Reklama

Byle łosoś był na stole

Byle łosoś był na stole

01.02.2021
Czyta się kilka minut
Krzysztof Wojtas, działacz środowiskowy: Oferujemy pomoc rozwojową Afryce w zamian za dostęp do tamtejszych łowisk. Z pomocą bywa różnie, za to z powodzeniem drenujemy zasoby tych krajów.
DEA / V. GIANNELLA / GETTY IMAGES
B

BARTOSZ RUMIEŃCZYK: Chińska fabryka mączki rybnej w Gambii. Taka jest pierwsza scena filmu „Stolen Fish” dokumentalistki Małgorzaty Juszczak. Czy może być coś bardziej abstrakcyjnego dla widza w Polsce?

KRZYSZTOF WOJTAS: To temat naprawdę bardzo istotny dla polskiego widza. I to w kilku warstwach. Z jednej strony pokazuje negatywne skutki globalizacji, a z drugiej opowiada o działaniach neokolonialnych, w które zaangażowana jest Europa, w tym także Polska.

Nawet jeśli to chińskie fabryki?

Europa nie jest tu bez winy. Drenujemy zasoby tzw. globalnego Południa, a nasz styl życia odbija się negatywnie na ludziach mieszkających w tych krajach – i o tym ten film opowiada. A także o migracji zarobkowej, którą cały czas postrzegamy jako coś gorszego niż uchodźstwo.

Bo mamy o niej fałszywe wyobrażenie. Myślimy, że to wygląda tak, jak wyjazd...

14425

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Potężna Rzeczpospolita Uniam-Wesi była już od wieków siedliskiem wyższej cywilizacyi. Obywatele jej byli sobie równi. Od wieków w tej sprawiedliwej i szczęśliwej krainie panowała miłość bliźniego, posunięta aż do poświęcenia z zaparciem się siebie samego. [...] Od dawna już nie było na ziemi wojen. Ostatnie były toczone z barbarzyńcami, którzy objęli Europę w spadku po rasie białej i wiedli nędzny, a burzliwy żywot. Cześć tych ludów wygasając złagodziła swe obyczaje i przyjęła wyższą cywilizacyę. ******** - Więc nie jadacie mięsa?--zagadnął profesor archeologa. - Mięsa? - zapytał blednąc starzec. – No tak! mięsa zwierząt, np. baranów, wołów, wieprzów? Cóż w mem zapytaniu dziwnego? Oblicze lingwisty skrzywiło się kurczowo. Mimo wysiłku, nie mógł zapanować nad ogarniającym go wstrętem. - Choćby nawet i żyły zwierzęta nikt nie zdobyłby się na okrucieństwo zabijania istot żywych i na brutalność spożywania ich ciała... - przemówił popielaty człowiek z widocznym wysiłkiem. – Czemże się żywicie? Jesteście, jak wnoszę wegeteryanami? - Ależ na to za mało mamy miejsca na ziemi. Chemia dostarcza nam związków, potrzebnych do podtrzymywania procesów życiowych. Odkąd ludzkość porzuciła zwierzęcy i wstrętny sposób odżywiania się, wygasła większość chorób, które gnębiły ród ludzki, a co ważniejsza, znikły instynkta, które trzymały ludzi w stanie zbydlęcenia lub pchały w objęcia zbrodni. Żyjemy w mierności i możliwej prostocie obyczajów. Potrzeb fizycznych mamy niewiele, a staramy się ich mieć jak najmniej, a za to czasu i sił więcej na zaspakajanie potrzeb duchowych, na przyjemność służenia bliźnim. [...] Im dłużej patrzał geolog na postać dyrektora, tem większa ogarniała go wątpliwość czyli kobietę miał przed sobą, czy mężczyznę. Nie śmiał zadać niedyskretnego pytania, wreszcie nie oparł się pokusie. - Dziwnie delikatną jest twa postać, dyrektorze. Daruj, że cię zapytam, czyś mężczyzną? Starzec uśmiechnął się łagodnie. -- Jestem człowiekiem. A zauważywszy, iż odpowiedź nie zadowoliła geologa, dodał z prostotą: - Jeśli chcesz wiedzieć to, do czego my zresztą żadnej nie przywiązujemy wagi, powiem, że należę do rodzaju żeńskiego. - Z twych słów wnoszę, dyrektorze, że nie masz męża? - Naturalnie! jak większość... To jest podstawą naszego szczęścia i stanu ducha, do którego ludzkość tak długo tęskniła.... Prawił jeszcze dużo starzec, ale były to już rzeczy, których geolog mimo wysiłku zrozumieć nie był w stanie". ---- Erazm Majewski, "Profesor Przedpotopowicz", Warszawa 1898

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]