli się chce, można długo cieszyć się zapamiętanym szczegółem. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2018