Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Bliski Berlin

Bliski Berlin

08.10.2012
Czyta się kilka minut
Nasza Współpraca wiązała się z obawami. Przed wejściem do Unii Europejskiej baliśmy się, że Niemcy nas „wykupią”. tymczasem Niemcy obawiali się napływu taniej siły roboczej z Polski. Po co nam były te lęki?
N

Najważniejsza kwestia: układ sił gospodarczych na pograniczu nie jest już jednostronny, Niemcy przestały dominować. Oprócz aktywności małych i średnich przedsiębiorstw z Polski pojawiają się na rynku niemieckim duzi gracze: KGHM inwestuje w Saksonii (od 2015 r. ruszyć ma tam wydobycie miedzi). Po otwarciu niemieckiego rynku pracy na granicy próżno wypatrywać kolejek polskich gastarbeiterów. Głębsza analiza relacji polsko-niemieckich pozwala obalać mity i ujrzeć, ile udało się zrobić w stosunkach gospodarczych, społecznych i w dialogu historycznym.

Zimne pogranicze

Pogranicze polsko-niemieckie jest dziś „zimne”. To znaczy, że nie spotkamy namiętności i niechęci, które na takich terenach są żywe, przez pamięć krzywd. Wrocławianie są dumni z dziesięciu noblistów pochodzących z ich miasta, choć żaden z nich nie mówił po polsku, miasto już godzi się bowiem ze swoją historią i do niej odwołuje. Wybudowało pomnik dla uczczenia „nieistniejących cmentarzy” – zniszczonych w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu. Największa hala widowiskowa ponownie nosi nazwę Hali Stulecia – wzniesiono ją w 1913 r., w setną rocznicę bitwy z wojskami napoleońskimi pod Lipskiem.

Polsko-niemieckie pogranicze jest też stykiem „starej” i „nowej” Unii Europejskiej, dlatego rolą regionów przygranicznych jest „zszycie” Polski z Niemcami, a dzięki temu głębsza integracja Polski z Unią. Wspólne projekty Berlina i Warszawy w dziedzinie transportu, gospodarki i energetyki umożliwią większy przypływ inwestycji, i to nie tylko w rejonach przygranicznych. Niemcy są od lat największym partnerem handlowym Polski i nawet w obliczu kryzysu nic nie wskazuje, że może to ulec zmianie. Polska jest „podwykonawcą” gospodarki niemieckiej: nasza produkcja jest tańsza, a jakość taka sama. Niemcy przyciągają Polaków: przez lata – mimo oficjalnie zamkniętego dla nas rynku pracy – kraj ten był celem emigracji. Po otwarciu rynku pracy w maju 2011 r. Polacy pracujący w Niemczech zalegalizowali swój pobyt, nie było fali nowej emigracji, której tak się obawiano.

Jak ważnym sąsiadem są dla nas Niemcy, unaocznia choćby fakt, że wiele rejonów przygranicznych ma lepsze połączenia z Berlinem niż Warszawą. Budowę dróg łączących Polskę i Niemcy można uznać za przełom: autostrada A2 łączy Warszawę i Poznań z Berlinem, natomiast A4 i A18 południe Polski z Dreznem i Berlinem. Obie nitki przyspieszą rozwój gospodarczy. Wiele jest jeszcze do zrobienia: reforma potrzebna jest choćby na kolei – połączeń jest niewiele, pociąg jedzie wolno. Brakuje też perspektyw dla transportu rzecznego. Odra – druga pod względem wielkości rzeka Polski i trzecia Niemiec – jedynie w dolnym biegu jest żeglowna i obsługuje transport między Berlinem a Bałtykiem. Wykorzystanie Odry – temat naprawdę ważny – powinno stać się obecne w debacie polsko--niemieckiej.

Unia regionów

Od kilku lat powstaje Partnerstwo Odry, nieformalna „unia” ośmiu regionów: województw dolnośląskiego, lubuskiego, zachodniopomorskiego, wielkopolskiego oraz Saksonii, Brandenburgii, Meklemburgii Pomorza Przedniego i Berlina. Rola Berlina jest jasna – jako metropolia szuka obszaru oddziaływania, pozostałe regiony poszukują strategii współpracy z Berlinem. Samorząd Dolnego Śląska kilka lat temu zaproponował stworzenie Strategii Polski Zachodniej, która miałaby wzmacniać pozycję polskich województw wobec silnych niemieckich landów i przysłużyć się wzmocnieniu współpracy z nimi.

Inną kwestią, która zadecyduje o obliczu pogranicza, jest nauka języka sąsiada. W obu krajach króluje angielski. Niemiecki w Polsce jest w defensywie, a nauka polskiego w Niemczech rozwija się powoli. Musimy się pogodzić z tym, że większość kontaktów, szczególnie gospodarczych, będzie mieć miejsce z użyciem angielskiego. Jednak potrzebna jest regionalna strategia wsparcia nauki języka sąsiada.

Jest to niezbędne dla dalszego wzajemnego zrozumienia.  

Bartłomiej Ostrowski jest dyrektorem ds. współpracy z zagranicą w Urzędzie Marszałkowskim we Wrocławiu. Pracował m.in. w Kancelarii Premiera Saksonii w Dreźnie i Fundacji Krzyżowa.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]