18 września w centrum prasowym mediaholdingu Rossija Siegodnia odbyła się prezentacja „graficznej powieści patriotycznej dla młodzieży”, czyli komiksu „Specjalna operacja wojskowa – historie niewymyślone”. Jak twierdzą pomysłodawcy, dzieło oparte jest „na autentycznych wydarzeniach specjalnej operacji wojskowej [tak nadal oficjalnie nazywa się agresję Rosji wobec Ukrainy – AŁ], rozmowach z uczestnikami walk oraz mieszkańcami Donbasu, którzy ucierpieli na skutek działań kijowskiego reżimu”.
Współautorami „powieści w obrazkach” są członek Izby Społecznej przy prezydencie Maksim Grigorjew i pisarz Siergiej Łukjanienko (autor bestsellerów „Nocny patrol”, „Dzienny patrol”). Łukjanienko jest znany ze swoich antyukraińskich poglądów, powtarza, że nie ma takiego państwa jak Ukraina – „to tylko część wielkiej Rosji”. W 2014 r. z radością powitał aneksję Krymu, a w lutym 2022 r. – inwazję Rosji na Ukrainę. Jego nazwisko figuruje na ukraińskiej liście sankcyjnej.

Grigorjew przyznał, że inspiracją stały się ukraińskie komiksy znalezione w bazie ukraińskiego batalionu Azow. „Ukraińcy z pomocą Zachodu robią świetną propagandę, potrafią pracować z dziećmi, nie wolno nam tego nie dostrzegać. (…) Pamiętam jeden z takich pseudohistorycznych komiksów, w którym opowiadano, że Moskwa wysyłała swoich komisarzy na terytorium Ukrainy, aby zabierać stamtąd krew ukraińskich dzieci”. Tytułu tego ukraińskiego komiksu Grigorjew nie podał. Nie zająknął się też o tym, że Rosja porywa na potęgę ukraińskie dzieci z terenów okupowanych i poddaje je rusyfikacji (za co prezydent Putin i rzeczniczka praw dziecka Maria Lwowa-Biełowa są ścigani międzynarodowym listem gończym).
Autorzy wyrazili nadzieję, że ich komiks trafi do szkół, w ręce uczniów starszych klas. „Dzieci, które wychowały się w tureckich hotelach w trybie all inclusive, w warunkach cieplarnianych, nie rozumieją, czym jest wojna. (…) Młodzi ludzie nie oglądają w telewizji programów informacyjnych, trzeba do nich dotrzeć inną drogą” – powiedział obecny na prezentacji redaktor naczelny „Gazety Parlamentarnej” Aleksandr Koriennikow. Po lekturze młodzieńcy mają zapewne zapałać chęcią natychmiastowego udania się na front w celu przetrzepania skóry Ukraińcom i wrogiemu blokowi NATO. Wobec zwiększania liczebności wojsk (Putin podpisał 16 września dekret o zwiększeniu personelu Sił Zbrojnych FR do 2 mln 389 tys., w tym 1,5 mln wojskowych) plany wychowawcze rosyjskiej młodzieży mają zawierać silny element militaryzacji świadomości. Komiks pasuje do tego założenia jak ulał.
Komiks zaczyna się takim dialogiem.
„Nieźle się okopali, naziści” – mówi jeden z rosyjskich żołnierzy.
„Nigdy bym nie pomyślał, że przyjdzie mi wyzwalać miasto, w którym chodziłem do szkoły” – odpowiada drugi.
„Zobacz, ukrywają się za plecami cywili. Nie możemy korzystać ze wsparcia artylerii” – konstatuje pierwszy.
Na następnej stronie czytelnik przenosi się do owego „wyzwalanego” miasta. To Mariupol. Wyją syreny alarmowe. Starszy mężczyzna ciągnie dziecko za rękę, szukają miejsca, gdzie mogliby się ukryć.
„Cywili trzeba było wywieźć” – mówi jeden z ukraińskich żołnierzy.
„Mykoła, nie znasz się na strategii – mityguje go towarzysz broni, który ma na karku wytatuowaną swastykę i tryzub. – Ale ja cię nauczę”.
Bierze broń do ręki i strzela do cywili.
I tak dalej – wszystko zgodnie z opowieściami kremlowskiej propagandy, ubierającej przeciwnika w szaty nazistów i zbrodniarzy, a swoich pokazującej jako nieskalanych rycerzy. Im bardziej nieprawdziwa jest ta „autentyczna opowieść”, tym lepiej się sprzedaje, owinięta w propagandowe sreberko.
Wydawcy mają nadzieję, że ich patriotyczny komiks zyska oficjalne wsparcie państwa. Planują powstanie całej serii. Nazwisko Łukjanienki ma być wabikiem komercyjnym, przyciągającym rzesze czytelników.
Podtytuł komiksu „historie niewymyślone” współgra z tytułem grantu „SWOi. Historie niewymyślone” (SWO – skrót od spiecyalnaja wojennaja opieracyja, czyli specjalna operacja wojskowa). W ramach projektu w dwunastu teatrach w całej Rosji – „od Moskwy po Ługańsk i od Machaczkały po Kirow” – mają być wystawione spektakle poświęcone tematyce SWO. Każdy spektakl to historia człowieka, który brał udział w operacji; teksty powstaną na podstawie opowieści konkretnych ludzi. Na marzec 2025 r. planowana jest np. premiera sztuki „Jak pozostałem człowiekiem” w teatrze w Kursku. Na marginesie: ciekawe, czy do premiery dojdzie, jeżeli w obwodzie kurskim armia ukraińska nadal będzie w natarciu.
A swoją drogą, życie samo pisze gotowe scenariusze. Jak choćby taką autentyczną historię spisaną przez politologa Iwana Prieobrażenskiego: „Mieszkaniec Jakucji Siergiej Jegorow został zmobilizowany w październiku 2022 r. (…) W domu zostawił żonę i 14-letnią pasierbicę. Pół roku później żona przeprowadziła się do konkubenta. Dziecko zostawiła. Dziewczynka miała trafić do domu dziecka. Jegorow interweniował, udało mu się tymczasowo umieścić pasierbicę u babki. W sierpniu 2023 r. Jegorow przyjechał do domu na urlop. Próbował odnaleźć żonę. Nie odnalazł. Dowiedział się od ludzi, że konkubent, niejaki Władisław Korniłow, zamordował ją.
Jegorow obawiał się, że gdy po urlopie wróci na front, pasierbicę wyślą do domu dziecka. Sędzia, który prowadził proces Korniłowa, zezwolił Jegorowowi na pozostanie w domu jako stronie poszkodowanej. W tym czasie dwukrotnie próbowano go aresztować za dezercję. Odrzucono jego wniosek o demobilizację w związku z sytuacją rodzinną (zgodnie z przepisami jedyny opiekun dziecka do lat 16 ma takie prawo). Władze mówiły: »oddaj dziewczynkę do domu dziecka i jedź wojować«. Korniłow został skazany na 10 lat.
Tak, zgadliście – Korniłow nie siedzi w łagrze, podpisał kontrakt z rosyjskim ministerstwem obrony i pojechał zabijać Ukraińców. Pasierbica Jegorowa tymczasem ukończyła 16 lat. I Jegorow zapewne też w związku z tym pojedzie zabijać Ukraińców. Ramię w ramię z zabójcą żony. A dziewczynkę zabierze opieka. (…) W tej historii nikt poza dzieckiem nie wywołuje mojego współczucia, ale nie o moje współczucie tu chodzi. To opis strasznej rzeczywistości, dzikiej, mrocznej, w której istoty, na pierwszy rzut oka niby ludzie, porzucają swoje dzieci, zabijają kobiety, z którymi żyją, próbują aresztować samotnie wychowującego dziecko ojca i proponują po prostu oddać dziewczynkę do domu dziecka, a następnie wszyscy razem jadą zabijać Ukraińców, bo są »patriotami«. Nie ma w nich żadnych cech ludzkich. To masowa degradacja społeczeństwa, które nazywa siebie »russkij mir«”.
Czy takie historie doczekają się realizacji w ramach prezydenckiego grantu? Pytanie retoryczne. W komiksowym świecie wojującego putinizmu nie ma miejsca na prawdę, jest tylko prymitywna propaganda „historii wymyślonych”, wziętych z kremlowskiego sufitu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















