Rok 1980, zaczynam studia na UJ. Biorę udział w strajkach, poznaję Wielkich Krakowa. Zaczynam zapelniać białą kartę swej pustej głowy. Dostajemy wszyscy lekcję życia. Pomaga nam w tym "TP". Godziny pod kioskiem to nadzieja że uda się kupić "TP". Często nie. Lecz mam już przyjaciół, którzy mają. Noc na czytanie i posłać dalej. Ciągła walka o wolność słowa, to rozprowadzanie ulotek, sprzedaż książek z drugiego obiegu. To wszystko uczy nas wspólnoty. Należy być przy innych, gdy tego potrzebują. Pamiętam ocenzurowane artykuły - i to już był znak, co sie dzieje.
W 1985 r. wracam do rodzinnego miasteczka, a w październiku są wybory. Dajemy z mężem świadectwo: nie idziemy. W listopadzie mam zacząć pracę. No cóż, mówi dyrektor szkoły, nie była pani do wyborów, nie może pani uczyć dzieci. Po roku zlitowali sie...
Kochany Księże Adamie, każda środa to święto w naszym domu, a każdy numer idzie do biednych, ale mądrych. Chodziłam po Krakowie z ulotkami, z opornikami, już nie mogę doczekać się wtorku. Przykleję [tygodnikową naklejkę] na torebkę i pójdę do kościoła.
Pozdrawiam całą redakcję,
Krystyna
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.













