Reklama

Ładowanie...

Baku korzysta z chwili

Baku korzysta z chwili

19.09.2022
Czyta się kilka minut
W

Wojska Azerbejdżanu, który od 30 lat toczy z Ormianami wojnę o Górski Karabach – ormiańską enklawę, która po zwycięskiej secesyjnej wojnie (30 tys. zabitych) ogłosiła niepodległość – zaatakowały Armenię. Zanim po dwóch dniach walk zawarto rozejm, zginęło ok. 150 Ormian i 80 Azerów. Rosja, odwieczna sojuszniczka Armenii, związana z nią układem obronnym (wraz z Białorusią, Kazachstanem, Kirgizją i Tadżykistanem tworzy Organizację o Zbiorowym Bezpieczeństwie), nie udzieliła jej pomocy, choć rosyjscy żołnierze stoją na granicach Armenii, a w Giumri przy granicy z Turcją mają bazę. Azerowie zaś w natarciu na Armenię korzystali z dostaw tureckiej broni i politycznego wsparcia Turcji.

Azerowie, którzy dwa lata temu odbili z rąk Ormian – również dzięki tureckiej pomocy – większość Karabachu, tym razem, korzystając, że Rosja zajęta jest wojną w Ukrainie, żądają od Ormian reszty Karabachu, a także eksterytorialnego „korytarza” przez ormiański Zangezur, oddzielający Azerbejdżan od należącego do niego Nachiczewania i od Turcji.

Armenia, słabsza wojskowo od Azerów i opuszczona przez Rosję, zapowiada, że nie oglądając się na Kreml, już wkrótce podpisze z Azerami pokój – w zamian za autonomię i gwarancje bezpieczeństwa dla Karabachu. Ale zapowiada też, że „korytarza” przez Zangezur nie odda. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]