Chwila przerwy

Wpadła mi w ręce książka „Żagiel na przełęczy”. Tak się mówi: wpadła, ale w tym przypadku posłała mi ją przez trzecią osobę autorka, Katarzyna Włodyka de Simone, której nie znałem.
Czyta się kilka minut

Świat dookoła po raz kolejny wariował, co otworzyłem internet, to lała się z niego nowa porcja szałów, w większości nienawistnych, tylko Leon spał spokojnie. Co zrobić, żebym i ja mógł spokojnie zasnąć? Miałem mnóstwo innej, pilnej roboty, więc natychmiast zabrałem się za lekturę. Przez dwa popołudnia czytałem tę opowieść o toskańskim mieście Prato, o którym wcześniej musiałem słyszeć, ale jakoś nie zapisało się w mojej pamięci. Historię znakomitego malarza Filippa Lippi, karmelity, który porwał z klasztoru w Prato młodą zakonnicę, żeby następnie uwiecznić ją na swoich obrazach jako św. Małgorzatę, Salome i Matkę Boską, znałem na pewno. W Starej Pinakotece w Monachium oglądałem nawet portret owej zakonnicy – teraz wiem, że nazywała się Lukrecja Buti – na obrazie „Madonna z Dzieciątkiem” tak pięknym, że warto było dla niego machnąć ręką na znacznie bardziej znane dzieła. Niestety, w czasach, kiedy dużo czytałem o sztuce, Filippo Lippi, a także jego syn Filippino (bo, jak pisze cytowany w „Żaglu...” Vasari: „brat Filip, wielce rozmiłowany w zaletach Lukrecji, uczynił ją ciężarną, a ta, w przewidzianym terminie, powiła mu dziecię płci męskiej”) byli upychani między sławniejszymi artystami, jak choćby Masaccio, od którego starszy z Lippich uczył się malarskiego fachu, czy Boticelli, który znacząco wpłynął na młodszego.

Esej-opowieść Włodyki de Simone konstrukcyjnie przypomina prozę Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, z charakterystycznym nakładaniem na siebie różnych historycznych planów i splataniem w jeden węzeł wątków, które z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego. Ulicami Prato przechadzają się więc równocześnie XIV-wieczny kupiec, XV-wieczny malarz-rozpustnik czy XX-wieczny pisarz; tym pisarzem jest Curzio Malaparte, którego – nawiasem mówiąc – Herling cenił, choć nie lubił, i którego umieścił pod zmienionym nazwiskiem w jednym ze swoich opowiadań. Malaparte, syn Niemca i Włoszki, przyszedł na świat w Prato tylko dlatego, że jego ojciec, trudniący się farbowaniem tkanin, szukał tam pracy. Na przełomie wieków miasto przeżywało ostatni w historii boom gospodarczy: zwożono doń z całego świata zużyte ubrania, z których „po długiej i szkodliwej dla zdrowia pracującego obróbce (...) odzyskiwano wełniane włókno i wytwarzano zeń nową, zregenerowaną tkaninę, która jak świeże bułki sprzedawała się w całej Europie po konkurencyjnych cenach”. Po latach pisarz wspominał, jak z rówieśnikami nurkował w stosach szmat, znajdując w nich muszle, zasuszone zwierzątka, chińską maskę, a nawet odciętą kobiecą dłoń...

Opowieść meandruje, ale składające się na nią historie znajdują w końcu swój ziemski, a bywa, że i niebieski finał. Ten ostatni chwyt nie każdemu pewnie przypadnie do gustu, pamiętajmy jednak, że opowiada się tu o czasach, w których wyobrażenie krewnych siedzących na chmurze i obserwujących, jak radzą sobie ich potomkowie, nie było uważane za naiwne. Intencję autorki rozumiem tak: jeśli mamy przenieść się w czasie, musimy przenieść się naprawdę, niejako wyrwać korzenie z miejsca, w którym jesteśmy (umysłowo i duchowo), i wsadzić je w miejsce, które pragniemy odczuć i zrozumieć. To się udało. Uczciwie powiem, że wolę pisanie raczej szorstkie, operujące krótszym, bardziej zdecydowanym zdaniem; a jednak „Żagiel na przełęczy” dał mi sporo przyjemności i wrażenie, że dotknąłem czegoś rzeczywistego, choć nieuchronnie minionego.

No cóż, miła to była przerwa. A teraz, drodzy Państwo, czas wracać do naszych szałów.©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 5/2018